<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688</id><updated>2012-02-05T18:34:39.255+01:00</updated><category term='chemia'/><category term='reklama'/><category term='poezja'/><category term='historia'/><category term='fotografia'/><category term='miasta'/><category term='muzyka'/><category term='religia'/><category term='nauka'/><category term='grafika'/><category term='literatura'/><category term='komiks'/><category term='stosiki'/><category term='sztuka użytkowa'/><category term='telewizja'/><category term='portrety'/><category term='film'/><category term='malarstwo'/><category term='kuchnia'/><category term='animacja'/><category term='teatr'/><title type='text'>Sztuka spakowan(i)a</title><subtitle type='html'>Podręczne notatki o rękoczynach i innych takich</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>80</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-317235429827975546</id><published>2012-02-05T11:37:00.010+01:00</published><updated>2012-02-05T16:39:50.044+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Książkowa niedziela V</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JfHNXm9f7SQ/Ty5oZ86MMyI/AAAAAAAABM0/qKC9zmis8Gg/s1600/Carlo-Ruiz-Zafon.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 210px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-JfHNXm9f7SQ/Ty5oZ86MMyI/AAAAAAAABM0/qKC9zmis8Gg/s200/Carlo-Ruiz-Zafon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705612572981211938" /&gt;&lt;/a&gt;W tym tygodniu się zaczytałam, a raczej wsłuchałam bardzo i w związku z tym, dzisiaj będę pisać o dwóch książkach: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Książę Mgły&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pałac Północy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Obie autorstwa &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Carlosa Ruiz Zafón&lt;/span&gt;, w interpretacji &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Piotra Fronczewskiego&lt;/span&gt;. Co ciekawe, obie książki to pierwsze powieści, jakie wyszły spod pióra Zafóna, choć w Polsce zostały wydane o wiele później niż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cień Wiatru&lt;/span&gt;, czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gra Anioła&lt;/span&gt;. Sam autor twierdzi, że przyczyniło się do tego po pierwsze niejasności dotyczące prawa autorskiego, a po drugie fakt, że książki zostały zakwalifikowane do literatury młodzieżowej, a te ponoć nie sprzedją się zbyt dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QETTAMWaj9A/Ty5oVxHVKDI/AAAAAAAABMo/ycj6OCznxms/s1600/kmzafon.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-QETTAMWaj9A/Ty5oVxHVKDI/AAAAAAAABMo/ycj6OCznxms/s320/kmzafon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705612501095622706" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Książę Mgły&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: Carlos Ruiz Zafón&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza SA&lt;br /&gt;Data wydania: 10 listopada 2010&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Książę Mgły&lt;/span&gt; to debiut literacki hiszpańskiego pisarza z 1993 roku. Opowiada historię rodziny Carverów, którzy w 1943 r. uciekając od rzeczywistości wojny, przenoszą się do niewielkiej miejscowości rybackiej u wybrzeży Atlantyku, do domu, którzy wcześniej należał do lekarza Fleishmana i jego żony. Dom, nie zamieszkany przez nikogo przez długi czas, kryje w sobie wiele tajemnic, najważniejszą z nich jest śmierć małego synka Fleishamnów – Jacoba. Dwójka dzieci Carverów – Max i Alicia zupełnie przez przypadek trafiają na ślady, które mogą prowadzić do rozwiązania zagadki domu i ogrodu, w którym odkrywają krąg posągów przedstawiających artystów trupy cyrkowej. Pomaga im w tym poznany niedługo po przyjeździe miejscowy chłopak – Roland, którego dziadek mieszka i pracuje w latarni morskiej. Max, Alicia i Roland na własnej skórze przekonują się, że miejscowa legenda o Księciu Mgły, który oferuje spełnienie jednego życzenia, nie jest tylko legendą, ale cena, jaką trzeba zapłacić za spełnienie życzenia jest straszliwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę słuchało mi się świetnie – sam fakt czytania powieści dla młodzieży przez pana Kleksa, dodawał powieści małego smaczku. Fronczewski jest dobry aktorem i świetnym interpretatorem, co jako dodatek do ciekawie napisanej książki dało naprawdę interesujący efekt. Proza Zafóna ma w sobie bajkową nierealność, ale też nigdy nie kończy się pełnym happy endem. Już na przykładnie tej pierwszej w jego dorobku książki, można poznać ten charakterystyczny styl pisania, któremu jest wierny przez cały czas – opowiadanie przeszłości, która powinna zatrzeć się w pamięci, ale przez niezwykłe wydarzenia, pozostaje żywa, jakby wydarzyła się dopiero wczoraj, głęboko emocjonalnie i uczuciowo osadzone postacie, skrywane sekrety, które wbrew woli bohaterów wypływają na światło dzienne,  niby normalne, a jednak magiczne miejsca i smutne, aczkolwiek oczekiwane rozwiązania tajemnic. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lDoHH7iKS-8/Ty5oRTnvXNI/AAAAAAAABMc/5SFHSDnpy3E/s1600/ppzafon.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 229px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-lDoHH7iKS-8/Ty5oRTnvXNI/AAAAAAAABMc/5SFHSDnpy3E/s320/ppzafon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705612424459017426" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałac Północy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: Carlos Ruiz Zafón&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza SA&lt;br /&gt;Data wydania: 27 kwietnia 2011&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałac Północy&lt;/span&gt; to druga powieść Zafóna, która została wydana w 1994 r. Opowiada historię siedmiorga wychowanków domu dziecka w Kalkucie, którzy u progu osiągnięcia dojrzałości wplątują się w wydarzenia, które sprawiają, że ich los zostaję odmieniony na zawsze. Jeden z chłopców – Ben, w dzień swoich 16 urodzin, który jest jednocześnie dniem opuszczenia przez niego sierocińca nazywanego przez nich Pałacem Północy spotyka swoją równieśniczkę Sheere. Poznaje ją ze swoimi przyjaciółmi z tajnego stowarzyszenia, które założyli wiele lat wcześniej, a dziewczyna, jako wpisowe, opowiada smutną historię swojej rodziny. Wszyscy przejęci ta wzruszającą historią, postanawiają pomóc dziewczynie w odnalezieniu domu, który zbudował jej ojciec i który znajduje się właśnie gdzieś w Kalkucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałac Północy&lt;/span&gt; jest odrobinę słabszą pozycją niż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Książę Mgły&lt;/span&gt;. O ile cenię fantastyczność w książkach opisujących niby prawdziwe wydarzenia, tak w tym przypadku uważam, że autor z lekka się zagalopował. Niektóre opisy są mocno wydumane, a postaci i sceny z ich udziałem zupełnie nierealne. O ile &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Księcia Mgły&lt;/span&gt; poleciłabym każdemu, bez względu na wiek, tak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pałac Północ&lt;/span&gt;y, to zdecydowanie książka dla starszych dzieci, która może świetnie wpłynąć na wyobraźnię. Moją z lekka znużyła, choć wielkim plusem po raz kolejny okazała się interpretacja Piotra Fronczewskiego. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-317235429827975546?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/317235429827975546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/02/ksiazkowa-niedziela-v.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/317235429827975546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/317235429827975546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/02/ksiazkowa-niedziela-v.html' title='Książkowa niedziela V'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JfHNXm9f7SQ/Ty5oZ86MMyI/AAAAAAAABM0/qKC9zmis8Gg/s72-c/Carlo-Ruiz-Zafon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7039676988888024948</id><published>2012-01-30T09:20:00.000+01:00</published><updated>2012-01-29T23:24:03.621+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Midnight in Paris</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-69EN4jq03s4/TyXGRAFB6XI/AAAAAAAABMQ/Xi-71rBK5Oo/s1600/midnight%2Bin%2Bparis%2Bpic.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-69EN4jq03s4/TyXGRAFB6XI/AAAAAAAABMQ/Xi-71rBK5Oo/s320/midnight%2Bin%2Bparis%2Bpic.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703182498515773810" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj miałam okazję obejrzeć film, na który ostrzyłam sobie zęby już od dłuższego czasu – najnowsze dzieło &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Woodego Allena&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O północy  w Paryż&lt;/span&gt;u&lt;/span&gt;.  Ludzie, którzy dobrze mnie znają, wiedzą, że do kina chadzam sporadycznie i tylko na filmy „z efektami”, bo tylko takie filmy wg mnie wymagają oglądania na dużym ekranie. Cała reszta o wiele lepiej smakuje w zaciszu domowym, bez chichoczących idiotek lub kolesi nerwowo żujących gumę i stukających czubkami butów o mój fotel. Zamiast tego wolę wygodną kanapę, ciepły kocyk, aromatyczną herbatę i paczkę misio-żelków. Z okazji diety tym razem obeszło się bez żelków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do tematu, długo czekałam aż film pojawi się na dvd i stało się niedługo po tym, jak ogłoszono, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;O pólnocy w Paryżu&lt;/span&gt; zostało nominowane do Oscara 2012 aż w czterech kategoriach: najlepszy film, scenariusz oryginalny, reżyseria i scenografia. Po obejrzeniu filmu, mogę powiedzieć, że zdecydowanie zasługuje na Oscara za scenografię – Paryż po prostu olśniewa. Ten współczesny, ten z lat dwudziestych XX w., a nawet na chwilę ten z La Belle Époque. Brukowane uliczki, latarnie, mosty nad Sekwaną i małe kramiki – to wszystko sprawia, że ma się ochotę uciec do Paryża natychmiast. Zwłaszcza do Paryża sprzed niemal wieku, gdzie na przyjęciu lub w zadymionym klubie można było spotkać Ernesta Hemingwaya (Corey Stoll), Scotta Fitzgeralda (Tom Hiddleston), Salvadora Dali (Adrien Brody), Pabla Picassa (Marcial Di Fonzo Bo), czy Gertrude Stein (Kathy Bates).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mnxPVOzEjq8/TyXCrKO8mXI/AAAAAAAABME/7ke4gpvdEC4/s1600/mip5.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 290px; height: 174px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-mnxPVOzEjq8/TyXCrKO8mXI/AAAAAAAABME/7ke4gpvdEC4/s400/mip5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703178549871810930" /&gt;&lt;/a&gt;Paryż lat 20’ zeszłego stulecia, to dla Gila Pendera (świetny Owen Wilson) to miejsce i czas, do którego najchętniej cofnąłby się, gdyby miał taką możliwość. Niespodziewanie, pewnego wieczoru, dokładnie kiedy wybija północ, taka  okazja się nadarza. Gil przenosi się w czasie i poznaje wszystkich pisarzy, których szczerze podziwia: Hemingwaya, Fitzgeralda i T.S. Eliota, a także Stein, która zgadza się przeczytać i zrecenzować rękopis jego książki. W tym barwnym towarzystwie nie brakuje również Picassa i Dali, Cola Portera i Luisa Buñuel. Jest również piękna Adriana (Marion Cotillard), muza paryskiego półświatku artystycznego, a później samego Gila.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na Allena przystało, film jest przegadany, ale to właśnie w nim cenię. Owen Wilson przypomina mi Allena z jego wcześniejszych filmów – podobna gestykulacja, sposób wyrażania się no i oczywiście sama kreacja lekko zagubionego, niepewnego siebie mężczyzny. Uważam, że grana przez niego postać jest przeurocza. Nagromadzenie znanych hollywoodzkim nazwisk dodatkowo dodaje filmowi smaczku, nie z powodu samych nazwisk oczywiście, ale wspaniałej gry aktorskiej. Adrien Brody w epizodycznej raczej roli Salvadora Dali po prostu wymiata, a Carla Bruni wcielająca się w przewodniczkę wycieczek, którą Gil prosi o przetłumaczenie prywatnego pamiętnika Adriany stanowi istną wisienkę na szczycie tego wyśmienitego tortu. Fantastyczny film wprawiający w dobry humor, a przy okazji również utwierdzający w przekonaniu, że Jeana-Paula Sartre miał rację, kiedy twierdził, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze&lt;/span&gt;. Równie piękne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="520" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-6318694eb10a2b33" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v12.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6318694eb10a2b33%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D36DDC2EB5643E3971D57B34D0F744878479B3E36.38D09BA9FB71047994F10752C75A5F2B09B237DD%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6318694eb10a2b33%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DCPubMNP7djhSIRq8mxzYWmPCbHI&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="520" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v12.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6318694eb10a2b33%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D36DDC2EB5643E3971D57B34D0F744878479B3E36.38D09BA9FB71047994F10752C75A5F2B09B237DD%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6318694eb10a2b33%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DCPubMNP7djhSIRq8mxzYWmPCbHI&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7039676988888024948?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7039676988888024948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/midnight-in-paris.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7039676988888024948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7039676988888024948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/midnight-in-paris.html' title='Midnight in Paris'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-69EN4jq03s4/TyXGRAFB6XI/AAAAAAAABMQ/Xi-71rBK5Oo/s72-c/midnight%2Bin%2Bparis%2Bpic.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6308134605120680089</id><published>2012-01-29T12:41:00.005+01:00</published><updated>2012-01-29T15:17:13.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Książkowa niedziela IV</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TTsUUVAfQMU/TyRDpEX7wQI/AAAAAAAABK8/HOFe-_VsXQg/s1600/taksimstasiuk.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 184px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-TTsUUVAfQMU/TyRDpEX7wQI/AAAAAAAABK8/HOFe-_VsXQg/s400/taksimstasiuk.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702757400985714946" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Taksim&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: Andrzej Stasiuk&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne&lt;br /&gt;Data wydania: 29 września 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Taksim&lt;/span&gt;? Aż do momentu sięgnięcia po książkę nie wiedziałam, że jest to nazwa największego placu w Stambule – stolicy Turcji. Jedno z najruchliwszych miejsc w mieście, stanowi nie tylko ważny węzeł komunikacyjny, ale przede wszystkim jest centrum handlu miejskiego i rozrywki. Dlaczego Stasiuk wybrał akurat jego nazwę na tytuł tej książki? &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Taksim" to jest najbardziej europejska część Stambułu. Tak też się ten słynny plac w Stambule nazywa. I tam po prostu dojeżdżają bohaterowie powieści. Są tam dosłownie godzinę, a potem wracają. To takie miejsce, gdzie kończy się książka. Szukałem nazwy, i… zawsze mam problemy ze znalezieniem nazwy dla książki. I przyszedł “Taksim”. Przynajmniej ładnie się z taksówką kojarzy.&lt;/span&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2c_RQrin_bw/TyUp-dqEmcI/AAAAAAAABLI/lUj3pmZzn6s/s1600/Taksim_Square-Istanbul_nostalgic_tram.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 199px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-2c_RQrin_bw/TyUp-dqEmcI/AAAAAAAABLI/lUj3pmZzn6s/s400/Taksim_Square-Istanbul_nostalgic_tram.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703010656224319938" /&gt;&lt;/a&gt;Książka kończy się w Stambule, ale zaczyna zupełnie gdzie indziej. W sennym po PGR-owskim polskim mieście południowej Polski, które powoli umiera w samotności, bo jego mieszkańcy uciekają z niego w poszukiwaniu lepszego życia. Ale od neurozy pańczyźnianej uciec się nie da, o czym przekonują się główni bohaterowie książki – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Władek&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paweł&lt;/span&gt;, których niemal całe życie składa się na podróże starym ducato przez miasta i miasteczka nie tylko Polski, ale niemal całego bloku wschodniego. Handlują czym się da i gdzie się da, z jednego interesu gładko prześlizgują się w następny, palą tanie papierosy, piją jeszcze tańszą wódkę i z pełną pokorą przyjmują to, co ich spotyka. Mało tego, z tej niby nieprzyjaznej, ciężkiej rzeczywistości umieją wyciągnąć wspaniałe rzeczy – przyjaźń, która dosłownie nie zna granic, miłość w rdzewiejącym wesołym miasteczku, a przede wszystkim niezłomna nadzieja dnia codziennego. Stasiuk tą właśnie nadzieję jak chleb powszedni stawia przed czytelnikiem i każe gryźć zaraz po wypiciu łyka gorzkiej biedy komunistycznej i  dźwigającej się z komunizmu Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Taksim&lt;/span&gt;, to moje pierwsze spotkanie z prozą Stasiuka. Pierwsze i na pewno nie ostatnie. Książkę przesłuchałam w 2 dni, a historia czytana głosem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mirosława Baki&lt;/span&gt; porwała mnie całkowicie. Nie wiem, czy sprawiła to moja osobista tęsknota za domem, za łąkami i polami małopolski, za sąsiadką, której indyki swoim gulgotaniem budziły mnie w lecie, i gdzie wystarczyło wyjść do ogrodu, żeby nazrywać zielonego groszku, ta tęsknotą, która szczególnie odczuwam szczególnie teraz, zimą w Londynie; czy może było to zupełnie coś innego… Nie obchodzi mnie to jednak. Książką, nad którą autor spędził ponoć 10 lat, jestem szczerze zachwycona, choć trudno mi napisać "polecam każdemu". Na pewno jednak tym, którzy wciąż na nowo piszą dziennik własnej drogi. 9/10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------&lt;br /&gt;* &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://niedoczytania.pl/co-tu-gadac-z-andrzejem-stasiukiem-rozmawia-maciej-topolski/"&gt;Co tu gadać&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - wywiad Macieja Topolskiego z Andrzejem Stasiukiem &lt;br /&gt;** Photo by Ole1981 on Flickr&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6308134605120680089?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6308134605120680089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-iv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6308134605120680089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6308134605120680089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-iv.html' title='Książkowa niedziela IV'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-TTsUUVAfQMU/TyRDpEX7wQI/AAAAAAAABK8/HOFe-_VsXQg/s72-c/taksimstasiuk.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-878419181334181421</id><published>2012-01-28T11:31:00.019+01:00</published><updated>2012-01-28T18:44:36.459+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><title type='text'>From enchantment to down</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.thomasczarnecki.com/"&gt;Thomas Czarnecki&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, to pomimo polsko brzmiącego nazwiska, młody francuski fotograf (ur. 1963r.) mieszkający i pracujący w Paryżu. Jest członkiem powstałej w 2006 roku grupy artystycznej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://mustribe.wordpress.com/"&gt;Mustribe&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;From enchantment to down&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; to seria zdjęć kobiet stylizowanych na bohaterki słodkich kreskówek Disney’a, którym jednak nie było pisane &lt;span style="font-style:italic;"&gt;happily ever after&lt;/span&gt;. Czarnecki w ciekawy sposób przedstawił kontrast pomiędzy bajkowymi historiami, a brutalną rzeczywistością. Cukierkowe kolory ubrań bohaterek na tle raczej obskurnych i nieprzyjaznych miejsc dodatkowo potęgują ten dysonans. Mistrzowska kompozycja!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Happy End - The little Red Riding Hood&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ASlnPC0ulb4/TyQcRAXrP8I/AAAAAAAABKw/3mtivZDGjs0/s1600/redhood.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 251px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ASlnPC0ulb4/TyQcRAXrP8I/AAAAAAAABKw/3mtivZDGjs0/s400/redhood.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702714106640547778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;My sweet Prince - Snow White&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SNlEPRAXpfc/TyQcJPiLpgI/AAAAAAAABKk/ZQkXRKkJKss/s1600/snowwhie.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 251px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SNlEPRAXpfc/TyQcJPiLpgI/AAAAAAAABKk/ZQkXRKkJKss/s400/snowwhie.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702713973272192514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Just a Trap - Alice&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ovmzqeygJcA/TyQb881jryI/AAAAAAAABKY/l5zQoXs7Ml0/s1600/alice.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 251px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ovmzqeygJcA/TyQb881jryI/AAAAAAAABKY/l5zQoXs7Ml0/s400/alice.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702713762094755618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Naughty Girl - Sleeping beauty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kI78OAOxuyc/TyQbwiAqERI/AAAAAAAABKM/RTsDBqsvhR0/s1600/sleeping.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-kI78OAOxuyc/TyQbwiAqERI/AAAAAAAABKM/RTsDBqsvhR0/s400/sleeping.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702713548735123730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Too Fast - Cinderell&lt;/span&gt;a&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XvCRigrTI74/TyQbqaGbKXI/AAAAAAAABKA/25Ga2SewU9A/s1600/cindrella.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-XvCRigrTI74/TyQbqaGbKXI/AAAAAAAABKA/25Ga2SewU9A/s400/cindrella.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702713443532614002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;On the other shore - The little Mermaid&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EtMXyCtS2No/TyQbarMCucI/AAAAAAAABJ0/etMZpo7bVSI/s1600/ariel.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 241px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-EtMXyCtS2No/TyQbarMCucI/AAAAAAAABJ0/etMZpo7bVSI/s400/ariel.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702713173241674178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;One last wish - Jasmin&lt;/span&gt;e&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DKFY9lSD584/TyQbOHf43sI/AAAAAAAABJo/GcCJW5fWEFM/s1600/jasmine.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 253px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-DKFY9lSD584/TyQbOHf43sI/AAAAAAAABJo/GcCJW5fWEFM/s400/jasmine.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702712957502807746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Not so Romantic - The beauty and the beast&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dZ8_-aI89cQ/TyQbBSc9WXI/AAAAAAAABJc/r1EYZaq3pGo/s1600/beauty.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 252px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-dZ8_-aI89cQ/TyQbBSc9WXI/AAAAAAAABJc/r1EYZaq3pGo/s400/beauty.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702712737105009010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;One more Trophy - Pocahontas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dgasb2s1Dro/TyQamXwT5OI/AAAAAAAABJQ/WYXSRKdHtbE/s1600/pocahontas.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-dgasb2s1Dro/TyQamXwT5OI/AAAAAAAABJQ/WYXSRKdHtbE/s400/pocahontas.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702712274671887586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-878419181334181421?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/878419181334181421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/from-enchantment-to-down.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/878419181334181421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/878419181334181421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/from-enchantment-to-down.html' title='From enchantment to down'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ASlnPC0ulb4/TyQcRAXrP8I/AAAAAAAABKw/3mtivZDGjs0/s72-c/redhood.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8921754197017850289</id><published>2012-01-22T10:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-22T23:14:18.954+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><title type='text'>Książkowa niedziela III</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JBngU0uJ1y4/TxKXdVLi02I/AAAAAAAABIo/Nj_9zGViBhE/s1600/dsszh.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 183px; height: 276px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-JBngU0uJ1y4/TxKXdVLi02I/AAAAAAAABIo/Nj_9zGViBhE/s320/dsszh.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697783008734663522" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Królowe. Sześć żon Henryka VIII&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: David Starkey&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Rebis Dom Wydawniczy&lt;br /&gt;Data wydania: 08 grudnia 2004 (pl)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zasady nie lubię książek historycznych, ponieważ o przeczytanych faktach zapominam juz dwa dni po odłożeniu książki. Niemniej historię Anglii, z dużym naciskiem na XV i XVI wiek uwielbiam ze względu na fascynującą postać króla &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Henryka VII&lt;/span&gt;, a także jego sześciu żon i dwóch wspaniałych córek. Moja miłość do książek opisujących dzieje Albionu miała początek pewnego deszczowego popołudnia w bibliotece miejskiej, kiedy sięgnęłam po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ryszarda Lwie Serce&lt;/span&gt; autorstwa Georga Bidwella. Zakochałam się i w stylu pisania brytyjskiego autora, jak i w polskim tłumaczeniu tych książek przez jego żonę Annę. Przede wszystkim jednak zakochałam się w historii Wielkiej Brytanii. Jako trzynastolatka marzyłam o podróży do Anglii, nie wiedząc wtedy jeszcze, że 15 lat później wybiorę ten kraj na swoją druga ojczyznę. Choć może już wtedy cos przeczuwałam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-U3_yXU-npyg/Txx2OiyiEUI/AAAAAAAABI4/SoGfVkUP83w/s1600/The%2BWives%2Bof%2BHenry%2BVIII_title.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 269px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-U3_yXU-npyg/Txx2OiyiEUI/AAAAAAAABI4/SoGfVkUP83w/s320/The%2BWives%2Bof%2BHenry%2BVIII_title.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700561220573204802" /&gt;&lt;/a&gt;Bez względu jednak na osobiste wtręty, w ostatnim tygodniu sięgnęłam po książkę Davida Starkey's , brytyjskiego profesora historii, specjalizującego się w dynastii Tudorów. Starkey napisał ponad dwadzieścia książek dotyczących historii Anglii, większość z nich dotyczy króla Henryka VIII. I nie można się temu dziwić, ponieważ władca ten był i nadal jest uważany za jedną z najbarwniejszych postaci w historii nie tylko Wielkiej Brytanii, ale i całej Europy. Czytając &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Królowe. Sześć żon Henryka VII&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; można odnieść wrażenie, że wszystkie jego działania związane były z kobietami, które kochał, których pożądał i których nienawidził. I choć to nie do końca prawda, to jedno z największych historycznych wydarzeń w dziejach Anglii - rozłam kościoła anglikańskiego od papieża nastąpił z powodu niezwykłego uczucia, którym Henryk darzył Annę Boleyn. I o ile sam Henryk był wielką osobowością zarówno jako władca, jak i mężczyzna, tak również każda z jego sześciu żon była niezwykłą kobietą, choć wszystkie różniły się od siebie diametralnie. Niestety dla wszystkich bez wyjątku miłość Henryka okazała się zgubna w ten, czy inny sposób. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Divorced, beheaded, died, divorced, beheaded, survived.&lt;/span&gt; Ta krótka rymowanka, którą zna każde angielskie dziecko, dokładnie opisuje smutny los królowych Henryka VIII.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno opisać książkę historyczną, nie wgłębiając się w szczegóły wydarzeń. Chyba w ogóle nie jest to możliwe, dlatego nawet nie będę próbować. Mogę jednak napisać, że książka Davida Starkey jest rewelacyjna. Dla każdego anglo- i tudorofila, ale też dla wszystkich osób, które mają ochotę na coś innego niż beletrystyka. Książka napisana jest jasnym, zabawnym językiem, a opisywane fakty nie przytłaczają , a jedynie stanowią tło dla interesującej powieści o Anglii u schyłku Średniowiecza. 8/10&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8921754197017850289?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8921754197017850289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-iii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8921754197017850289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8921754197017850289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-iii.html' title='Książkowa niedziela III'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JBngU0uJ1y4/TxKXdVLi02I/AAAAAAAABIo/Nj_9zGViBhE/s72-c/dsszh.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8962902395774442665</id><published>2012-01-15T08:51:00.003+01:00</published><updated>2012-01-15T10:09:26.745+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Książkowa niedziela II</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WgEg3U8iNZA/TwmXx36FYbI/AAAAAAAABIE/g1T_FeDAwxM/s1600/miasto-slepcow.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 255px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WgEg3U8iNZA/TwmXx36FYbI/AAAAAAAABIE/g1T_FeDAwxM/s400/miasto-slepcow.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695250086863659442"&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miasto ślepców&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: José de Sousa Saramago&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Rebis Dom Wydawniczy&lt;br /&gt;Data wydania: 25 marca 2009 (pl)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tygodniu zabrałam sie za nieco poważniejszą pozycję, a dokładniej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miasto Ślepców&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; portugalskiego pisarza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;José de Sousa Saramago&lt;/span&gt;. Powieść została wydana w 1998 roku, tym samym, w którym Saramago otrzymał literacką Nagrodę Nobla. W Polsce naprawdę głośno o jego prozie zrobiło się w 2008 r., kiedy do kin weszła hollywoodzka ekranizacja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miasta ślepców&lt;/span&gt; w reżyserii Fernando Meirellesa i ze znakomitą obsadą w głównych rolach: Julianne Moore, Mark Ruffalo, Dany Glover i Gael Garcia Bernal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto ślepców to bliżej nieokreślone miejsce, gdzie nagle i zupełnie bez żadnej przyczyny ludzie zaczynają tracić wzrok. Nie giną w mrokach ciemności, ale ich oczy zalewa olśniewająca biel. Biała choroba nie oszczędza nikogo, z wyjątkiem jednej osoby – żony lekarza okulisty (w filmie odtwórczynią tej roli jest rewelacyjna Julianne Moore). Kobieta z przerażeniem dowiaduje się pewnego poranka, że jej mąż został zarażony ślepotą od jednego ze swoich pacjentów. Jako wierna i kochająca żona postanawia trwać przy mężu, kiedy ten zostaje zamknięty z innymi ślepcami w starym szpitalu psychiatrycznym w ramach kwarantanny. Szpital, w miarę rozprzestrzeniania się choroby zapełniał się coraz bardziej niewidomymi ludźmi, aż do momentu, kiedy jest ich więcej niż dostępnych łóżek i pożywienia. Szpital zamienia się w swoistego rodzaju dżunglę, w której każdy za wszelką cenę stara się przetrwać. I jak się okazuje, jest to cena niezwykle wysoka – nie tylko w postaci złotych pierścionków i zegarków, ale przede wszystkiej własnej godności i moralności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rVhMMcX1jzk/TwnAYk6MsrI/AAAAAAAABIQ/yTiwWsAC7OY/s1600/blindness.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-rVhMMcX1jzk/TwnAYk6MsrI/AAAAAAAABIQ/yTiwWsAC7OY/s320/blindness.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695294732243874482" /&gt;&lt;/a&gt;Społeczeństwo przedstawione w książce jest alegorią państwa totalitarnego, a sama biała choroba to przymykanie oczu na sprawy, które powinny ludzi obchodzić, ale z wygody lub ze strachu stają się dla nich niewidoczne. Nie wymyśliłam tego sama, ale przeczytałam w jakiejś recenzji i obawiam się, że młodszy czytelnik nie wychwyci tych niuansów. Bo ja, pomimo, że urodzona jeszcze w polskim komunizmie, już tego nie wychwyciłam. Wprawdzie nie ma nic nowego w takim zamaskowanym przedstawianiu historii, bo przecież ten sam zabieg w swoich książkach zastosował choćby Alber Camus w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dżumie&lt;/span&gt;, ale Saramago dodał do tego zupełną bezimienność bohaterów.  Jest lekarz i żona lekarza, pierwszy ślepiec i żona pierwszego ślepca, zezowaty chłopiec, dziewczyna w ciemnych okularach i mężczyzna z przepaską na oku.Dzięki temu, z jednej strony bohaterowie książki to zawsze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;oni&lt;/span&gt;, ci inni, którzy dopuszczają się tak okropnych zachowań. Z drugiej jednak – brak imienia pozwala czytelnikowi łatwiej utożsamić daną postać fikcyjną z realnymi osobami ze swojego otoczenia. Może nawet z sobą samym… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zależy od punktu widzenia, choć w tym przypadku raczej nie-widzenia. Na pewno jednak książka skłania do refleksji na temat tego, jak każdy z nas zachowałby się w podobnej sytuacji. Autorowi w doskonały sposób udało się pokazać, jak mam, ludziom, niewiele brakuje do zezwierzęcenia, a wszelkie normy moralne i kulturowe są kruchym, bo sztucznym tworem gotowym runąć niemal w każdym momencie. Epidemia białej choroby, która dotknęła 90% ludzi, doprowadziła do katastrowy społecznej  w każdym jej aspekcie. Walcząc o przeżycie, ludzie robili takie rzeczy, które w innych warunkach byłyby niedopuszczalne. Choroba rozgrzeszała ich ze wszystkiego – kradzieży, gwałtów, zabijania, nie mówiąc już o najzwyklejszym zachowywaniu codziennej higieny, czy kultury zachowania względem innych. José Saramago w opisie postaci zmagających się ze ślepota był  obrzydliwy w swojej dosłowności. Ktoś stwierdził, że książka śmierdzi – niemal przez cały czas czytelnik bombardowany jest opisami psującego się jedzenia, śmieci, brudu i walających się wszędzie ekskrementów oraz gnijących na ulicach zwłok ludzi i zwierząt. Jak mniemam, ta szczegółowość w opisie warunków, w jakich przyszło niewidomym egzystować, tylko uwypukla obraz tego, jak nisko upadli. Pytanie, które zadaje autor jest proste: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;czy Ty sam widzisz, w jakim gównie żyjesz?...&lt;/span&gt;7/10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="520" height="366" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-f4df7160692edd95" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v6.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df4df7160692edd95%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3DFEFE8611148CCEC4F9DFEC72991670AFBDCEC0C.1E4605A049933140811AC5C6DE8C78AA7DC9009D%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df4df7160692edd95%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DN8TV8jCy0zuT8NV0SNhu1XryQKs&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="520" height="366" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v6.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df4df7160692edd95%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3DFEFE8611148CCEC4F9DFEC72991670AFBDCEC0C.1E4605A049933140811AC5C6DE8C78AA7DC9009D%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df4df7160692edd95%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DN8TV8jCy0zuT8NV0SNhu1XryQKs&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8962902395774442665?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8962902395774442665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8962902395774442665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8962902395774442665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-ii.html' title='Książkowa niedziela II'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WgEg3U8iNZA/TwmXx36FYbI/AAAAAAAABIE/g1T_FeDAwxM/s72-c/miasto-slepcow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-938213117198010961</id><published>2012-01-10T22:36:00.009+01:00</published><updated>2012-01-10T23:51:26.502+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Belive by Jai McDowall</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HEIQ9EyBDLU/TwywfQF9ZDI/AAAAAAAABIc/ygELUCmdfvA/s1600/Jai-McDowall-Believe-Album1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 318px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-HEIQ9EyBDLU/TwywfQF9ZDI/AAAAAAAABIc/ygELUCmdfvA/s320/Jai-McDowall-Believe-Album1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696121679659230258"&gt;&lt;/a&gt;Zupełnie niespodziewanie kupiłam dzisiaj płytę  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Believe&lt;/span&gt; Jaia McDowall&lt;/span&gt;, ubiegłorocznego zwycięzcy brytyjskiej edycji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wnHydMjGn6M"&gt;X-factor&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Niespodziewanie, bo choć występ Jaia w tym programie przyprawił mnie o dreszcze i szybsze bicie serca (nie tylko przez jego cudny głos, ale również urodę – koleś jest absolutnie w moim typie) , to zupełnie umknęło mi, że wydał płytę. Data premiery przypadała na 12/12/2011, więc świetny moment – tuż przed świętami, kiedy ogólnie wszyscy tylko kupujemy, kupujemy i kupujemy. Niestety, niecały miesiąc później, płyta &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Believe&lt;/span&gt; z promocyjną ceną £4,99 (zamiast pierwotnej £9,99) zalega na najniższej półce hipermarketu. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cena mnie skusiła, więc zaraz po wyjściu ze sklepu, włożyłam CD do samochodowego odtwarzacza i…  Nie, nie umarłam. Jai ma piękny, mocny głos, ale na płycie brzmi nieco płasko. Tak, jakby nie wykorzystał w 100% swoich możliwości. Może więc dlatego album ten przeszedł raczej bez echa i absolutnie nie miał szans ze świąteczną płytą &lt;a href="http://www.michaelbuble.com/"&gt;Michasia Bąbelka&lt;/a&gt;? A przecież z założenia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Believe&lt;/span&gt; powinno być hitem. McDowall zamiast własnych kompozycji, wykorzystał wielkie przeboje rockowe, m.in. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;With Or Without You&lt;/span&gt; (U2),&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Bring Me To Life&lt;/span&gt; (Evanescence), czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Boulevard Of Broken Dreams&lt;/span&gt; (Green Day). Odtwarza je w naprawdę ujmujący sposób, ale według mnie całości brakuje jakiejś iskierki. Zamiast wiązanki genialnych utworów o mocy 10 x power play, mamy typową składankę pościelówek. Niemniej też lubię, więc summa summarum płyta jest inna niż się spodziewałam, ale zdecydowanie jestem tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="530" height="320" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-456048903177588e" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v12.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D456048903177588e%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D55A39D3D73A99E4DE8252CD4F4EBC346DF903742.6146DE020E8139FBED3AAF457F004701506FD8FC%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D456048903177588e%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DB2BYx0y00fqA8yqnIhe6Gz6KLis&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="530" height="320" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v12.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D456048903177588e%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D55A39D3D73A99E4DE8252CD4F4EBC346DF903742.6146DE020E8139FBED3AAF457F004701506FD8FC%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D456048903177588e%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DB2BYx0y00fqA8yqnIhe6Gz6KLis&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-938213117198010961?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/938213117198010961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/belive-by-jai-mcdowall.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/938213117198010961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/938213117198010961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/belive-by-jai-mcdowall.html' title='Belive by Jai McDowall'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HEIQ9EyBDLU/TwywfQF9ZDI/AAAAAAAABIc/ygELUCmdfvA/s72-c/Jai-McDowall-Believe-Album1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1401207137987589195</id><published>2012-01-08T11:21:00.008+01:00</published><updated>2012-01-08T13:57:48.845+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Książkowa niedziela I</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PExDmkgBTVk/Twgst4w-vwI/AAAAAAAABHs/bOG8jw1vd3U/s1600/9780751547405.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 249px; height: 392px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PExDmkgBTVk/Twgst4w-vwI/AAAAAAAABHs/bOG8jw1vd3U/s400/9780751547405.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694850895653551874" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Breakfast at Darcy's&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: Ali McNamara&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Sphere&lt;br /&gt;Data wydania: 24 listopada 2011&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Breakfast at Darcy’s&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; to druga po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;From Notting Hill with Love… Actually&lt;/span&gt; powieść brytyjskiej pisarki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.alimcnamara.co.uk/"&gt;Ali McNamara&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Książkę zdecydowanie można zaliczyć do kategorii chick-lit, choć sama autorka woli określenie romantic novel – książek lekkich, łatwych i przyjemnych, skupiających się na perypetiach miłosnych i rozterkach życiowych głównej bohaterki. Bohaterki, bo zawsze  w tego rodzaju literaturze postacią pierwszoplanową jest kobieta, a raczej kobietka, która z sierotki Marysi przeistacza się w Xenę, wojowniczą księżniczkę. Ok, trochę przesadziłam, ale umówmy się, że schemat tych powieści jest mniej więcej taki sam i zawsze niemiły lub trudny początek kończy się happy endem, a sama główna bohaterka z nieporadnej, czasem nieszczęśliwej dziewczynki, przekształca się w kobietę pewną siebie i pewną tego, czego chce oraz jak to osiągnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile nie jestem wielka fanką tego typu książek w wydaniu polskim, to po angielskie sięgam chętnie (choć niezbyt często niestety) i to nie tylko w ramach ćwiczeń językowych. W przypadku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Breakfast at Darcy’s&lt;/span&gt;, dodatkowym atutem było miejsce akcji – niewielka wyspa Tara, położona u wschodnich wybrzeży &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Irlandii&lt;/span&gt;. Irlandię kocham miłością równie wielką, co platoniczną, ponieważ nigdy nie miałam okazji osobiście przekonać się o uroku szmaragdowej wyspy (co mam nadzieję zmieni się jeszcze w tym roku). Niemniej jednak Irlandia ma dla mnie w sobie coś takiego o czym się marzy i do czego się tęskni, choć trudno to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coś&lt;/span&gt; zdefiniować. Być może w moim przypadku zwyczajnie zbyt dużo nasłuchałam się szant o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dzielnych chłopcach żeglujących ku Dublina bramom…&lt;/span&gt; Bez względu na przyczyny, z przyjemnością czytałam o małej irlandzkiej wysepce wystawianej bez przerwy na działanie nieprzychylnych sił natury, opuszczonej przez wszystkich, a mimo to spokojnej i cudownie pięknej. Ale opisy wyspy to w zasadzie wszystko, co naprawdę podobało mi się w tej książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7qk9Wkrb7Sk/TwmOz7EX2uI/AAAAAAAABH4/fJYgpUBJP74/s1600/tumblr_lr5mm3DnLe1qhlpw5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-7qk9Wkrb7Sk/TwmOz7EX2uI/AAAAAAAABH4/fJYgpUBJP74/s400/tumblr_lr5mm3DnLe1qhlpw5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695240226467207906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Great Blasket Island&lt;/span&gt;, która była pierwowzrem Tary&lt;/span&gt; © Ali McNamara&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główna bohaterka – 28 letnia Darcy, to typ kobiety, z którą nigdy nie udałoby mi się zaprzyjaźnić. Przynajmniej nie w jej londyńskiej wersji z początku historii opowiedzianej w książce. Zakochana w metkach, drogich gadgetach, żyjąca w ciągłym strachu, że połamie sobie obcasy lub paznokcie. Kiedy dowiaduje się o śmierci swojej ciotki Molly, która była jej najbliższą i jedyną rodziną oraz o sporym spadku, który może odziedziczyć  – jej tleniona blond główka rozjaśnia się cudowną myślą, że nareszcie będzie mogła spłacić swoje karty kredytowe. Urocza postać. Przez większość książki miałam ochotę wytargać ją za kudły. Infantylna, samolubna idiotka, szukająca księcia, który zajedzie lśniącą limuzyną pod jej okno jak Richard Gere w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pretty Woman&lt;/span&gt; i uratuje ją z opresji w postaci braku ciepłej wody w bojlerze.  Pozostałe postacie w książce wydają się jakieś mdłe (może z wyjątkiem Roxi, najlepszej przyjaciółki Darcy), a sama fabuła dość przewidywalna. Niemniej tego właśnie oczekuje się od tego rodzaju książek prawda? Gdybym miała ochotę na coś cięższego lub bardziej wyrafinowanego sięgnęłabym po inny tytuł i innego autora. Wybrałam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Breakfast at Darcy’s&lt;/span&gt;, ponieważ  w czasie przerwy świątecznej miałam ochotę na coś, co mnie zrelaksuje i napełni śmieszną nadzieją, że wszystko jest możliwe, a miłość i tak jest najważniejsza. I ta książka swoje zdanie spełniła. Dlatego też mam mieszane uczucia względem niej. Przyznam szczerze, że pierwsza książka Ali McNamara podobała mi się dużo bardziej i być może oczekiwałam, że jej druga powieść będzie o ile nie lepsza, to równie dobra co poprzednia. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1401207137987589195?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1401207137987589195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1401207137987589195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1401207137987589195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-i.html' title='Książkowa niedziela I'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PExDmkgBTVk/Twgst4w-vwI/AAAAAAAABHs/bOG8jw1vd3U/s72-c/9780751547405.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-9188733647723091547</id><published>2012-01-05T22:49:00.014+01:00</published><updated>2012-01-07T18:35:34.255+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Brown Tape-Art</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZQDXrxHEgUM/TwYrCdgUhDI/AAAAAAAABGY/noD6r8iAsQM/s1600/35__600x520_there-she-walks-jpg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 251px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZQDXrxHEgUM/TwYrCdgUhDI/AAAAAAAABGY/noD6r8iAsQM/s400/35__600x520_there-she-walks-jpg.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694286100136494130"&gt;&lt;/a&gt;Trudno zdefiniować, kto był prekursorem sztuki ulicznej, ale w zasadzie nie ma to większego znaczenia. Ważne natomiast jest to, że street-art jest nie tylko obecny w życiu niemal każdego z nas, ale i zyskuje coraz większą liczbę zwolenników. Artyści uprawiający ten rodzaj sztuki zamiast z oburzeniem być nazywanymi wandalami, zostają docenieni, nie tylko przez zwykłych przechodniów, którzy są przecież codziennymi odbiorcami ich twórczości (niekiedy nawet bezwiednie), ale i przez coraz liczniejsze galerie i profesjonalistów zajmujących się sztuką i kulturą zawodowo. Osobiście cieszę się, że mieszkam w Londynie – mieście, gdzie niemal na każdym kroku mogę natknąć się na street-art w najróżniejszych formach, od chyba najbardziej znanych prac &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Banksy&lt;/span&gt;’ego, murali &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ROA&lt;/span&gt;, czy mozaik &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Invadera&lt;/span&gt; aż do mniej znanych (lub zupełnie anonimowych) graffiti, obrazów 3D, wlepek etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy natknęłam się w sieci na prace Holendra &lt;a href="http://www.maxzorn.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maxa Zorna&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, pierwsze co pomyślałam, to to, że nazywa się jak postać z kreskówki o kosmitach robotach z przyszłości (pewnie to wpływ ciągłego przebywania w towarzystwie dziesięciolatka uwielbiającego takie rzeczy), a drugie, że koleś ma mega talent i bardzo chciałabym zobaczyć na żywo, to co robi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="520" height="340" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-33fbe788df31c79c" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v7.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D33fbe788df31c79c%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D1C1DDA0B09F7E0B9105FCB76A7885B04EB35C290.5CEFE58764F2DB2CB550ED49EA2DADD1D5EFB51E%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D33fbe788df31c79c%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dquo-cRM3uLDpUbLorQew4LrS9D0&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="520" height="340" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v7.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D33fbe788df31c79c%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D1C1DDA0B09F7E0B9105FCB76A7885B04EB35C290.5CEFE58764F2DB2CB550ED49EA2DADD1D5EFB51E%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D33fbe788df31c79c%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dquo-cRM3uLDpUbLorQew4LrS9D0&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest nie tylko oryginalny – zajmuje się tworzeniem obrazów z chyba najbardziej pospolitego materiału, jakim jest  brązowa taśma klejąca do paczek.  Przy użyciu skalpela wycina kolejne warstwy taśmy i w ten sposób uzyskuje odpowiednie natężenie koloru po podświetleniu.  Oczywiście jedyne właściwe podświetlenie dają lampy uliczne… Prace Maxa Zorna upiększają głównie ulice Amsterdamu, ale powoli dzięki zaangażowaniu jego coraz liczniejszej grupy fanów, można je spotkać również w innych krajach. Kto wie, może już niedługo zdarzy się, że przechadzając się południowym brzegiem Tamizy natknę się na jedno z jego tape-art dzieło?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-krA2GiETtv4/TwYrrgdccBI/AAAAAAAABG8/sjNkrqOTeds/s1600/52__600x520_friday-night-ii-jpg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 311px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-krA2GiETtv4/TwYrrgdccBI/AAAAAAAABG8/sjNkrqOTeds/s400/52__600x520_friday-night-ii-jpg.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694286805304373266"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-j9wQV2iXzsQ/TwYrmyC0XDI/AAAAAAAABGw/w7bGuHvYB3A/s1600/23__500x390_miss-it-jpeg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-j9wQV2iXzsQ/TwYrmyC0XDI/AAAAAAAABGw/w7bGuHvYB3A/s400/23__500x390_miss-it-jpeg.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694286724125187122"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tBMs0BCn0bU/TwdaZn5P-sI/AAAAAAAABHg/r-G0eT_F5lU/s1600/maxzornsticktogether2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tBMs0BCn0bU/TwdaZn5P-sI/AAAAAAAABHg/r-G0eT_F5lU/s400/maxzornsticktogether2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694619650085616322"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XyfBFdS_H6U/TwYrTSG_wEI/AAAAAAAABGk/8vlq7NNfDfM/s1600/14__440x360_4meer-jpg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 386px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-XyfBFdS_H6U/TwYrTSG_wEI/AAAAAAAABGk/8vlq7NNfDfM/s400/14__440x360_4meer-jpg.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694286389135261762"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-9188733647723091547?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/9188733647723091547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/brown-tape-art.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/9188733647723091547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/9188733647723091547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/brown-tape-art.html' title='Brown Tape-Art'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZQDXrxHEgUM/TwYrCdgUhDI/AAAAAAAABGY/noD6r8iAsQM/s72-c/35__600x520_there-she-walks-jpg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1525119662423536411</id><published>2012-01-01T10:49:00.004+01:00</published><updated>2012-01-02T21:56:19.350+01:00</updated><title type='text'>Książkowa niedziela O</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hqYg_0YX9XU/Tv5Nn1XKquI/AAAAAAAABGA/6fES5tw2dXo/s1600/272766-amazon-kindle-2011.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hqYg_0YX9XU/Tv5Nn1XKquI/AAAAAAAABGA/6fES5tw2dXo/s200/272766-amazon-kindle-2011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692072325777369826" /&gt;&lt;/a&gt;Rok 2012 jest wyjątkowy z wielu względów. Jest rokiem przestępnym , co w razie mojej desperacji pozwala mi na oświadczenie się o rękę jakiemuś szczęśliwcowi końcem lutego. Im bliżej czerwca i moich 30 urodzin, tym pewnie będę coraz intensywniej rozważała tę opcję. Dodatkowo w tym roku mamy 53 niedziele, co idealnie wstrzeliło się w moje plany blogowania każdej niedzieli o książkach. Ot niedzielny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;book club&lt;/span&gt;. Nie tylko, jako ćwiczenie systematyczności, ale również pomoc w realizacji jednego z moich noworocznych postanowień, czyli wyzwania czytelniczego 2012. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasada jest prosta. W tym roku mam zamiar przeczytać minimum 52 książki. Przeczytać lub przesłuchać, bo świetnie mi idzie słuchanie audiobooków, zwłaszcza kiedy przedzieram się przez sterty prasowania. Wyzwanie zaczyna się dzisiaj, a kończy 30. grudnia 2012 (wtedy wypadnie ostatnia niedziela 2012 roku i 52 odcinek klubu czytelniczego), poza tym nie podejrzewam, że będę cokolwiek czytać w Sylwestra… Wychodzi więc jedna książka tygodniowo, co nie jest wyzwaniem ponad moje możliwości, niemniej jednak w zeszłym roku udało mi się przeczytać 42 książki, w tym co najmniej 10 audiobooków, co nie jest olśniewającym wynikiem. Miejmy nadzieję, że w tym roku będzie lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-krDj9zc_0eM/TwIZW9A7OKI/AAAAAAAABGM/WNazZk714Tg/s1600/audiobook.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-krDj9zc_0eM/TwIZW9A7OKI/AAAAAAAABGM/WNazZk714Tg/s200/audiobook.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693140761075988642" /&gt;&lt;/a&gt;Dodatkowo postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://wrota-wyobrazni.blogspot.com/2011/12/z-poki-wyzwanie-czytelnicze-2012.html"&gt;Z PÓŁKI&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, które zachęca do czytania książek zalegających na półkach (i w kindlu), a kupionych jeszcze przed 2012 rokiem. Dla mnie to świetny pomysł na porzucenie manii kupowania nowych książek, zamiast czytania tych, które już mam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1525119662423536411?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1525119662423536411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-0.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1525119662423536411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1525119662423536411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2012/01/ksiazkowa-niedziela-0.html' title='Książkowa niedziela O'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hqYg_0YX9XU/Tv5Nn1XKquI/AAAAAAAABGA/6fES5tw2dXo/s72-c/272766-amazon-kindle-2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6834171761528955857</id><published>2011-12-29T09:51:00.002+01:00</published><updated>2011-12-29T20:58:46.989+01:00</updated><title type='text'>3.</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-279ueriI_zk/Tvw7mjnLKGI/AAAAAAAABFo/4D1_pBWocxU/s1600/cake_3_candles.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 319px; height: 370px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-279ueriI_zk/Tvw7mjnLKGI/AAAAAAAABFo/4D1_pBWocxU/s400/cake_3_candles.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691489562670082146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdego roku o tej porze zastanawiam się, czy mijający rok mogę zaliczyć do naprawdę udanych,  zwyczajnie udanych, czy lekko nie-udanych. Mijający mieści się w normie – bez niespodziewanych wzlotów, ale też bez bolesnych upadków. Zmiana pracy, przeprowadzka do „pałacu” na Streatham, trochę połamanych serc i zagryzionych zębów. Life. Kolejny rok będzie mega udany. Nie tylko szczerze w to wierzę, ale i mam zamiar aktywnie uczestniczyć w tym, żeby taki był. Brak mi niestety konsekwencji w działaniach i to się musi zmienić. I zmieni. 2012 z wielu powodów będzie dla mnie ważny i od samego początku mam zamiar wydusić z niego ile się da! A póki co – najlepszego, z okazji urodzin. Toast spełniam kieliszkiem wina. I butelką rumu... Arghh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6834171761528955857?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6834171761528955857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/12/3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6834171761528955857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6834171761528955857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/12/3.html' title='3.'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-279ueriI_zk/Tvw7mjnLKGI/AAAAAAAABFo/4D1_pBWocxU/s72-c/cake_3_candles.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1001619397089487341</id><published>2011-10-08T22:04:00.020+02:00</published><updated>2011-10-09T00:47:06.004+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><title type='text'>They Draw and Cook</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1z6_CFiWm1Y/TpCw0wS0g0I/AAAAAAAABCc/-rJ0Swrprsk/s1600/They-Draw-Cook-Illustrated-Recipes.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px 0px 0px 5px; width: 320px; height: 251px; float: right; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661219151968240450" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-1z6_CFiWm1Y/TpCw0wS0g0I/AAAAAAAABCc/-rJ0Swrprsk/s320/They-Draw-Cook-Illustrated-Recipes.jpg"&gt;&lt;/a&gt;Jeśli istnieje coś takiego, jak prezent idealny, to jest nim na pewno ta książka. Przynajmniej dla mnie, ponieważ łączy w sobie wszystko to, co lubię najbardziej: czytanie i gotowanie, a wszystko w soczystej i bogatej okrasie pięknych ilustracji. Świeżo wydana (premiera 4.X.2011) książka poniekąd kucharska &lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.theydrawandcook.com/"&gt;They Draw and Cook: 107 Recipes Illustrated by Artists from Around the World&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;, stanowi jak dla mnie ewenement na rynku wydawniczym i na pewno ciekawą odmianą dla niepodzielnie królujących książek kucharskich &lt;a href="http://www.nigella.com/"&gt;Nigelli Lawson&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.jamieoliver.com/"&gt;Jamie Olivera&lt;/a&gt;. Ale bądźmy szczerzy, w tym przypadku, przepisy kulinarne są jedynie pretekstem do zaprezentowania szerszej publiczności talentu artystycznego ludzi z różnych zakątków naszego globu, w tym oczywiście również Polaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysłodawcami i realizatorami przedsięwzięcia jest pochodzące z USA rodzeństwo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nate Padavick&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Salli Swindell&lt;/span&gt;, którzy już od ponad 10 lat wspólnie tworzą, rysują i projektują. Pomysł na tę niezwykła książkę kucharską zrodził się podczas rodzinnych wakacji, kiedy to Nate próbował przypomnieć sobie przepis na ulubione danie –fettuccini z figami, a Salli w tym czasie rysowała miskę z figami. Oboje doszli do wniosku, że rysowanie jedzenia to nie tylko wielka frajda, ale i świetny pomysł na stworzenie książki z przepisami na ulubione potrawy. Do współpracy zaprosili wszystkich znajomych i nieznajomych. Nate opublikował na blogu prośbę o zgłaszanie ilustrowanych przepisów na ulubione dania i dość szybko zaczęły napływać prace z całego świata. Od profesjonalnych grafików, zawodowych artystów, ale też od zwykłych ludzi, którzy zwyczajnie lubią rysować i gotować jednocześnie. Rezultatem jest ta oto książka, która przyciąga nie tylko różnorodnością barw, ale i smaków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Spaghetti al Pomodoro&lt;/span&gt; by Serena Veslemøy&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-m94l3MtzhQo/TpCyDs9x3qI/AAAAAAAABDM/UXTCNSfNO6I/s1600/spag.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 150px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661220508284346018" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-m94l3MtzhQo/TpCyDs9x3qI/AAAAAAAABDM/UXTCNSfNO6I/s400/spag.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Retro Cocktails&lt;/span&gt; by Michael Robertson&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qM1P-jxnvB0/TpCx5XX4q9I/AAAAAAAABDE/kyTZIgDgkoY/s1600/retro.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 150px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661220330689571794" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/-qM1P-jxnvB0/TpCx5XX4q9I/AAAAAAAABDE/kyTZIgDgkoY/s400/retro.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rudolph's Red-Nosed Pasta&lt;/span&gt; by Kristin Jackson&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-psKrZ5Tnt9E/TpCxszM3dXI/AAAAAAAABC8/d0aDjJR6gmE/s1600/file.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 150px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661220114821248370" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/-psKrZ5Tnt9E/TpCxszM3dXI/AAAAAAAABC8/d0aDjJR6gmE/s400/file.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ajiaco Bogotano&lt;/span&gt; by Lisa Bueno&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-3F9tqZWq4mw/TpCxmvxZHSI/AAAAAAAABC0/fL_bNYwiv-w/s1600/dragonfly20110414-3521-12tic11.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 150px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661220010821492002" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-3F9tqZWq4mw/TpCxmvxZHSI/AAAAAAAABC0/fL_bNYwiv-w/s400/dragonfly20110414-3521-12tic11.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Left Over Patty&lt;/span&gt; by Alect Pee&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-OLab7U8MXuI/TpCxM-t4ydI/AAAAAAAABCs/pREeTUGZ7mg/s1600/dragonfly20110228-21977-167exww.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 150px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661219568156723666" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-OLab7U8MXuI/TpCxM-t4ydI/AAAAAAAABCs/pREeTUGZ7mg/s400/dragonfly20110228-21977-167exww.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nega-Maluca&lt;/span&gt; by Ivana Amarante Bombana&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0plCrSNmJcc/TpCxEh4y6AI/AAAAAAAABCk/fZfb6LqTlVI/s1600/Amarante-maluca-blog.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 150px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661219422978893826" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-0plCrSNmJcc/TpCxEh4y6AI/AAAAAAAABCk/fZfb6LqTlVI/s400/Amarante-maluca-blog.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="520" height="316" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-9211ca39642d1855" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v20.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3D9211ca39642d1855%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D9385CC9851BD73427146F3F72D7AA7E7FD360F.369D5AA481F9B848996B23D4A912F4CD7E5C38CA%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D9211ca39642d1855%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D21__wTcs71DaQHzpFiRV_IwRJc8&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="520" height="316" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v20.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3D9211ca39642d1855%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053245%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D9385CC9851BD73427146F3F72D7AA7E7FD360F.369D5AA481F9B848996B23D4A912F4CD7E5C38CA%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D9211ca39642d1855%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D21__wTcs71DaQHzpFiRV_IwRJc8&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1001619397089487341?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1001619397089487341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/10/they-draw-and-cook.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1001619397089487341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1001619397089487341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/10/they-draw-and-cook.html' title='They Draw and Cook'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1z6_CFiWm1Y/TpCw0wS0g0I/AAAAAAAABCc/-rJ0Swrprsk/s72-c/They-Draw-Cook-Illustrated-Recipes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-334269871359696492</id><published>2011-10-06T08:18:00.011+02:00</published><updated>2011-10-09T22:37:12.659+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><title type='text'>One Day</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-bnGCga2cS3o/To1KbAaxbQI/AAAAAAAABCU/PdOvACmgr7k/s1600/oneday.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 308px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-bnGCga2cS3o/To1KbAaxbQI/AAAAAAAABCU/PdOvACmgr7k/s400/oneday.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660262134503795970"&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;One Day&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: David Nicholls&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Hodder &amp;amp; Stoughton&lt;br /&gt;Data wydania: lipiec 2011&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od samego początku było w tej książce coś takiego, co mnie do niej  przyciągało jak magnes. Pierwszy raz sięgnęłam po nią kilka miesięcy temu, pewnego babysittingowego wieczoru, kiedy to zaskoczona dłuższym pozostaniem w pracy nie miałam akurat nic swojego do czytania.  Był to okres, kiedy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;One Day&lt;/span&gt; Davida Nichollsa&lt;/span&gt; czytali wszyscy, również moja pracodawczyni i tak oto wybierając coś na kilka godzin kanapowania, bez wahania sięgnęłam właśnie po tę książkę. Tego wieczoru przeczytałam kilkadziesiąt stron i … odłożyłam książkę, obiecując sobie, że wkrótce do niej wrócę. Nie wróciłam, bo miałam cały wagon innych książek do czytania, ale nie zapomniałam o niej. Nawet gdybym chciała, to bijące po oczach billboardy reklamujące wchodzący właśnie do kin film, nakręcony na podstawie książki, nie pozwoliłyby mi o niej zapomnieć. Takim to sposobem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;One Day&lt;/span&gt; trafiło do mojego anglojęzycznego stosiku i dostało pierwszeństwo w czytaniu. Jedynym mankamentem czytania książki po premierze filmu, było to, że w mojej głowie Emma wyglądała jak  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Anne Hathaway&lt;/span&gt; i za nic w świecie nie mogłam tego zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka przyciągnęła mnie nie tylko treścią, ale i formą. Każdy kolejny rozdział opisuje zaledwie jeden dzień z życia głównych bohaterów – 15 lipca, począwszy od roku 1988, kiedy to Emma i Dexter spędzają ze sobą noc po imprezie na zakończenie studiów aż do roku 2007. Od samego początku wydawać by się mogło, że nie ma dwójki bardziej różniących się od siebie ludzi. Kiedy poznajemy Emmę i Dexa, ona jest typowym przykładem zaangażowanej w sprawy świata kujonki, niezbyt atrakcyjnej, dla której polityka i „zmienianie na lepsze tej małej części świata wokół siebie” stanowi sens istnienia. Natomiast on, to typowy złoty chłopiec – przystojny, dobrze sytuowany, dla którego liczy się dobra zabawa, najlepiej z dużą ilością alkoholu, ładne dziewczyny i ogólny chill out. Pomimo kilku wspólnych lat na tym samym uniwersytecie, Em i Dex poznają się bliżej dopiero w ostatni dzień studiów. Zawiązuje się nietypowa przyjaźń, która trwa przez kolejne 20 lat. Kolejne rozdziały, czyli upływające lata opisują jak zmieniają się ich wzajemne relacje, pokazują wzloty i upadki przyjaźni/miłości, jasne i ciemne chwile, które przeżywa każdy z nas. Emma zamiast „zmienić świat”, pracuje w kiepskiej knajpie z meksykańskim żarciem i ledwo wiąże koniec z końcem, kiedy Dexter w tym samym czasie podróżuje po świecie „szukając swojego ja”. Upływający czas zmienia Em i Dexa, oboje dojrzewają  i choć proces ten zachodzi niekiedy w ich wzajemnym oddaleniu, to jednak cały czas podświadomie są razem. Niepozorna z pocżatku znajomość na zawsze zmienia ich los. Najważniejszym jak dla mnie przesłaniem tej książki jest jednak to, że czasem szukamy czegoś bardzo daleko, nie zauważając, że to  czego pragniemy i czego nam potrzeba jest tuż na wyciągnięcie ręki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka zrobiła na mnie duże wrażenie, tym bardziej że pomimo wszechobecnych reklam, artykułów, trailerów filmowych, nie miałam pojęcia, jak się kończy. To co się wydarzyło, było dla mnie dużym zaskoczeniem.  Teraz z niecierpliwością czekam na pojawienie się filmu na DVD. Recenzje miał takie sobie, ale chyba najlepiej, jak przekonam się sama. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="520" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-2c18e895e720b2b8" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v3.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3D2c18e895e720b2b8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D4156E602699141C6683D603D5A88BE4995345AFF.8561F24D16C6B371B439FC2F3A4695B9A34D0863%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D2c18e895e720b2b8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DbHfeiaz34EmIWQxucG7_kXikBLs&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="520" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v3.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3D2c18e895e720b2b8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D4156E602699141C6683D603D5A88BE4995345AFF.8561F24D16C6B371B439FC2F3A4695B9A34D0863%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D2c18e895e720b2b8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DbHfeiaz34EmIWQxucG7_kXikBLs&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-334269871359696492?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/334269871359696492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/10/one-day.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/334269871359696492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/334269871359696492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/10/one-day.html' title='One Day'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bnGCga2cS3o/To1KbAaxbQI/AAAAAAAABCU/PdOvACmgr7k/s72-c/oneday.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5322313963147161191</id><published>2011-09-23T23:48:00.013+02:00</published><updated>2011-09-24T09:36:35.463+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><title type='text'>Ja, Diablica</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-4Tj9XmkOgws/Tnz-4jTek4I/AAAAAAAABBo/5TUY77rnfGg/s1600/Jd.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 186px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4Tj9XmkOgws/Tnz-4jTek4I/AAAAAAAABBo/5TUY77rnfGg/s400/Jd.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655675479573566338" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ja, Diablica&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Autor: Katarzyna  Berenika Miszczuk&lt;br /&gt;Wydawnictwo: W.A.B.&lt;br /&gt;Data wydania: październik 2010&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zakupionych niedawno stosików, na pierwszy strzał wybrałam książkę Katarzyny Bereniki Miszczuk &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Ja, Diablica"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Potrzebowałam do czytania czegoś lekkiego i przyjemnego i pod ty względem książka mnie nie zawiodła. Ale od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka to zaledwie 23-letnia studentka wydziału medycznego, która ma na swoim koncie już cztery wydane powieści. Przyznaję to z nieukrywaną zazdrością. Nie znam innych książek jej autorstwa, ale jeśli napisane są w podobnym stylu, to mają szansę stać się bestsellerami. O ile nastolatkom będzie chciało się wydać kieszonkowe na książki. Dlaczego nastolatkom? Bo to właśnie nastolatkowie są grupą docelową powieści, chociaż nie powiem – przed dwa dni, bo tyle właśnie zajęło mi przeczytanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Diablicy&lt;/span&gt;, miałam niemały ubaw i całkiem przyjemnie spędziłam czas czytając o perypetiach głównej bohaterki, chociaż nastolatką nie jestem już od dziesięciu lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterka, dwudziestoletnia Wiktoria, to całkiem zwyczajna (może tylko ładniejsza niż przeciętnie) studentka z Warszawy, która trochę niespodziewanie i na pewno przedwcześnie umiera zadźgana nożem w parku, przez podejrzanego typka, który wypatrzył ją wcześniej w barze. Po śmierci trafia do piekielnego Urzędu, gdzie otrzymuje niezwykłą propozycję objęcia stanowiska diablicy, której zadaniem jest zachęcenie jak największej liczby świeżych duszyczek do wybrania Piekła, a nie Nieba na Targu. Tak, tak – to my osobiście decydujemy, w którą stronę się udajemy po śmierci. Wiktoria jako początkująca diablica radzi sobie całkiem nieźle, choć nie potrafi zupełnie odciąć się od swojego ziemskiego życia, w którym obok nadopiekuńczego brata Marka i lekko szurniętej przyjaciółki Zuzy jest jej wielka, skrywana miłość – Piotruś. Przez całą książkę Wiktoria biega za Piotrkiem, a za Wiktorią z kolei ugania się zabójczo przystojny upadły anioł Beleth. W tym wszystkim nie brakuje irytującej postaci z manią wielkości i przerośniętymi ambicjami – w tej roli diabeł Azazel, pięknej i władczej kobiety – Kleopatry, no i oczywiście kota –Behemota (a jakże!). Wszyscy przeżywają przygody rodem z Jamesa Bonda, tylko zamiast strzelać do siebie z pistoletów, okładają się płonącymi mieczami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przeczytaniu książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony, czytając ją naprawdę świetnie się bawiłam. Lekki i pełen humoru język oraz wartka akcja niezwykłe wciągają czytelnika. Nie jest to literatura wysokiego lotu, więc jeśli ktoś ma ochotę na odprężającą rozrywkę, w stu procentach mogę mu polecić &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Diablicę&lt;/span&gt;. Z drugiej jednak strony… Dawno temu, chyba jakieś 12 lat wstecz, miałam okazję rozmawiać z panią Natalią Usenko o tym, co najczęściej staje się tematem opowiadań pisanych przez dorastające panienki (jaką sama wtedy byłam). Pamiętam, że skarżyła się wręcz na zalew opowiadań o pięknych aniołach i innych postaciach nadprzyrodzonych, które zakochują się w śmiertelniczce, zstępują na ziemię i dalej niemal jak w harlequinie. Czytając „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ja, Diablica&lt;/span&gt;”, nie mogłam odgonić się od tego wspomnienia. Już od kilku lat dzięki Stephenie Meyer i jej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Twlight Saga"&lt;/span&gt; przeżywamy istny potop książek o miłości zwykłej dziewczyny i wampira. Zwykłej dziewczyny i wilkołaka. Zwykłej dziewczyny i anioła. Dziewczyny, która wydaję się być zwykła, ale jednak jest niezwykła, bo posiada moce, o których wcześniej nie miała pojęcia i wampira. I tak bez końca. Są to książki, po które sięgamy z przyjemnością, a przynajmniej ja sięgam z przyjemnością, czytam z wypiekami na twarzy, ale… po skończeniu wiem na pewno, że do niej już nigdy nie wrócę. Owszem, kiedy pokaże się kolejna część, na pewną po nią sięgnę i z chęcią przeczytam o dalszych losach głównej bohaterki, ale zrobię to tylko raz. I nie dlatego, że książka jest zła – wręcz przeciwnie, jest świetna jako chwilowa rozrywka, ale tylko jako taka. Nie wnosi niczego nowego do spojrzenia na świat, nie działa na moją wrażliwość i nie pozostaje w pamięci dłużej niż kilka tygodni. Ot przyjemne czytadełko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5322313963147161191?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5322313963147161191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/09/ja-diablica.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5322313963147161191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5322313963147161191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/09/ja-diablica.html' title='Ja, Diablica'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-4Tj9XmkOgws/Tnz-4jTek4I/AAAAAAAABBo/5TUY77rnfGg/s72-c/Jd.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-2234851245152046491</id><published>2011-09-21T21:42:00.019+02:00</published><updated>2011-09-23T23:43:40.005+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><title type='text'>Stosik no.2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-6KTkLSaVo7A/TnpIkIReTMI/AAAAAAAABAE/zKs9x-odCHA/s1600/stno2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6KTkLSaVo7A/TnpIkIReTMI/AAAAAAAABAE/zKs9x-odCHA/s400/stno2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654912067650342082" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj dotarła do mnie długo (no, może nie aż tak bardzo długo) oczekiwana paczka z Empiku. Dla wszystkich, którzy mieszkają w tam, gdzie Empik jest jednym z wielu sklepów to może nic ekscytującego, ale dla mnie – rezydentki londyńskiego Streatham, to nie lada gratka. Najpierw długie przeglądanie strony internetowej sklepu, czytanie recenzji, a później wybieranie książek i dodatkowo dzwonienie do polskich przyjaciół, czy przypadkiem nie chcą również czegoś zamówić, bo Empik w swojej hojności pobiera jedną opłatę za przesyłkę bez względu na liczbę zakupionych książek. Nie robię tu żadnej pseudo-reklamy, ale po przeanalizowaniu cen oraz wyboru tytułów w wielu polskich księgarniach działających na terenie Wielkiej Brytanii, Empik okazał się dla mnie najlepszym wyborem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oto są:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Obneke76fe4/TnsQiYtHiOI/AAAAAAAABAM/9TunUuPWllQ/s1600/kjw.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Obneke76fe4/TnsQiYtHiOI/AAAAAAAABAM/9TunUuPWllQ/s200/kjw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655131940027074786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.fabryka.pl/ksiazki/kroniki-jakuba-wedrowycza-andrzej-pilipiuk-901472/"&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kroniki Jakuba Wędrowycza&lt;/span&gt; – Andrzej Pilipiuk&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt; Pierwsze z sześciu oblicz Jakuba Wędrowycza, wiejskiego bimbrownika, kłusownika i egzorcysty amatora. Przyznam, że to moja pierwsza książka Pilipiuka. Wstyd i hańba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-pX9hQvZfueU/TnuEd5WcRKI/AAAAAAAABAU/tNrY83ic4cE/s1600/bnd.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-pX9hQvZfueU/TnuEd5WcRKI/AAAAAAAABAU/tNrY83ic4cE/s200/bnd.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655259406239810722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.replika.eu/szukaj.php?wyd=0&amp;id3=333&amp;k=&amp;tyt=dres&amp;szuk=1"&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bóg nosi dres&lt;/span&gt; – Piotr Sender&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt; Spodobała mi się wizja Pana Boga ubranego w kreszowy dresik, napakowanego sterydami łysola. A przecież książka nie o tym. Fragment książki na stronie wydawnictwa mnie wessał, postanowiłam przeczytać całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-mtYkWGrISoU/TnuHRUV0FxI/AAAAAAAABAk/CoGrb0In26g/s1600/Jd.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-mtYkWGrISoU/TnuHRUV0FxI/AAAAAAAABAk/CoGrb0In26g/s200/Jd.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655262488681518866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1019"&gt;3. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ja, Diablica&lt;/span&gt; – Katarzyna Berenika Miszczuk&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt; Opowieść o dwudziestoletniej Wiktorii, która jako następstwo swej przedwczesnej śmierci trafia  do piekła, gdzie podpisuje kontrakt na 66 lat i rozpoczyna swoją pracę nad pozyskiwaniem dusz na stanowisku diablicy. Powieść ponoć lekka i przyjemna, a na pewno napisana z dużą dozą humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-yzgEzNqCOtU/TnuEqi9wIeI/AAAAAAAABAc/qqo3OSZGxeI/s1600/zn.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-yzgEzNqCOtU/TnuEqi9wIeI/AAAAAAAABAc/qqo3OSZGxeI/s200/zn.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655259623568974306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1053"&gt;4. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ziemia Nod&lt;/span&gt; – Radosław Kobierski&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt; O ile wcześniejsze pozycje należą raczej do kategorii typowo rozrywkowej, o tyle ta książka stanowi wyzwanie nie tylko intelektualne, ale i emocjonalne. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ziemia Nod to powieść o odrzuceniu i o Zagładzie pewnego świata, którego figurą jest międzywojenny Tarnów.&lt;/span&gt; Mój Tarnów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-2234851245152046491?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/2234851245152046491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/09/stosik-no2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2234851245152046491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2234851245152046491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/09/stosik-no2.html' title='Stosik no.2'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6KTkLSaVo7A/TnpIkIReTMI/AAAAAAAABAE/zKs9x-odCHA/s72-c/stno2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-3385106362832019369</id><published>2011-09-19T23:55:00.008+02:00</published><updated>2011-09-20T13:25:31.065+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><title type='text'>Stosik no.1</title><content type='html'>Nie było mnie tu całe wieki. Byłam gdzie indziej. Postanowiłam wrócić – na krótko, na jakiś czas, na dłużej, nie wiem. Wiem jednak, że dzisiejszy post będzie różny od tych, które pisałam dotychczas. Zmieniłam się przez te kilka miesięcy, a może zwyczajnie wyszłam z wprawy i używam banalnego wyrażenia „zmieniłam się” do zamaskowania totalnego rozgotowania mózgu, który nastąpił u mnie w przeciągu tego czasu. Ale powroty są dobre, jeśli bezbolesne i w takim więc tylko nastroju „lekkim, łatwym i przyjemnym” mam ochotę wrócić do blogowania. Ot mała wprawka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Fslhz-cm0kI/Tneldfa6QcI/AAAAAAAAA_U/dORUz6SeEuU/s1600/book-love-300x221.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px 10px 0px 0px; width: 200px; height: 147px; float: left; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654169783256105410" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/-Fslhz-cm0kI/Tneldfa6QcI/AAAAAAAAA_U/dORUz6SeEuU/s200/book-love-300x221.jpg"&gt;&lt;/a&gt;Książki ukochałam będąc małą dziewczynką. Nie pamiętam siebie z ery przed książkami. Zawsze były obok, bardzo blisko nawet – w domu oboje rodzice kupowali książki i czytali pasjami, z mniejszą pasją moja starsza siostra czytała mi wieczorami w łóżku, a później już sama sobie czytałam – właśnie dzięki starszej siostrze i dość pokaźnej biblioteczce domowej nie jakieś szmiry, tylko ciekawe, dobre książki, które wiem to na pewno, ukształtowały mnie na wrażliwego &lt;em&gt;homo sapiens&lt;/em&gt; w dosłownym tego słowa znaczeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj kupowanie książek urosło dla mnie do rangi fetyszu – myszkowanie w księgarniach przesiąkniętych zapachem tuszu i papieru, dotykanie kartek, których nikt przede mną wcześniej nie dotykał (przynajmniej w moim mniemaniu) i późniejsze delektowanie się ich widokiem na półce, kiedy czekają na swoją kolej. Przeczytane strzegę jak zazdrosna kochanka i pożyczam tylko zaufanym osobom, o których wiem, że będą traktowały moje książki z właściwą im czcią i nabożeństwem.&lt;br /&gt;Najlepszy prezent dla mnie na dowolną okazję to książka, sama jestem  w stanie odmówić sobie nowego swetra, pięknie pachnącego płynu do kąpieli na rzecz taniego mydła, oraz wybrać wieczór przed TV zamiast w kinie na najświeższej premierze, ale kupowania książek sobie nie umiem odmówić. Zawsze tak było. Dlatego postanowiłam wprowadzić na blogu nową kategorię &lt;em&gt;&lt;strong&gt;stosiki&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;, czyli te małe-wielkie wieże z książek, które udało mi się upolować. Mało tego, postanowiłam, że w ramach rozrywki umysłowej będę recenzować KAŻDĄ przeczytaną książkę. Nawet jeśli tylko w trzech zdaniach i bardzo subiektywnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-BZcz73VU8Cs/Tnemv9XbqMI/AAAAAAAAA_c/fAIydzpjfu4/s1600/stos19092011.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; width: 400px; height: 300px; text-align: center; display: block; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654171200043854018" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/-BZcz73VU8Cs/Tnemv9XbqMI/AAAAAAAAA_c/fAIydzpjfu4/s400/stos19092011.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy stosik zawiera cztery pozycje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-AnMwmK5_pGI/Tne1whEkSMI/AAAAAAAAA_k/g7BKIX5wba4/s1600/oneday.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-AnMwmK5_pGI/Tne1whEkSMI/AAAAAAAAA_k/g7BKIX5wba4/s200/oneday.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654187702302820546" /&gt;&lt;/a&gt;1. &lt;a href="http://www.hodder.co.uk/books/work.aspx?WorkID=42922"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;One Day&lt;/em&gt; &lt;/strong&gt;by David Nicholls&lt;/a&gt; – książka do której przymierzałam się od kilku miesięcy. Książka opowiada historię Emmy i Dexa, historię 20 lat ich znajomości/przyjaźni/miłości, historię opisaną każdego roku tylko przez jeden dzień  - 15 lipca, dzień w którym poznali się zaraz po zakończeniu studiów na uniwersytecie w Edinburghu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-la7_KFGL5GI/Tne2YazLojI/AAAAAAAAA_s/Xzz9Y54J3Fg/s1600/idkhsdi.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-la7_KFGL5GI/Tne2YazLojI/AAAAAAAAA_s/Xzz9Y54J3Fg/s200/idkhsdi.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654188387814056498" /&gt;&lt;/a&gt;2. &lt;a href="http://www.vintage-books.co.uk/books/0099428385/allison-pearson/i-don-t-know-how-she-does-it/"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;I Don’t Know How She Does It&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; by Allison Pearson&lt;/a&gt; – w zasadzie wybrana tylko dlatego, że obecnie w kinach można oglądać film nakręcony na podstawie tej książki. Zaciekawił mnie opis „manipulative nanny”, z którą główna bohaterka musi się zmagać (między innymi wrednymi typami) i zachęta mojej byłej pracodawczyni, której przecież dziećmi również się opiekowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-6WSMddY-xTk/Tne2naFzh3I/AAAAAAAAA_0/V1CeWai9fmM/s1600/winter-of-our-disconnet.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6WSMddY-xTk/Tne2naFzh3I/AAAAAAAAA_0/V1CeWai9fmM/s200/winter-of-our-disconnet.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654188645321770866" /&gt;&lt;/a&gt;3. &lt;a href="http://www.profilebooks.com/isbn/9781846684647/"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;The Winter of Our Disconnect&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; by Susan Maushart&lt;/a&gt; – jest to pozycja, na którą miałam chrapkę już zeszłej zimy i szczerze mówiąc, chyba właśnie poczekam do późnego listopada z jej przeczytaniem. Co ciekawe książkę znalazłam w dziale self-development, a nie fiction (lub non-ficiton). Już sam tytuł oraz podtytuł &lt;em&gt;How one family pulled the plug on their technology and live to tell/text/tweet the tale&lt;/em&gt; daje jasno do zrozumienia, o czym jest ta książka. Rodzina zesłana na pustynię technologiczną na 6 miesięcy. Zesłana z własnej woli. Dla mnie przerażające, bo nie wyobrażam sobie z własnej inicjatywy pozbyć się telefonu i internetu. Być może po tej lekturze zmienię zdanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-_QQKkLi3EwM/Tne3C4rG2lI/AAAAAAAAA_8/lj593MHTNbo/s1600/a-visit-from-the-goon-squad.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_QQKkLi3EwM/Tne3C4rG2lI/AAAAAAAAA_8/lj593MHTNbo/s200/a-visit-from-the-goon-squad.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654189117387758162" /&gt;&lt;/a&gt;4. &lt;a href="http://www.constablerobinson.com/?section=books&amp;book=a_visit_from_the_goon_squad_9781849010337_trade_paperback"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;A Visit from The Goon Squad&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; by Jennifer Egan&lt;/a&gt; – książka polecona przez TV Book Club Channel 4. W zasadzie nie wiem o niej nic, poza tym, co wyczytałam na okładce. Czasem tak mam, kupuję książkę bo ma ładną okładkę. No i niech mi ktoś powie, że nie jestem zboczona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-3385106362832019369?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/3385106362832019369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/09/stosik-no1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3385106362832019369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3385106362832019369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/09/stosik-no1.html' title='Stosik no.1'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Fslhz-cm0kI/Tneldfa6QcI/AAAAAAAAA_U/dORUz6SeEuU/s72-c/book-love-300x221.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6256464741776491230</id><published>2011-01-16T21:16:00.008+01:00</published><updated>2011-01-16T22:05:16.971+01:00</updated><title type='text'>Lesiaqous robi listę</title><content type='html'>Nadejście nowego roku jest momentem, w którym większość ludzi robi postanowienia mające poprawić ich życie. W moim przypadku nie było żadnych postanowień, poza rzuceniem palenia na bliżej nieokreślony czas. Zamiast tego zrobiłam listę rzeczy, które chciałabym zrobić w swoim życiu. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na nowego bloga, który będę prowadziła jednocześnie z zieloną walizką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a&gt;&lt;a href="http://walizkavswiaderko.blogspot.com/2011/01/lesiaqouss-bucket-list.html"&gt;WALIZKA VS WIADERKO&lt;/a&gt;&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas się jakby kurczy i każdego dnia bardziej wydaje mi się, że muszę się spieszyć coraz bardziej ze wszystkim. Albo może po prostu powinnam przestać grać w &lt;em&gt;FarmVille&lt;/em&gt; na facebooku…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TTNcScEZnRI/AAAAAAAAA8Q/paQ7T1CibOs/s1600/bucket-list-680.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 232px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TTNcScEZnRI/AAAAAAAAA8Q/paQ7T1CibOs/s400/bucket-list-680.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562891436574743826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6256464741776491230?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6256464741776491230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/01/lesiaqous-robi-liste.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6256464741776491230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6256464741776491230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2011/01/lesiaqous-robi-liste.html' title='Lesiaqous robi listę'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TTNcScEZnRI/AAAAAAAAA8Q/paQ7T1CibOs/s72-c/bucket-list-680.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6667458388635624173</id><published>2010-12-29T07:06:00.005+01:00</published><updated>2010-12-29T07:06:00.439+01:00</updated><title type='text'>2.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQZPqqogtHI/AAAAAAAAA7Y/XYT40cQgZEo/s1600/2254139180_d7195d6b1c.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 377px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQZPqqogtHI/AAAAAAAAA7Y/XYT40cQgZEo/s400/2254139180_d7195d6b1c.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550211185198019698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No proszę – blog obchodzi dzisiaj &lt;strong&gt;DRUGIE URODZINY&lt;/strong&gt;. Rośnie i rozwija się -  jak na dwulatka przystało umie już mówić o sobie w trzeciej osobie, nazywać części ciała i próbuje podskakiwać. W przyszłym roku będzie próbował być bardziej niezależny i dociekliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując – miniony rok jak róg obfitości pełen był niespodziewanych zwrotów akcji, wzniosłych i całkiem przyziemnych wzruszeń i emocji, ale też słodkiego lenistwa oraz dni błogostanu pt. &lt;em&gt;dolce far niente&lt;/em&gt;. Jak na mój gust trochę za mało tego dolce, niemniej jednak z optymizmem patrzę na nadchodzący rok. Szykują się zmiany, wierzę, że pozytywne. Zatem trzymajcie kciuki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6667458388635624173?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6667458388635624173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/12/2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6667458388635624173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6667458388635624173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/12/2.html' title='2.'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQZPqqogtHI/AAAAAAAAA7Y/XYT40cQgZEo/s72-c/2254139180_d7195d6b1c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-3134369957562277331</id><published>2010-11-28T18:38:00.015+01:00</published><updated>2010-12-12T23:13:37.596+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Światło w fazie rozkładu</title><content type='html'>&lt;A href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNbkz215H8I/AAAAAAAAA4w/JLNyarJBH3I/s1600/chucks_and_a_rainbow_by_LittleBlackUmbrella.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 10px 0px 0px; WIDTH: 150px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5536864371444621250 border=0 alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNbkz215H8I/AAAAAAAAA4w/JLNyarJBH3I/s320/chucks_and_a_rainbow_by_LittleBlackUmbrella.jpg"&gt;&lt;/A&gt;Listopad nie jest najprzyjemniejszym miesiącem w roku. Szczerze mówiąc jest chyba jednym z najbardziej ponurych - według mojej opinii idzie łeb w łeb z lutym, choć na korzyść tego ostatniego działa to, że ma zaledwie 28 [+1] dni, a dodatkowo każdej mijającej doby przybywa nam słonecznych minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj w ramach walki z listopadową aurą nic-niechcenia ubrałam swoje najbardziej kolorowe tenisówki i wyszłam na spacer, który wyglądał jak marsz z przeszkodami, bo musiałam przebijać się przez zaspy rudych liści. Wróciłam do domu lekko zmarznięta marząc o herbacie z sokiem malinowym w samą porę, bo kilka minut później spadł deszcz. A to niespodzianka! Deszcz w Londynie, zwłaszcza w listopadzie. Ale był to tylko przelotny deszczyk, który zostawił na niebie przepiękną tęczę. Wczorajszy deszczyk zamienił się dzisiaj w ulewę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNciMUkp8FI/AAAAAAAAA5A/VWigaqU05Cg/s1600/rainbow1.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNciMUkp8FI/AAAAAAAAA5A/VWigaqU05Cg/s400/rainbow1.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536931861951541330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tęcza zawsze była dla mnie czymś niezwykłym. Wierzyłam, że jest mostem łączącym niebo z ziemią i zawsze zwiastuje jakieś dobre wydarzenie. I nie byłam w tym wierzeniu odosobniona. W mitologii nordyckiej można znaleźć opowieść o &lt;strong&gt;Bifröst&lt;/strong&gt; – płonącym tęczowym moście, który łączył ziemię, inaczej &lt;em&gt;Midgard&lt;/em&gt;, będący światem śmiertelnych ludzi ze światem bogów &lt;em&gt;Åsgard&lt;/em&gt;. Most pilnowany dzień i noc przez &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Heimdalla&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; służył bogom do przemieszczania się pomiędzy ludzką a boską krainą. Wierzono, że na końcu świata tęczowy most runie pod ciężarem gigantów próbujących dostać się do &lt;em&gt;Åsgard&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNhDXN3wl8I/AAAAAAAAA5I/tEFj7A2FNbg/s1600/hemindall.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 11px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 182px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNhDXN3wl8I/AAAAAAAAA5I/tEFj7A2FNbg/s200/hemindall.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537249807991609282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Również starożytni Grecy przypisywali tęczy nadziemską moc. Utożsamiana była z boginią o imieniu &lt;strong&gt;Iris&lt;/strong&gt;, która będąc pokojówką bogini Hery, czuwała nad swoją panią i nigdy nie zasypiała gotowa na każde wezwanie. Często też powoziła złotym rydwanem Hery zaprzężonym w stado pawi. Iris posiadała parę rozłożystych tęczobarwnych skrzydeł, dzięki czemu poruszała się szybciej nawet od boskiego posłańca Hermesa, dlatego niekiedy proszona była o zejście na ziemię z wiadomością od bogów i przekazanie ludziom woli bogów i to właśnie wtedy na niebie ukazywała się tęcza, będąca pomostem pomiędzy światem ludzi i bogów. Grecy wierzyli, że podobnie jak słońce jednoczy niebo i ziemię, tak Iris łączy wyniosłych bogów z prostymi ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNh3O0ME23I/AAAAAAAAA5Y/8z-4vTXOkYA/s1600/iriss.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 210px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNh3O0ME23I/AAAAAAAAA5Y/8z-4vTXOkYA/s320/iriss.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537306838263192434" /&gt;&lt;/a&gt;W religiach dalekiego wschodu również występują bóstwa, których atrybutem jest tęcza. W starożytnych mitach chińskich można znaleźć opisy bogini &lt;strong&gt;Nüwa 女媧&lt;/strong&gt; - z głową kobiety i ciałem węża była uważana za stwórczynię rodzaju ludzkiego. Z gliny tworzyła figurki  ludzi, które później wypalała w piecu, aby nie były kruche – te palone w zbyt wysokiej temperaturze stawały się czarnoskóre, a te w zbyt niskiej – rasą białą. Figurki wypalane w idealnej temperaturze nabierały żółtej barwy skóry. Wierzono również, że Nüwa naprawiła nieboskłon, który został zniszczony podczas wojny bogów. Używając kamieni w pięciu kolorach załatała szczelinę, która powstała w czasie walki – tym sposobem na niebie pojawiła się tęcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hinduizm również posiada swojego boga tęczy – jest nim &lt;strong&gt;Indra&lt;/strong&gt; – bóg deszczu, grzmotów i błyskawicy (w jakimś sensie można go porównać do nordyckiego Thora bądź greckiego Zeusa). W sanskrycie tęcza nazywana jest &lt;em&gt;indradhanus&lt;/em&gt; इन्द्रधनुस्, co znaczy łuk Indry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQU_C9b0V9I/AAAAAAAAA64/6UA_PPqz0aU/s1600/noahs-ark-1b.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 161px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQU_C9b0V9I/AAAAAAAAA64/6UA_PPqz0aU/s200/noahs-ark-1b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549911435887531986" /&gt;&lt;/a&gt;Co ciekawe również w chrześcijaństwie i judaizmie znajdziemy odniesienia do tęczy jako boskiego znaku. To przecież właśnie tęcza pojawiła się na niebie, kiedy wielka powódź po 40 dniach dobiegła końca, jako znak nowego przymierza pomiędzy Bogiem a ludźmi. &lt;strong&gt;Bóg&lt;/strong&gt; obiecał wtedy  Noemu, że nigdy więcej nie ześle na ziemię potopu, by ukarać ludzi za grzechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei w wierzeniach australijskich Aborygenów pojawia się tęczowy wąż &lt;strong&gt;Yingarna&lt;/strong&gt;, który mieszkał głęboko pod ziemią w pobliżu studni artezyjskich. Wychodząc spod ziemi wypchał nad powierzchnię ogromne jej masy, tworząc przy tym łańcuchy wysokich gór. Tęczowy wąż uważany za wroga Słońca, dzięki swoim licznym wędrówkom napełniał również źródła i tworzył strumienie. Tym samym wierzono, że stanowi dobrodzieja i obrońcę ludzi, który jednocześnie może ukarać ich, za nieprzestrzeganie prawa zsyłając suszę.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście chyba najlepszym z poznanych do tej pory przeze mnie wierzeń związanych z tęczą, jest ten, o garncu złota ukrytym na jej końcu przez &lt;strong&gt;irlandzkiego leprikona&lt;/strong&gt;. Ktokolwiek dotrze na koniec tęczy może liczyć na sowitą nagrodę. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQVFgcCGdCI/AAAAAAAAA7A/mbQy-l56ojE/s1600/flaga.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TQVFgcCGdCI/AAAAAAAAA7A/mbQy-l56ojE/s200/flaga.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549918539387139106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z kolei starobułgarskie podania mówią, że ktokolwiek przejdzie pod tęczą zostanie odmieniony w swojej płci – mężczyzna zacznie myśleć jak kobieta, a kobieta jak mężczyzna. Może właśnie z lej legendy wywodzi się tęczowa flaga - symbol ruchu LGBT?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec jedna z moich ulubionych piosenek „&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Somwhere over the rainbow&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;” w &lt;em&gt;Czarnoksiężnika z Krainy Oz&lt;/em&gt; w wykonaniu duetu (niemożliwego) Evy Cassidy i Katie Melua. Film troszkę przydługawy, bo na początku można obejrzeć materiał o życiu i twórczości Evy, ale gorąco polecam w całości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="460" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-6383afe4f5bed21c" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v20.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6383afe4f5bed21c%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D39E67ED5915B576045E9DB92555115DCCC56F797.12E9467CBC9CA4ECD7DA392390242D218B186C3A%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6383afe4f5bed21c%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DJ9wWOhGVD_ZaN_OVdbyyEBa1RAs&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="460" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v20.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6383afe4f5bed21c%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D39E67ED5915B576045E9DB92555115DCCC56F797.12E9467CBC9CA4ECD7DA392390242D218B186C3A%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6383afe4f5bed21c%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DJ9wWOhGVD_ZaN_OVdbyyEBa1RAs&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-3134369957562277331?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/3134369957562277331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/somewhere-over-rainbow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3134369957562277331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3134369957562277331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/somewhere-over-rainbow.html' title='Światło w fazie rozkładu'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNbkz215H8I/AAAAAAAAA4w/JLNyarJBH3I/s72-c/chucks_and_a_rainbow_by_LittleBlackUmbrella.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4395233077334168747</id><published>2010-11-11T10:47:00.000+01:00</published><updated>2010-11-11T22:33:19.248+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Maczek, czyli pamiętaj</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGW2372yvI/AAAAAAAAA34/nwSv5p8zqcA/s1600/11listopada.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 123px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGW2372yvI/AAAAAAAAA34/nwSv5p8zqcA/s320/11listopada.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535371286487157490" /&gt;&lt;/a&gt;W Polsce &lt;strong&gt;11. listopada &lt;/strong&gt;jest dniem &lt;em&gt;Narodowego Święta Niepodległości&lt;/em&gt;, które ustanowione zostało po zakończeniu I Wojny Światowej. 11.XI.1918 r. Niemcy podpisały kapitulację na froncie zachodnim a w Polsce gen. Józef Piłsudski został dowódcą wojskowym i głową państwa. Właśnie te dwa ważne wydarzenia historyczne zaważyły na wyborze dnia 11. listopada jako naszego święta narodowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGTLWqLCLI/AAAAAAAAA3w/cjwO7y-tvVI/s1600/poppy-appeal-1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 154px; height: 210px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGTLWqLCLI/AAAAAAAAA3w/cjwO7y-tvVI/s400/poppy-appeal-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535367240285358258" /&gt;&lt;/a&gt;Ale dzień ten również w innych krajach jest obchodzony w szczególny sposób. I tak na Wyspach Brytyjskich (podobnie w Kanadzie i w Belgii) jedenastego listopada przypada Remebrance Day, czyli Dzień Pamięci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4395233077334168747?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4395233077334168747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/maczek-czyli-pamietaj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4395233077334168747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4395233077334168747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/maczek-czyli-pamietaj.html' title='Maczek, czyli pamiętaj'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGW2372yvI/AAAAAAAAA34/nwSv5p8zqcA/s72-c/11listopada.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4541483837667452038</id><published>2010-11-06T22:44:00.006+01:00</published><updated>2010-11-07T00:16:59.944+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='portrety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Facebook me</title><content type='html'>&lt;A href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNVdE2TaRkI/AAAAAAAAA4Y/CxmQfo4X_D8/s1600/the-social-network-poster-640.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 0px 10px 0px; WIDTH: 191px; FLOAT: right; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5536433654799681090 border=0 alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNVdE2TaRkI/AAAAAAAAA4Y/CxmQfo4X_D8/s400/the-social-network-poster-640.jpg"&gt;&lt;/A&gt;Obejrzałam wczoraj film w reżyserii Davida Finchera pt. &lt;STRONG&gt;&lt;EM&gt;The Social Network&lt;/EM&gt;&lt;/STRONG&gt;, który jest historią serwisu społecznościowego Facebook opowiedzianą w hollywoodzkim stylu. Dlaczego w hollywoodzkim? Bo wszystko zaczyna się od zdradzonej miłości a na kiczowatym sentymentalizmie kończy,   z walką o duże pieniądze w tzw. międzyczasie. Akcja filmu obejmuje jedynie kilka dni, podczas których odbywają się procesy sądowe jakie wytoczyli głównemu twórcy portalu – &lt;STRONG&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/search.php?init=quick&amp;q=mark+zu&amp;tas=0.10609463324162871#!/markzuckerberg"&gt;Markowi Zuckerbergowi&lt;/a&gt;&lt;/STRONG&gt; jego współpracownicy. Cała fabuła jednak to retrospekcje bohaterów do czasów, kiedy Facebook powstawał i z głupawego żartu zamieniał się powoli w najbardziej rozpoznawalny portal społecznościowy na świecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja z mojej strony może być tyko jedna: &lt;STRONG&gt;Like it!&lt;/STRONG&gt;. Z dwóch względów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zamieszkałam w Londynie Facebook w Polsce prawie nie istniał. Tryumfy święciła &lt;STRONG&gt;Nasza-Klasa&lt;/STRONG&gt; i w zasadzie nic nie wskazywało na to, że szybko się to zmieni. Ja sama stałam się użytkownikiem Facebooka niemal natychmiast po przyjeździe do UK za sprawą mojej australijskiej współlokatorki i od tego czasu mój stosunek do tego portalu graniczy z uzależnieniem. Loguję się kilka razy dziennie, głównie żeby popracować na farmie (FarmVille, kto gra, ten rozumie), ale również po to, żeby skontaktować się ze znajomymi, poprzeglądać ich posty i zdjęcia. Bycie częścią tej ponad 400 milionowej społeczności jest ważną częścią mojego codziennego życia i nawet jeśli ktoś uzna to za żałosne - bardzo mi odpowiada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNXafUVGn-I/AAAAAAAAA4o/uyUk2cHqYtw/s1600/facebook-icons.png"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 8px 0px 0px; WIDTH: 200px; FLOAT: left; HEIGHT: 118px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5536571548489916386 border=0 alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNXafUVGn-I/AAAAAAAAA4o/uyUk2cHqYtw/s200/facebook-icons.png"&gt;&lt;/A&gt; Drugim powodem dla kliknięcia Like it! jest świetna gra aktorów (nawet Justin Timberlake nie wygląda na lalusia, za jakiego zwykłam go uważać, ale na prawdziwego - w tym przypadku cynicznego i pozbawionego skrupułów twórcę Napstera), fantastyczne zdjęcia, ciekawa muzyka w tle. Słowem naprawdę dobrze zrobiona produkcja. Wprawdzie sam Mark Zuckerberg odciął się od historii przedstawionej w scenariuszu, czemu w zasadzie nie można się dziwić biorąc pod uwagę to, jak został w filmie przedstawiony, ale przecież nie chodzimy do kina oglądać prawdy, całej prawdy i tylko prawdy. Prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="316" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-cc3ca3e591bfd587" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v11.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dcc3ca3e591bfd587%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2AE0724E1523174BD7CEF73D7FCFC97F4BFCEC0F.230FC4B5EF6C6F780B4DE7EB3110BE7FF7678F18%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dcc3ca3e591bfd587%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DsC-iNbaLD6O7RYA5_ah3XwNh06c&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="480" height="316" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v11.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dcc3ca3e591bfd587%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2AE0724E1523174BD7CEF73D7FCFC97F4BFCEC0F.230FC4B5EF6C6F780B4DE7EB3110BE7FF7678F18%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dcc3ca3e591bfd587%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DsC-iNbaLD6O7RYA5_ah3XwNh06c&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4541483837667452038?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4541483837667452038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/facebook-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4541483837667452038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4541483837667452038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/facebook-me.html' title='Facebook me'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNVdE2TaRkI/AAAAAAAAA4Y/CxmQfo4X_D8/s72-c/the-social-network-poster-640.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5526917804758126708</id><published>2010-11-03T17:46:00.010+01:00</published><updated>2010-11-03T20:36:11.032+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Muchomory na humory</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGhNecp25I/AAAAAAAAA4Q/e3yxIQtkUnU/s1600/muchomor.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGhNecp25I/AAAAAAAAA4Q/e3yxIQtkUnU/s200/muchomor.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535382669898668946" /&gt;&lt;/a&gt;Jesień za pasem, wiatr szaleje a mnie od trzech dni nie przestaje boleć głowa. Jak mi ktoś napisze, że "starość nie radość" to uduszę i pociacham tępym nożykiem. Ale… &lt;EM&gt;by się pozbyć złych humorów, robię zupę z muchomorów […] Muchomory na humory, grzybki w sosie na muchy w nosie&lt;/EM&gt;.* O!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli ktoś nie trawi zupek, to polecam tort z muchomora czerwonego. Oto przepis:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 dojrzałe, barwne kapelusze muchomora&lt;br /&gt;2 i 1/2 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;5 żółtek&lt;br /&gt;kostka masła&lt;br /&gt;cytryn&lt;br /&gt;dwie łyżki rumu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kapelusze skropić rumem. Utrzeć żółtka z dwiema szklankami cukru pudru i masłem. Dodać drobno posiekaną skórkę z cytryny. Przekładać kapelusze masą. Czerwony kropkowany wierzch tortu oblać lukrem zrobionym z reszty cukru pudru i soku cytrynowego. &lt;strong&gt;Jeść powoli. Czekać&lt;/strong&gt;.&lt;/em&gt;** &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-8ea6523c05175af3" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v11.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3D8ea6523c05175af3%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D64911759DA11C20D455E39F55C5F986CE699271E.820A012DDBFDCCC75520C7D40FE6D73D569A89C8%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D8ea6523c05175af3%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DpKsGNC3Q_iGIfrp7jC9G0yR4zYA&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="480" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v11.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3D8ea6523c05175af3%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D64911759DA11C20D455E39F55C5F986CE699271E.820A012DDBFDCCC75520C7D40FE6D73D569A89C8%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D8ea6523c05175af3%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DpKsGNC3Q_iGIfrp7jC9G0yR4zYA&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;Muchomory&lt;/em&gt; - Maria Peszek&lt;br /&gt;**&lt;em&gt;Dom dzienny, dom nocny&lt;/em&gt; - Olga Tokarczuk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5526917804758126708?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5526917804758126708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/muchomory-na-humory.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5526917804758126708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5526917804758126708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/11/muchomory-na-humory.html' title='Muchomory na humory'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TNGhNecp25I/AAAAAAAAA4Q/e3yxIQtkUnU/s72-c/muchomor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7800243553949178462</id><published>2010-10-31T20:08:00.016+01:00</published><updated>2010-10-31T23:28:08.050+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>Samhain</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TM3tV6Y_X4I/AAAAAAAAA3o/FVPVeGpDJD8/s1600/samhain2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 202px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TM3tV6Y_X4I/AAAAAAAAA3o/FVPVeGpDJD8/s320/samhain2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534340477815316354" /&gt;&lt;/a&gt;Jesień, jesień panie tego… Ostatni dzień października, dzieciaki przebrane w straszne stroje co chwilę pukają do drzwi w oczekiwaniu na treats, a ja pod kocem i z ciepłą herbatą w kubku  słucham bluesa i wsączam w siebie w melancholię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Samhain&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, czyli dzień gasnącego słońca to pogańskie święto będące pierwowzorem &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Halloween&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; (All Hallow’s Eve), czyli wigilii Dnia Wszystkich Świętych. Według ludów celtyckich ostatni dzień października stanowił zakończenie lata i jednocześnie był ostatnim dniem w roku. W końcu października wszystkie zbiory były już zakończone, a przyroda zaczynała powoli zamierać na zimę. Wierzono, że początek jesieni to sprzyjający czas dla kostuchy, bo obumierające rośliny sprawiają, że granica pomiędzy światem żywym i umarłym robi się bardzo cienka. Samo samhain czczone było jako szczególny dzień w roku, kiedy świat materialny otwierał się niemal całkowicie na świat duchowy. Łatwo można było zostać opętanym, gdyż dusze zmarłych wracały na ziemię i szukały miejsca, gdzie mogłyby zamieszkać na kolejny rok. Ludzie przebierali się więc za śmierć lub umarłych, aby upodobnić się do krążących wokół dusz i zmylić je przed wniknięciem do nowego ciała. W pobliżu każdego domostwa palono też dwa ogniska, gdyż wierzono, że przejście pomiędzy płomieniami ognia jest oczyszczające dla domowników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TM3rW2Ou7iI/AAAAAAAAA3g/yUmCP-L7k38/s1600/halloween.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TM3rW2Ou7iI/AAAAAAAAA3g/yUmCP-L7k38/s320/halloween.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534338294855167522" /&gt;&lt;/a&gt;Co ciekawe amerykański zwyczaj obchodzenia Halloween zrodził się dopiero na początku XIX w., kiedy fala imigrantów z Iralndii przkazała Amerykanom swoje zwyczaje Samhaim (Irlandczycy w tym czasie od około czternastu stuleci byli już chrześcijanami). Polska – kraj tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej właśnie adoptuje Halloween, co w przypadku dość posępnego świętowania &lt;em&gt;Dnia Wszystkich Świętych&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Dnia Zadusznych&lt;/em&gt; może stać się miłym - przynajmniej dla dzieci, akcentem tego niezbyt wesołego czasu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7800243553949178462?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7800243553949178462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/10/samhain.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7800243553949178462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7800243553949178462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/10/samhain.html' title='Samhain'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TM3tV6Y_X4I/AAAAAAAAA3o/FVPVeGpDJD8/s72-c/samhain2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6672342885361804090</id><published>2010-09-19T13:08:00.003+02:00</published><updated>2010-09-19T20:48:28.560+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Tree-Athlon</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TJPFVNyJt_I/AAAAAAAAA24/CmGU47IfAuk/s1600/tfc.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 201px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TJPFVNyJt_I/AAAAAAAAA24/CmGU47IfAuk/s400/tfc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517970936726927346" /&gt;&lt;/a&gt;W ramach walki ze swoją naturalną leniwcowością oraz z chęci zrobienia coś dobrego dla środowiska (jednak to sozologiczne wykształcenie jeszcze we mnie nie umarło tak do końca) postanowiłam wziąć udział w &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.treesforcities.org/page.php?id=474"&gt;Tree-Athlonie&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, który miał miejsce wczoraj w Battersea Park w Londynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja już po raz kolejny została zorganizowana przez &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.treesforcities.org/index.php"&gt;Trees for Cities&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; – organizację, której głównym celem jest zalesianie miast, a przy okazji edukacja na temat tworzenia zielonych miejsc oraz ich ważnej roli w społecznościach miejskich. Cel szczytny, a przy okazji dobra zabawa, ponieważ 5km biegowi towarzyszyła również próba pobicia rekordu Guinnessa w bieganiu na boso. &lt;br /&gt;Ja tam byłam, wzięłam udział i dzisiaj jestem dumną posiadaczką sadzonki dębu oraz zakwasów w mięśniach. Było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TJX-BN9_sZI/AAAAAAAAA3A/EYf2jKsh4tM/s1600/treeathlon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 153px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TJX-BN9_sZI/AAAAAAAAA3A/EYf2jKsh4tM/s400/treeathlon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5518596215295422866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6672342885361804090?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6672342885361804090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/tree-athlon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6672342885361804090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6672342885361804090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/tree-athlon.html' title='Tree-Athlon'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TJPFVNyJt_I/AAAAAAAAA24/CmGU47IfAuk/s72-c/tfc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8353063453884708300</id><published>2010-09-11T12:26:00.006+02:00</published><updated>2010-09-11T13:40:05.194+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>9/11</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItFsiBZDtI/AAAAAAAAA1g/4VSfg-kmtJA/s1600/sept_11_flag.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 120px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItFsiBZDtI/AAAAAAAAA1g/4VSfg-kmtJA/s320/sept_11_flag.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515578799994506962" /&gt;&lt;/a&gt;Dziewięć lat temu świat, który dobrze znaliśmy został zburzony. Zabrzmi banalnie, ale właśnie tego jednego dnia nasza rzeczywistość zmieniła się w sposób diametralny i nigdy więcej nie wróciła do swojego poprzedniego stanu. Stanu bez permanentnego poczucia zagrożenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamach na wieże &lt;strong&gt;World Trade Centre&lt;/strong&gt; poruszył wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie. I chyba to jest powodem, dla którego wiele reklam, przede wszystkim społecznych, odwołuje się właśnie do ataku z &lt;strong&gt;11 września 2001r&lt;/strong&gt;., w którym zginęło niemal &lt;strong&gt;3000&lt;/strong&gt; osób. Problem w tym, że na świecie coraz częściej zdarzają się katastrofy naturalne bądź nie, w których ginie więcej ludzi, a jakoś wydarzenia te przechodzą bez większego echa. Czyżbyśmy potrzebowali rozbitych samolotów i spektakularnych wybuchów, żeby zastanowić się na tym, dokąd zmierza nasz świat, a raczej dokąd my sami go prowadzimy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.wwf.org.uk/"&gt;World Wildlife Fund&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; w zeszłym roku wypuściła na rynek plakat, który miał za zadanie skłonić ludzi do zastanowienia się nad siłą sprawczą natury i jednocześnie zachęcić do dbania o środowisko, poprzez prosty przekaz, że jeśli my nie zadbamy o naturę, ona zacznie działać przeciwko nam i to z mocą, której się nie spodziewamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;The tsunami killed 100 times more people than 9/11. The planet is brutally powerful. Respect it. Preserve it.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItN8kEeWKI/AAAAAAAAA1w/ELhj-ux_4go/s1600/911tsunami.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 470px; height: 306px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItN8kEeWKI/AAAAAAAAA1w/ELhj-ux_4go/s400/911tsunami.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515587871515236514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W odpowiedzi na ten poster, Truth Machine TM wydało swój własny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Hypocrisy killed 1000 times more than 9/11. It was just advertising. Don't make war about it.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItNmJGJ1CI/AAAAAAAAA1o/LjZwYmqXuB0/s1600/baghdad.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 470px; height: 308px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItNmJGJ1CI/AAAAAAAAA1o/LjZwYmqXuB0/s400/baghdad.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515587486317401122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To fakt, mamy zdolność zabijania naszej plany i siebie nawzajem na najróżniejsze sposoby. Nie brzmi to dumnie. Brzmi raczej żałośnie. Może dzisiaj jest dobry dzień na zmianę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8353063453884708300?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8353063453884708300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/911.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8353063453884708300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8353063453884708300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/911.html' title='9/11'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TItFsiBZDtI/AAAAAAAAA1g/4VSfg-kmtJA/s72-c/sept_11_flag.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1346847782358197992</id><published>2010-09-08T21:45:00.009+02:00</published><updated>2010-09-08T22:55:51.277+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Sos z karaluchem</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIf2eYLrs2I/AAAAAAAAA1Q/SHUW6FzxXAQ/s1600/Salsa.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 304px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIf2eYLrs2I/AAAAAAAAA1Q/SHUW6FzxXAQ/s320/Salsa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514647270486422370" /&gt;&lt;/a&gt;W poniedziałek po raz pierwszy w życiu miałam okazję uczyć się tańczyć &lt;strong&gt;salsę&lt;/strong&gt;. Brzmi dumnie, ale biorąc pod uwagę tłumaczenie hiszpańskiego słowa &lt;em&gt;salsa&lt;/em&gt;, czyli &lt;em&gt;sos&lt;/em&gt;, można się zniechęcić. Nazwa nazwą, niemniej ja postanowiłam spróbować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po krótkiej rozgrzewce urocza okrągłobiodra, czekoladowoskóra nauczycielka postanowiła rozruszać moje (i nie tylko moje) opływowe skądinąd, niemniej w tym przypadku dość sztywne ciało i kiedy z głośnika popłynęła gorąca muzyka, wszyscy zaczęli tańczyć wcześniej poznany układ. Zgubiłam się po trzech krokach. Zagubienie nie trwało długo, gdyż po krótkiej chwili zostałam zaproszona na koniec sali, gdzie w przystępny sposób została mi przedstawiona króciutka historia salsy oraz oczywiście pokazane zostały podstawowe ruchy taneczne (jak się okazało praca nóg jest równie ważna co praca rąk). Nauczyłam się pięciu podstawowych kroków, z których jeden o nazwie &lt;em&gt;open break &lt;/em&gt;wzbudził wesołość ogółu, kiedy nie usłyszawszy poprawnej nazwy zapytałam konspiracyjnym szeptem swoją sąsiadkę: &lt;em&gt;open grave?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIf1ulKgldI/AAAAAAAAA1I/I39gtgtE4cw/s1600/cockroach-large.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 96px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIf1ulKgldI/AAAAAAAAA1I/I39gtgtE4cw/s200/cockroach-large.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514646449337439698" /&gt;&lt;/a&gt;Drugi z podstawowych kroków i chyba najłatwiejszy z nich to &lt;strong&gt;&lt;em&gt;cucaracha&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, co w tłumaczeniu z hiszpańskiego to nic innego jak tylko &lt;em&gt;karaluch&lt;/em&gt;. Ruch ten wykonuje się odstawiając nogę w bok, a następnie z powrotem ją dostawiając. Trzeba pamiętać, że salsa jest jednym z wielu tańców wywodzącym się z niewolniczej grupy społecznej. Ludzie, których ręce i nogi były skute łańcuchami, mieli dość ograniczone możliwości wykonywania ruchów, toteż jedyne co mogli zrobić, kiedy zauważali zbliżającego się do nich karalucha, to drobny krok w bok w celu jego zdeptania. Rozkoszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kolejny poniedziałek pewnie wybiorę się na kolejną lekcję, z nadzieją, że kiedyś będę tańczyć, jak ta pani z filmiku poniżej. Mam nadzieję, że uda mi się to zanim dorównam jej wiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="488" height="366" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-267e3de00061119d" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v3.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D267e3de00061119d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3DADB3C0E8BDB6D4923BDB615035A712AC1C2F7C9.445557E9656F1637382A8E85905A525B84457F53%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D267e3de00061119d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DoqxWPuDeDbvlUiKw_Ggyc0TjtCM&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="488" height="366" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v3.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D267e3de00061119d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3DADB3C0E8BDB6D4923BDB615035A712AC1C2F7C9.445557E9656F1637382A8E85905A525B84457F53%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D267e3de00061119d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DoqxWPuDeDbvlUiKw_Ggyc0TjtCM&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1346847782358197992?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1346847782358197992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/sos-z-karuchem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1346847782358197992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1346847782358197992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/sos-z-karuchem.html' title='Sos z karaluchem'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIf2eYLrs2I/AAAAAAAAA1Q/SHUW6FzxXAQ/s72-c/Salsa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1720427158278173530</id><published>2010-09-05T08:13:00.004+02:00</published><updated>2010-09-05T09:21:01.621+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Chopin // Polska / The Course</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TH_9smNvZTI/AAAAAAAAAxA/lISFYTiOsh0/s1600/LogoChopin2010.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 120px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TH_9smNvZTI/AAAAAAAAAxA/lISFYTiOsh0/s200/LogoChopin2010.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512403411539027250" /&gt;&lt;/a&gt;Rok 2010 jest w Polsce obchodzony jako &lt;a href="http://chopin2010.pl/en"&gt;rok &lt;strong&gt;Fryderyka Chopina&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; ze względu na 200 jubileusz jego urodzin. Z tej okazji nie tylko w naszym kraju, ale również na całym świecie mają miejsce rozmaite wydarzenia kulturalne poświęcone życiu i twórczości kompozytora, a przy okazji również historii i kulturze Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z akcji promujących rok Chopina zawitała również do Londynu. Wczoraj w St. Katherine’s Dock w pobliżu Tower Bridge zacumował &lt;a href="http://www.fryderykchopin.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;STS Fryderyk Chopin&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; – drugi co do wielkości statek pływający pod polską banderą. Zaprojektowany przez &lt;strong&gt;Zygmunta Chojera&lt;/strong&gt;, został oddany do użytku w 1992r, kiedy to zadebiutował w regatach przez Atlantyk zdobywając zaszczytne trzecie miejsce. Obecnie żaglowiec wykorzystywany jest do rejsów komercyjnych oraz edukacyjnych w czasie szkoły pod żaglami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIKSwwjd9sI/AAAAAAAAAxQ/2aRlfZGPJjU/s1600/pianoboat.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 170px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TIKSwwjd9sI/AAAAAAAAAxQ/2aRlfZGPJjU/s200/pianoboat.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513130260219950786" /&gt;&lt;/a&gt;STS Chopin rozpoczął swój &lt;a href="http://www.chopinthecourse.com/pl"&gt;&lt;strong&gt;Course&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; w Szczecinie 16. czerwca tego roku i zanim przypłynął do Londynu, cumował m.in. w Kopenhadze, Sztokholmie, Hamburgu, Amsterdamie, Bruggi, Dunkierkice i Nantes. Załoga kursu złożona z zawodowych żeglarzy, studentów oraz „ambasadorów turystyki polskiej” przez ponad dwa miesiące gości w portach europejskich, gdzie przy klasycznej muzyce Fryderyka Chopina zachęca wszystkich do odwiedzenia Polski. Celem wyprawy jest pokazanie naszym europejskim sąsiadom, że Polacy to ciekawy i otwarty naród, że cenimy sobie wolność, wierzymy w romantyczną miłość, jesteśmy kreatywni i tworzymy z pasją, czyli w zasadzie jest w każdym z nas wszystko to, co również dla Fryderyka Chopina było ważne. Dlatego też to właśnie jego muzyka towarzyszy prezentowaniu Polski przez załogę. Przy dźwiękach sonat i preludiów nad brzegiem morza zamiast w dusznych salach konferencyjnych w ramach &lt;em&gt;Uniwersytetu Polowego&lt;/em&gt; zainteresowani mogą zapoznać się z polską historią i kulturą. W ramach akcji będzie można zwiedzić żaglowiec wraz z przewodnikiem (co oczywiste) będącym członkiem załogi, jak również przewidziane są wszelakie występy artystyczne np. koncerty chopinowskie, balet na rejach żaglowca, malowanie fortepianów oraz budowanie pomnika Fryderyka Chopina z parasoli, jak również nauka tańca, która zakończy się próbą pobicia rekordu Guinnessa w najdłuższym korowodzie poloneza poza granicami Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TINDOkqUAmI/AAAAAAAAAxY/SDqP5aGFGhg/s1600/chopin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 306px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TINDOkqUAmI/AAAAAAAAAxY/SDqP5aGFGhg/s400/chopin.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513324286469997154" /&gt;&lt;/a&gt;Żaglowiec będzie gościł w Londynie aż do 12. września, a następnie wyruszy w rejs powrotny do Polski, gdzie 18. września w Gdyni weźmie udział w &lt;em&gt;Światowych Dniach Turystyki&lt;/em&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1720427158278173530?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1720427158278173530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/chopin-polska-course.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1720427158278173530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1720427158278173530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/09/chopin-polska-course.html' title='Chopin // Polska / The Course'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TH_9smNvZTI/AAAAAAAAAxA/lISFYTiOsh0/s72-c/LogoChopin2010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-3935761779097543703</id><published>2010-09-01T17:08:00.002+02:00</published><updated>2010-09-02T14:27:47.137+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><title type='text'>The Passenger</title><content type='html'>&lt;A href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THzWQgsJ7MI/AAAAAAAAAwQ/ULmBFy-_Igk/s1600/index_title.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 178px; FLOAT: left; HEIGHT: 230px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5511515623136029890 border=0 alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THzWQgsJ7MI/AAAAAAAAAwQ/ULmBFy-_Igk/s320/index_title.jpg"&gt;&lt;/A&gt;Natrafiłam przedwczoraj w sieci na animację komputerową będącą w całości dziełem jednego człowieka (w zasadzie nic dziwnego dla nas Polaków, mających w pamięci &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=mT_4jd2tv3Y"&gt;&lt;em&gt;Katedrę&lt;/em&gt; Tomka Bagińskiego&lt;/a&gt;). &lt;br /&gt;Australijczyk &lt;strong&gt;&lt;a href="http://chrisj.com.au/index.php"&gt;Chris Jones&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; poświęcił 8 lat swojego życia projektowi, którego efektem jest 7-minutowy film &lt;strong&gt;&lt;em&gt;The Passenger&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;. Począwszy od scenariusza historyjki, której zalążkiem był pomysł dający zamknąć się w jednym zdaniu &lt;em&gt;some weird stuff happens on a bus&lt;/em&gt;, poprzez wykreowanie głównej postaci najpierw na papierze, później w postaci trójwymiarowego modelu, a na końcu zrenderowanej trójwymiarowej siatki w komputerze. Następnie przyszło kompletowanie muzyki i dopracowywanie szczegółów – od techniczno-graficznych, poprzez tytuł filmu, aż do głównego logo. Na stronie internetowej autor krok po kroku opisuje swoje zmagania z tworzeniem filmiku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TH5pBs5w1cI/AAAAAAAAAwg/YNK3LX2azr8/s1600/fish.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 155px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/TH5pBs5w1cI/AAAAAAAAAwg/YNK3LX2azr8/s320/fish.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511958471902287298" /&gt;&lt;/a&gt; Dlaczego piszę akurat o nim? Bo animacja jest nie tylko ciekawa pod względem fabuły, dopracowana w najmniejszym szczególe, ale co chyba najbardziej urzekło mnie w tym wszystkim – zrobiona z prawdziwą pasją i oddaniem. Po pierwszym roku dłubania nad filmem w weekendy, Chris rzucił pracę i żyjąc z oszczędności w całości poświęcił się tworzeniu tejże animacji. Ostatecznie w listopadzie 2005 roku film po raz pierwszy został wyświetlony na  dużym ekranie podczas prywatnego festiwalu filmowego. Po kilku następnych poprawkach oraz mnóstwem problemów z dostosowaniem filmu do standardów Academy Award –  w 2006r. animacja zwyciężyła  w kategorii &lt;strong&gt;Best Animation&lt;/strong&gt; na &lt;strong&gt;&lt;em&gt;LA International Shorts Film Festival&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="366" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-69cdcd2009d64d89" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v23.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D69cdcd2009d64d89%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5424D254F4B2347D893F62D15D6D4B48D2B81D6D.5A26F562A5856FFEAC59258BD36DB976A10300F4%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D69cdcd2009d64d89%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DGIpUr61fdZB8OXUiNOLF22LGJVc&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="480" height="366" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v23.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D69cdcd2009d64d89%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5424D254F4B2347D893F62D15D6D4B48D2B81D6D.5A26F562A5856FFEAC59258BD36DB976A10300F4%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D69cdcd2009d64d89%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DGIpUr61fdZB8OXUiNOLF22LGJVc&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sieci za darmo dostępna jest obecnie wersja kiepskiej jakości, natomiast na stronie autora można kupić DVD z nie tylko wersją idealnej jakości, ale również mnóstwem  dodatków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-3935761779097543703?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/3935761779097543703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/08/passenger.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3935761779097543703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3935761779097543703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/08/passenger.html' title='The Passenger'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THzWQgsJ7MI/AAAAAAAAAwQ/ULmBFy-_Igk/s72-c/index_title.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8042728285972617425</id><published>2010-08-29T12:05:00.025+02:00</published><updated>2010-08-29T22:44:07.969+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><title type='text'>Schodami w niemożliwe</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THqk_MmeoRI/AAAAAAAAAv0/aOGsC1cibm0/s1600/inception-poster.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 295px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THqk_MmeoRI/AAAAAAAAAv0/aOGsC1cibm0/s320/inception-poster.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510898499662553362" /&gt;&lt;/a&gt;W zeszłym tygodniu miałam okazję obejrzeć film Christophera Nolana &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Incepcja&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; z Leonardo DiCaprio w roli doskonałego złodzieja, który działa się w najwrażliwszym z możliwych światów, czyli w podświadomości ludzkiej. Wkradając się do umysłu ofiary podczas snu, ma możliwość wydobycia wszelkich, nawet najbardziej tajnych informacji. Fabuła filmu w zasadzie mało zaskakująca, ale efekty specjalne pierwsza klasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przedstawionym w filmie świecie snów czas staje się lepki i rozciągliwy, a prawa fizyki działają tylko w takim zakresie, w jakim chcemy. Architekci mogą projektować budowle, które w rzeczywistości nie miałyby możliwości powstać, ponieważ przeczą zasadom logiki. Jednym z używanych przez nich trików jest paradoks Penrose’a. W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia brytyjski naukowiec &lt;strong&gt;Lionel Penrose&lt;/strong&gt; wraz ze swoim synem &lt;strong&gt;Rogerem&lt;/strong&gt; stworzył serię figur niemożliwych, zaprzeczających logice przestrzennej, wśród których chyba najbardziej rozpoznawalny jest &lt;strong&gt;trójkąt Penrose’a&lt;/strong&gt;. &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THqvwEKR89I/AAAAAAAAAwA/XFKyTVBSn2M/s1600/penrose_triangle.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 130px; height: 115px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THqvwEKR89I/AAAAAAAAAwA/XFKyTVBSn2M/s400/penrose_triangle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510910334326666194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próba przeniesienia figur niemożliwych do świata trójwymiarowego powoduje powstania złudzenia optycznego, którego świetnym przykładem są &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=PI-b9ye4RqY"&gt;schody Penrose’a&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Motyw ten został wykorzystany w litografii holenderskiego artysty &lt;strong&gt;Mauritsa Cornelisa Eschera&lt;/strong&gt; z 1960r. &lt;br /&gt;Dzieło &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Wchodzący i schodzący&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; przedstawiający budowlę z niekończącymi się schodami, po których w koło wchodzą i schodzą mnichowie. Nie ma tu przypadku, ponieważ holenderskie powiedzenie &lt;em&gt;„praca mnicha”&lt;/em&gt; oznacza bezcelowe marnowanie czasu. Czyli również chodzenie schodami bez końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THrEnMz1mMI/AAAAAAAAAwI/SM7beNuh90w/s1600/escher2_106_twon_ascending_and_descending_detail.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THrEnMz1mMI/AAAAAAAAAwI/SM7beNuh90w/s400/escher2_106_twon_ascending_and_descending_detail.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510933271773812930" /&gt;&lt;/a&gt;Wykorzystanie figur niemożliwych w świecie snów nie dziwi mnie zbytnio. Tym bardziej, że dopóki śnimy, wszystko co widzimy i przeżywamy jest jak najbardziej logiczne, aż do momentu obudzenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8042728285972617425?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8042728285972617425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/08/schodami-w-niemozliwe.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8042728285972617425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8042728285972617425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/08/schodami-w-niemozliwe.html' title='Schodami w niemożliwe'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/THqk_MmeoRI/AAAAAAAAAv0/aOGsC1cibm0/s72-c/inception-poster.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8863939832112065075</id><published>2010-05-17T21:40:00.005+02:00</published><updated>2010-05-18T11:15:59.872+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Saudakova služka jde spát</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_BYkAip_CI/AAAAAAAAAuU/UVOUkk8XD3w/s1600/jansaudek.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_BYkAip_CI/AAAAAAAAAuU/UVOUkk8XD3w/s320/jansaudek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471970922899045410" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedy pierwszy raz zobaczyłam fotografie &lt;a href="http://www.saudek.com/en/jan/uvod.html"&gt;&lt;strong&gt;Jana Saudaka&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, poczułam się jak Alicja w czeskiej krainie czarów. Słodko-gorzkiej krainie mocnego piwa chmielowego, gdzie gorycz nagiej prawdy o nas samych zostaje osłodzona cukierkowymi kolorami, być może po to, żeby była łatwiejsza do przełknięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prace Saudaka, choć pokazujące wątpliwą nieraz urodę ludzkiego ciała ujętego w naturalistycznym obiektywie, mają jednak w sobie coś przyciągającego, co nie pozwala przejść obok nich obojętnie. Spokojne, a jednak czułe podejście do fotografowanych osób i miejsc, jest chyba tym, co poruszyło jakąś małą część mojej słowiańskiej duszy. Dokładnie to miejsce, gdzie znajduje się świadomość, że życie w zasadzie jest nudne, a rzeczywistość paskudna, co i tak nie przeszkadza nam żyć z całej siły i odnajdywać w szarej rzeczywistości wszystkie kolory pasji, miłości i pożądania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Służąca idzie spać&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; to cykl zdjęć z 1980 roku, które nie wiedzieć czemu szczególnie mi się spodobały. Panna służąca jakby wyjęta z książek Hrabala o magicznej, cudownej Pradze. Jest w tej osobie coś, co sprawia, że łatwo mogę wyobrazić sobie samą siebie w tej roli. &lt;em&gt;Dobrou noc&lt;/em&gt; kochani, pięknych snów Wam życzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_GpfutsBvI/AAAAAAAAAvU/wzWc-zI6gzw/s1600/80-01a.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_GpfutsBvI/AAAAAAAAAvU/wzWc-zI6gzw/s400/80-01a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472341384812562162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_GpIvfrq4I/AAAAAAAAAvE/I_GxDWo2eGs/s1600/80-01c.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_GpIvfrq4I/AAAAAAAAAvE/I_GxDWo2eGs/s400/80-01c.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472340989885262722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_Go5bh-H-I/AAAAAAAAAu8/1GPR_wtkDcc/s1600/80-01d.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_Go5bh-H-I/AAAAAAAAAu8/1GPR_wtkDcc/s400/80-01d.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472340726828113890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_Go08vbDMI/AAAAAAAAAu0/YyarkebpGzI/s1600/80-01e.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_Go08vbDMI/AAAAAAAAAu0/YyarkebpGzI/s400/80-01e.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472340649843559618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_GowDGdl6I/AAAAAAAAAus/TBLjDJbnOmI/s1600/80-01f.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_GowDGdl6I/AAAAAAAAAus/TBLjDJbnOmI/s400/80-01f.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472340565651462050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8863939832112065075?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8863939832112065075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/sudakova-sluzka-jde-spat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8863939832112065075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8863939832112065075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/sudakova-sluzka-jde-spat.html' title='Saudakova služka jde spát'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S_BYkAip_CI/AAAAAAAAAuU/UVOUkk8XD3w/s72-c/jansaudek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4926783739316824363</id><published>2010-05-13T14:35:00.010+02:00</published><updated>2010-05-13T15:57:20.566+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><title type='text'>Yoga cats and dogs</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vzR7XyuYI/AAAAAAAAAuE/k9MjoBtDhBc/s1600/Yoga+cats+2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 225px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vzR7XyuYI/AAAAAAAAAuE/k9MjoBtDhBc/s320/Yoga+cats+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470733661692410242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;13 maja&lt;/strong&gt; uważany jest za pechowy dzień, zwłaszcza jeśli akurat przypada na piątek. Dla mnie – dzień jak co dzień, ale żeby nie marnować takiej fajnej daty postanowiłam zamieścić notkę o kotach. I psach. I bynajmniej nie czarnych, chociaż czasem też. Gdzieniegdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że niektóre moje notki, zwłaszcza te, które dotyczą wydarzeń kulturalnych, piszę dawno po fakcie, ale tylko czasami wynika to z lenistwa. W większości wypadków, informację o ciekawiących mnie rzeczach lub wydarzeniach znajduję zupełnie przypadkiem i niestety ten przypadek rzadko zbiega się w czasie z „premierą” tychże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety mój ślimaczy refleks objawił się również w przypadku &lt;a href="http://yogadogz.com/about.html"&gt;kalendarza na 2010 rok&lt;/a&gt; wydanego przez parę z Teksasu – &lt;strong&gt;Dana i Alejandrę Borris&lt;/strong&gt;. Swoją drogą kalendarz pokazał się na przełomie października i listopada zeszłego roku, czyli w czasie, kiedy niezbyt aktywnie zajmowałam się blogiem. Kalendarz z psami ułożonymi w pozycjach jogi był pomysłem fotografa Dana oraz jego żony Alejandry, trenerki jogi, którzy zostali zainspirowani historią swojej znajomej o imieniu &lt;strong&gt;Joy&lt;/strong&gt; i jej psa &lt;strong&gt;Otisa&lt;/strong&gt; rasy English Bull Terier.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vx_JrtALI/AAAAAAAAAt8/AqB3Pe4Wt4Y/s1600/yoga-dog1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 188px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vx_JrtALI/AAAAAAAAAt8/AqB3Pe4Wt4Y/s320/yoga-dog1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470732239604875442" /&gt;&lt;/a&gt;Joy codziennie rano ćwiczyła jogę, w czym bardzo aktywnie uczestniczył jej pies plątając się jej między nogami, tudzież liżąc ją po twarzy, kiedy wykonywała bardziej skomplikowaną pozycję stania na głowie. Po jakimś czasie Joy zauważyła, że pies nie tylko przeszkadza w porannej gimnastyce, ale sam zaczyna wyginać swoje ciało naśladując swoją właścicielkę.  Z czasem pozycje, które przyjmował Otis stały się coraz bardziej wyrafinowane, aż  w końcu można powiedzieć, że osiągnął mistrzostwo w &lt;strong&gt;doggie-yoga&lt;/strong&gt;. Niestety zanim doszło do realizacji projektu kalendarza z psami uprawiającymi jogę, Otis odszedł do psiego raju. Dan i Alejandra zainspirowani jego postacią poszukali innych psów, które mogłyby pozować do zdjęć i znaleźli kilkanaście uroczych zwierząt, których fotografie w dziwacznych pozycjach rodem z ulotki centrum odnowy ciała i umysłu (naturalnie obrobione w photoshopie) są dostępne do kupienia w internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vvRoPYlrI/AAAAAAAAAt0/7ZekeZwL3Js/s1600/X_Yoga_Dogs_back_cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vvRoPYlrI/AAAAAAAAAt0/7ZekeZwL3Js/s400/X_Yoga_Dogs_back_cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470729258510358194" /&gt;&lt;/a&gt;Psi kalendarz zrobił furorę na całym świecie i doczekał się również swojej kociej wersji, choć ja osobiście jako zdeklarowana psiara uważam, że leniwe koty co najwyżej są zdolne do założenia nogi za głowę, a nie uprawiania jogi. W przyszłym roku para planuje wydanie kalendarza puppy-yoga, więc już wiem, co przez cały kolejny rok będzie wisiało u mnie na ścianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-wD0Y-sqaI/AAAAAAAAAuM/UsA8O8F40Qo/s1600/X_Yoga_Cats_Back_Cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-wD0Y-sqaI/AAAAAAAAAuM/UsA8O8F40Qo/s400/X_Yoga_Cats_Back_Cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470751845941815714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4926783739316824363?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4926783739316824363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/yoga-cats-and-dogs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4926783739316824363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4926783739316824363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/yoga-cats-and-dogs.html' title='Yoga cats and dogs'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-vzR7XyuYI/AAAAAAAAAuE/k9MjoBtDhBc/s72-c/Yoga+cats+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8355751215032704218</id><published>2010-05-09T16:31:00.005+02:00</published><updated>2010-09-12T09:08:17.376+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='portrety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chemia'/><title type='text'>Kobieta, która sięgnęła DNA</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-aFSskNRhI/AAAAAAAAAtM/v5rKBeThLIE/s1600/dna.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-aFSskNRhI/AAAAAAAAAtM/v5rKBeThLIE/s320/dna.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469205353735210514" /&gt;&lt;/a&gt;Genetyka to w ostatnim czasie jeden z najważniejszych i chyba najszybciej rozwijających się kierunków z dziedziny biologii i medycyny. Kto nie słyszał o komórkach macierzystych, żywności transgenicznej czy coraz popularniejszym badaniom genetycznym na ustalenie ojcostwa? Chyba każdy powyżej lat 12 wie, czym jest &lt;strong&gt;DNA&lt;/strong&gt; i jaką funkcję spełnia we wszystkich żywych organizmach. Ale mogę się założyć, że mało kto zna historię &lt;strong&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Rosalind_Franklin"&gt;Rosalind Franklin&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; – kobiety, której badania nad strukturą DNA stanowią podstawę wszystkiego, co dzisiaj wiemy o tym niezwykłym związku chemicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-Z8PhuR9WI/AAAAAAAAAs8/ChbWQipOK3c/s1600/rosalindfranklin.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 8px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 220px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-Z8PhuR9WI/AAAAAAAAAs8/ChbWQipOK3c/s320/rosalindfranklin.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469195403680413026" /&gt;&lt;/a&gt;Rosalind Franklin urodziła się w 1920 w Londynie i od najmłodszych lat wykazywała zainteresowanie naukami ścisłymi. W wieku 21 lat ukończyła Newnham College. Otrzymanie stopnia naukowego w czasie II Wojny Światowej przyczyniło się do rozpoczęcia kariery w &lt;em&gt;Brytyjskim Towarzystwie Badań nad Wykorzystaniem Węgla&lt;/em&gt;, a badania które tam prowadziła były zalążkiem jej pracy doktorskiej, którą ukończyła pięć lat później uzyskując tytuł doktora z dziedziny chemii fizycznej na Uniwersytecie Cambridge. W styczniu 1951 roku rozpoczęła pracę w &lt;em&gt;King's College London&lt;/em&gt;, gdzie jej bezpośrednim szefem został &lt;strong&gt;Maurice Wilkins&lt;/strong&gt;, który w tym czasie zajmował się rentgenograficznymi badaniami nad strukturą DNA. Rosalind Franklin kontynuowała pionierskie eksperymenty Wilkinsa jednocześnie udoskonalając metodę bardzo nowoczesnej ówcześnie &lt;strong&gt;krystalografii rentgenowskiej&lt;/strong&gt;. To właśnie wytrwałość Franklin w udoskonalaniu metodyki badań miała kluczowe znaczenie dla odkrycia struktury DNA. Wcześniej uważano, że kwas dezoksyrybonukleinowy (DNA) jest swego rodzaju spoiwem łączącym cząsteczki białek, choć nie było wiadomo w jaki sposób. Kiedy odkryto, że cztery zasady azotowe – adenina, tymina, guanina i cytozyna – są odpowiedzialne za przenoszenie informacji genetycznej zaczęto się zastanawiać, w jaki sposób wszystkie te elementy są ze sobą połączone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do rozwiązania tej zagadki w ogromnym stopniu przyczyniły się wyniki badań Rosalind Franklin. Rentgenogramy sodowej soli kwasu DNA wykonane przez Franklin stanowiły dowód na to, że cząsteczka ma budowę helikalną. Słynna &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.pbs.org/wgbh/nova/photo51/"&gt;Fotografia 51&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; z 1952r., którą Wilkins pokazał &lt;strong&gt;Jamesowi D. Watsonowi&lt;/strong&gt; bez wiedzy, a tym bardziej zgody Rosalind Franklin stała się podstawą &lt;em&gt;przebłysku geniuszu&lt;/em&gt; Watsona (nie bez pomocy Wilkinsa, który wytłumaczył mu podstawowe prawa dyfrakcji, na której opiera się metoda krystalografii rentgenowskiej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-aAYfAh53I/AAAAAAAAAtE/Qq6BeKtZ1RY/s1600/dnaxray.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 415px; height: 420px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-aAYfAh53I/AAAAAAAAAtE/Qq6BeKtZ1RY/s400/dnaxray.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469199955616982898" /&gt;&lt;/a&gt;Duże X, które widniało na rentgenogramie, zgodnie z prawami fizyki pochodziło od promieni odbitych od każdego atomu cząsteczki chemicznej o budowie helisy. Watson jeszcze wtedy nie zauważył, że jest to podwójna helisa. Jaśniejsze struktury w kształcie karo powyżej, poniżej oraz po bokach kształtu X według Watsona były odbiciem przedłużenia helisy, choć dzisiaj specjaliści wiedzą, że pochodzą one od regularnie powtarzających się struktur cukrowo-fosforanowych znajdujących się na zewnętrznych krańcach DNA. Różne odcienie szarości na zdjęciu odpowiadają warstwom, przez które musiało przechodzić promieniowanie. Dzięki temu naukowcy byli w stanie obliczyć odległości pomiędzy cząsteczkami. Ważnym szczegółem jest brak czwartej warstwy (layer 4), spowodowany tym, że właśnie w tamtym miejscu przecinały się dwie helisy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Watson, który od dłuższego czasu wraz z &lt;strong&gt;Francisem Crickiem&lt;/strong&gt; pracował nad określeniem budowy DNA, podzielił się fotografią i swoimi spostrzeżeniami z kolegą i razem udało im się zbudować prawidłowy model DNA. Niemałą wiedzę na ten temat dostarczył im również raport dla &lt;em&gt;Medical Research Council&lt;/em&gt; napisany przez Franklin w 1952r., w którym znalazła się informacja o fosforanowych cząstkach znajdujących się na zewnątrz drabiny DNA. Wcześniej Watson i Crick przez długi czas odrzucali tę teorię, która dla wyśmienitego chemika jakim była Franklin&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-bH5yLXv5I/AAAAAAAAAtk/6Lc_TwWGwKQ/s1600/watson_crick.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 8px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 230px; height: 233px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-bH5yLXv5I/AAAAAAAAAtk/6Lc_TwWGwKQ/s400/watson_crick.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469278593023983506" /&gt;&lt;/a&gt;jest wręcz oczywista – hydrofilowe zasady należy umieścić wewnątrz hydrofobowego płaszcza cukrowo-fosforanowego, w celu ich ochrony, tym bardziej, że przecież to one są czynnikami kodującymi genom. Kiedy jednak nie udało się stworzyć modelu z zasadami azotowymi na zewnątrz, skorzystali z opinii Rosalind Franklin. Wynik znamy wszyscy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 kwietnia 1953 roku w &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Nature&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; został opublikowany artykuł opisujący model DNA zbudowany przez Watsona i Cricka. Autorzy nie uwzględnili w nim osoby Rosalind Franklin, jako kluczowej dla tego odkrycia, choć wspomnieli, że korzystali z jej badań przy tworzeniu modelu. W tym samym numerze &lt;em&gt;Nature&lt;/em&gt; znalazł się również artykuł Franklin o strukturze DNA zawierający wykonane przez nią rentgenogramy, który redakcja potraktowała, jako wsparcie dla głównego artykułu Watsona i Cricka. Sama Franklin napisała, że panowie Watson i Crick odegrali ważną rolę w tym przełomowym odkryciu. Może właśnie dlatego dzisiaj wszyscy znają ich nazwiska, natomiast zupełnie nie wiedzą kim była Rosalind Franklin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-bU_S49BKI/AAAAAAAAAts/HBoHrjA8m6w/s1600/fwc.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 322px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-bU_S49BKI/AAAAAAAAAts/HBoHrjA8m6w/s400/fwc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469292981355611298" /&gt;&lt;/a&gt;Smutną rzeczą jest to, że kiedy Watson, Crick i Wilkins odbierali w &lt;strong&gt;1962&lt;/strong&gt; roku &lt;strong&gt;Nagrodę Nobla&lt;/strong&gt; z dziedziny medycyny za badania nad kwasami nukleinowymi, Rosalind Franklin nie żyła już od czterech lat. Zmarła w wieku 37 lat na raka jajnika, który najprawdopodobniej został wywołany ciągłą ekspozycją na działanie promieni rentgenowskich.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8355751215032704218?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8355751215032704218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/kobieta-ktora-siegnea-dna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8355751215032704218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8355751215032704218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/kobieta-ktora-siegnea-dna.html' title='Kobieta, która sięgnęła DNA'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-aFSskNRhI/AAAAAAAAAtM/v5rKBeThLIE/s72-c/dna.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5702617110110386205</id><published>2010-05-08T21:31:00.016+02:00</published><updated>2010-05-08T23:40:43.419+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Bertolli - od pasji do perfekcji</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-XBlXDCwBI/AAAAAAAAAss/8XCst9MmEt8/s1600/Bertolli6-1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-XBlXDCwBI/AAAAAAAAAss/8XCst9MmEt8/s320/Bertolli6-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468990170097434642" /&gt;&lt;/a&gt;Kocham masełko &lt;a href="http://www.bertolli.com/home.aspx"&gt;Bertolli&lt;/a&gt; i kocham reklamy telewizyjne produktów tej firmy. Są dowodem na to, jak wykorzystując poczucie humoru odbiorcy można w pomysłowy sposób zachęcić do kupowania zwykłych produktów spożywczych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia firmy sięga 150 lat wstecz. Wszystko zaczęło się w 1865r. w małej toskańskiej miejscowości &lt;strong&gt;Lucca&lt;/strong&gt;, gdzie małżeństwo &lt;strong&gt;Francesco i Caterina Bertolli&lt;/strong&gt; otworzyli w swoim domu sklepik, w którym sprzedawali oliwę z oliwek własnej produkcji. Od tamtego czasu firma rozrosła się na międzynarodową skalę i dzisiaj w swojej ofercie ma nie tylko oliwę, ale różnego rodzaju sosy do makaronu, masło i dressingi do sałatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Masło&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-50700b79aa87be87" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v10.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3D50700b79aa87be87%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D6FE1302DAB7B33144D42EE9B0FAEAF29038F6050.44BCDE502D31984791604033BA8FEEA383109A34%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D50700b79aa87be87%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D5IMGIjNh6y1AHX8mpX2ou56_SBw&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="420" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v10.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3D50700b79aa87be87%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D6FE1302DAB7B33144D42EE9B0FAEAF29038F6050.44BCDE502D31984791604033BA8FEEA383109A34%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D50700b79aa87be87%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D5IMGIjNh6y1AHX8mpX2ou56_SBw&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Masłomargaryna&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-6c13e470222a5f99" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v22.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6c13e470222a5f99%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D80A6AEC02CB081C97745FA6B82B002F32111EAE8.5AF15853864E0DDA8586AA003C48739533E13F9%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6c13e470222a5f99%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dw0YRa-T5xGZ1CG1jlHTZEWglFBI&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="420" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v22.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6c13e470222a5f99%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D80A6AEC02CB081C97745FA6B82B002F32111EAE8.5AF15853864E0DDA8586AA003C48739533E13F9%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6c13e470222a5f99%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dw0YRa-T5xGZ1CG1jlHTZEWglFBI&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Sos do spagetti&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-b436492e549098c7" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v9.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Db436492e549098c7%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D75096ECD3EAAFC213A2EC677E61BC038E7C2594C.565039307D4EE166DC11030193EABA70B8ED9BE3%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Db436492e549098c7%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DZRM6M9uq_DoAz_ZtcaVWHidVZXg&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="420" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v9.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Db436492e549098c7%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D75096ECD3EAAFC213A2EC677E61BC038E7C2594C.565039307D4EE166DC11030193EABA70B8ED9BE3%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Db436492e549098c7%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DZRM6M9uq_DoAz_ZtcaVWHidVZXg&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5702617110110386205?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5702617110110386205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/bertolli-od-pasji-do-perekcji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5702617110110386205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5702617110110386205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/bertolli-od-pasji-do-perekcji.html' title='Bertolli - od pasji do perfekcji'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-XBlXDCwBI/AAAAAAAAAss/8XCst9MmEt8/s72-c/Bertolli6-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1294216569920796370</id><published>2010-05-06T15:38:00.009+02:00</published><updated>2010-09-02T14:31:01.825+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><title type='text'>Queen Mary's Dolls' House</title><content type='html'>Długi majowy weekend pomimo wstrętnej pogody zaobfitował w wycieczkę krajoznawczą, której pierwszym punktem był &lt;a href="http://www.windsor.gov.uk/site/things-to-do/windsor-castle-p43983"&gt;zamek w Windsorze&lt;/a&gt;, uznawany obecnie za największy zamieszkany zamek na świecie. Zbudowany w &lt;strong&gt;XI w&lt;/strong&gt;. przez &lt;strong&gt;Wilhelma Zdobywcę&lt;/strong&gt;, przez stulecia rozbudowywany przez kolejnych władców, jest ulubionym miejscem odpoczynku królowej &lt;strong&gt;Elżbiety II&lt;/strong&gt;, która nie tylko lubi spędzać w tym zamku weekendy wolne od obowiązków głowy państwa, ale również bardzo chętnie przyjmuje tam oficjalnych gości z całego świata.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S979WI5cgwI/AAAAAAAAAsE/7cSA7Q0Obrs/s1600/Windsor_Castle_Upper_Ward_Quadrangle_Corrected_2-_Nov_2006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S979WI5cgwI/AAAAAAAAAsE/7cSA7Q0Obrs/s400/Windsor_Castle_Upper_Ward_Quadrangle_Corrected_2-_Nov_2006.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467085554461737730" /&gt;&lt;/a&gt;Muszę przyznać, że &lt;em&gt;Windsor Castle&lt;/em&gt; mnie zauroczył. Nie tylko swoją spokojną dostojnością, ale przede wszystkim tym, że pomimo przepychu właściwemu królewskim komnatom pełnym antycznych mebli i obrazów, czuło się, że to miejsce żyje. Żyje „zwyczajnym” życiem domu, w którym się gotuje, pierze, je posiłki z rodziną i czyta książkę wieczorem. Oczywiście to wrażenie może być tylko wymysłem mojej wybujałej wyobraźni, bo przecież bilet wstępu nie obejmował prywatnych apartamentów królewskich, a tylko część muzealną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S97yhxZgQGI/AAAAAAAAAr8/cDcjUfUrgRY/s1600/mary_teck.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 152px; height: 209px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S97yhxZgQGI/AAAAAAAAAr8/cDcjUfUrgRY/s320/mary_teck.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467073659684274274" /&gt;&lt;/a&gt;Wśród  imponującej kolekcji obrazów Rubensa i van Dycka, misternie zdobionych mebli francuskich i angielskich, srebrnej zastawy stołowej i pięknie ręcznie malowanej porcelany, wśród całego zbioru broni z kolejnych epok oraz prezentów i zdobyczy z Dalekiego Wschodu był jeden eksponat, który szczególnie przykuł moją uwagę. &lt;strong&gt;Dom dla lalek Królowej Marii&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Queen Mary's Dolls’ House &lt;/em&gt;bynajmniej nie jest typową zabawką dla dziewczynek uwielbiających bawić się lalkami. Stanowi &lt;em&gt;masterpiece&lt;/em&gt; w miniaturowym odwzorowaniu pomieszczeń zamkowych z początku XXw, dzięki czemu niemal idealnie możemy sobie wyobrazić, jak mieszkali i żyli ludzie (choć może nie tacy zwyczajni ludzie) w tamym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-K9m5C0w6I/AAAAAAAAAsM/PFS3WBSAEAo/s1600/Queen_Mary%27s_doll_house_at_Windsor_Castle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-K9m5C0w6I/AAAAAAAAAsM/PFS3WBSAEAo/s400/Queen_Mary%27s_doll_house_at_Windsor_Castle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468141373426549666" /&gt;&lt;/a&gt;Pomysłodawczynią prezentu dla królowej Mary, żony ówczesnego króla angielskiego &lt;strong&gt;Georga V&lt;/strong&gt;, w postaci domku dla lalek była &lt;strong&gt;księżniczka Mary Louise &lt;/strong&gt;(Princess Marie Louise of Schleswig-Holstein). Kuzynka Marie Louise znająca upodobanie Queen Mary do miniaturowych rzeczy postanowiła podarować jej coś niezwykłego i w tym celu zatrudniła ówcześnie jednego z najwybitniejszych architektów &lt;strong&gt;Sir Edwina Lutyensa&lt;/strong&gt;, który pracując przez ponad 3 lata (1921 – 1924) oraz przy współudziale ponad 1500 innych ludzi, w tym stolarzy, krawców i innych rzemieślników stworzył chyba najbardziej znany na świecie dom dla lalek. Dom, zbudowany w skali &lt;strong&gt;1:12&lt;/strong&gt;, posiadający własną sieć elektryczną, bieżącą ciepłą i zimną wodę oraz toalety, w których można spuszczać wodę. Dywany i zasłony są zrobione dokładnie z tych samych materiałów, których używano w zamku, w bibliotece znajduje się miniaturowy księgozbiór dzieł literatury nie tylko angielskiej, a piwnica kryje w sobie całkiem spory zapas zakorkowanych butelek wina. Moim zdaniem - arcydzieło.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-LUV6BCFQI/AAAAAAAAAsk/M-RpWuNJAv4/s1600/biblio.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S-LUV6BCFQI/AAAAAAAAAsk/M-RpWuNJAv4/s400/biblio.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468166370397132034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1294216569920796370?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1294216569920796370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/queen-marys-doll-house.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1294216569920796370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1294216569920796370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/05/queen-marys-doll-house.html' title='Queen Mary&apos;s Dolls&apos; House'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S979WI5cgwI/AAAAAAAAAsE/7cSA7Q0Obrs/s72-c/Windsor_Castle_Upper_Ward_Quadrangle_Corrected_2-_Nov_2006.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-807835589630561183</id><published>2010-04-28T20:23:00.007+02:00</published><updated>2010-04-28T21:33:21.353+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><title type='text'>Wieczyste ruchadło</title><content type='html'>Nie, nie będę pisać o żadnych facetach (lub babeczkach, żeby nie zostać posądzoną o seksizm), którzy ruchają wszystko co się rusza i nie ucieka na drzewo, a nawet jeśli ucieka, to ściągają z drzewa przy pomocy grabek. Nazwę wieczyste ruchadło dla określenia &lt;strong&gt;perpetuum mobile&lt;/strong&gt; zapożyczyłam od Andrzeja Sapkowskiego, który wybitnie rozśmieszył mnie tą starodawną polszczyzną, tym bardziej, że jakby na to nie patrzeć łacińskie &lt;em&gt;perpetuum mobile&lt;/em&gt; w dokładnym tłumaczeniu znaczy &lt;em&gt;wiecznie ruchome&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9horTpp5oI/AAAAAAAAArs/CxpnGMHik8M/s1600/perpetualmotion.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 158px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9horTpp5oI/AAAAAAAAArs/CxpnGMHik8M/s200/perpetualmotion.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465233241032746626" /&gt;&lt;/a&gt;Ludzie niemal od zawsze dążyli do stworzenia cudownej maszyny, która będzie poruszała się lub wytwarzała energię bez żadnej pomocy z zewnątrz. Niestety na obecnym etapie rozwoju nauki i techniki skonstruowanie perpetuum mobile to zadanie z pogranicza fantazji, z tej prostej przyczyny, że urządzenie, które wytwarzałoby energię z niczego zaprzecza podstawowym prawom fizyki. Co nie zmienia faktu, że wielu konstruktorów-amatórw próbowało i na pewno wielu jeszcze będzie próbować.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9iMLygQ3cI/AAAAAAAAAr0/5UDMro77Clw/s1600/Buttered_cat.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 126px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9iMLygQ3cI/AAAAAAAAAr0/5UDMro77Clw/s400/Buttered_cat.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465272281977642434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyjątkowe zainteresowanie zbudowaniem perpetuum mobile przypadło na XVI i XVII wiek. Sam Leonardo da Vinci, jeden z najwybitniejszych umysłów epoki renesansu,  również był jednym z tych, którzy rozmyślali nad stworzeniem maszyny, która raz wprawiona w ruch, działałaby w nieskończoność. Biedny Leonardo nie wpadł na genialny w swej prostocie pomysł – przywiązania kromki chleba posmarowanej masłem do grzbietu kota (masłem do góry rzecz jasna), który to wynalazek działający w myśl przecież wszystkim doskonale znanych zasad, że kot zawsze spada na cztery łapy, a chleb masłem do ziemi jest wręcz idealnym perpetuum mobile.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="326" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-1c78489ccda8b2b8" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v24.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D1c78489ccda8b2b8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D80946FBED0D036F751D6DC87D8A051CA74330D76.36F22752349E7F5BCC52D6CCF9AC4D423B189B14%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D1c78489ccda8b2b8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DPPIxrlfFc-Em_JRlIrBEKei8bgs&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="420" height="326" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v24.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D1c78489ccda8b2b8%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D80946FBED0D036F751D6DC87D8A051CA74330D76.36F22752349E7F5BCC52D6CCF9AC4D423B189B14%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D1c78489ccda8b2b8%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DPPIxrlfFc-Em_JRlIrBEKei8bgs&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-807835589630561183?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/807835589630561183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/04/wieczyste-ruchado.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/807835589630561183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/807835589630561183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/04/wieczyste-ruchado.html' title='Wieczyste ruchadło'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9horTpp5oI/AAAAAAAAArs/CxpnGMHik8M/s72-c/perpetualmotion.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-2092198735725013360</id><published>2010-04-24T23:07:00.029+02:00</published><updated>2010-04-25T07:51:26.697+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><title type='text'>Narcissus jonquilla L.</title><content type='html'>&lt;A href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9DH9AXuR-I/AAAAAAAAArM/9QLbLJFOvx0/s1600/Narcissus+.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 10px 0px 0px; WIDTH: 161px; FLOAT: left; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5463086198885861346 border=0 alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9DH9AXuR-I/AAAAAAAAArM/9QLbLJFOvx0/s320/Narcissus+.jpg"&gt;&lt;/A&gt;W zasadzie tego posta miałam napisać na początku marca, ale zleciało i oto temat przeniósł się na koniec kwietnia, co wcale nie jest jednak takie zupełnie bezsensowne biorąc pod uwagę wiosenną aurę panującą w przyrodzie. A rzecz będzie o &lt;STRONG&gt;narcyzie żonkilu&lt;/STRONG&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwiat ten znany jest ludziom od dawien dawna. Już przecież w mitologii greckiej znajdujemy opowieść o Narcyzie – przepięknym chłopcu, który ujrzawszy swoje własne odbicie w strumyku, zakochał się sam w sobie beznadziejną miłością. &lt;EM&gt;W końcu umarł z próżnej tęsknoty, a gdy go złożono w ziemi, na grobie wyrósł kwiat o białych płatkach i złotym sercu, który nazwano narcyzem.&lt;/EM&gt;* &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skąd żonkil? Niestety nazwa ta nie ma w sobie nic tajemniczego, choć mój z lekka wypaczony umysł doszukiwał się powiązań słowa żon-kil z zabójcą żon, co biorąc pod uwagę trujące właściwości tej rośliny, której cebulka w zasadzie nie różni się za bardzo wyglądem od zwykłej cebuli i pewnie nie raz po cichu była dodawana do talerza z obiadem, który niejednokrotnie stawał się ostatnim posiłkiem ofiary. Żonkil to spolszczona wersja francuskiej nazwy &lt;EM&gt;jonquille&lt;/EM&gt;, która z kolei wywodzi się z języka hiszpańskiego, gdzie &lt;EM&gt;junquillo&lt;/EM&gt; – zdrobnienie od &lt;EM&gt;junco&lt;/EM&gt; – oznacza trzcinę lub sitowie. &lt;A href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9NX8K_m5vI/AAAAAAAAArU/RTyYRxdDEnI/s1600/Saint_David_of_Wales.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 0px 0px 10px; WIDTH: 208px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5463807464185456370 border=0 alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9NX8K_m5vI/AAAAAAAAArU/RTyYRxdDEnI/s320/Saint_David_of_Wales.jpg"&gt;&lt;/A&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walijczycy wybrali narcyza na swój symbol narodowy, który jest również poświęcony patronowi Walii – &lt;STRONG&gt;św. Dawidowi&lt;/STRONG&gt; (Dewi Sant), walijskiemu arcybiskupowi, który żył w VI w. Być może, a nawet całkiem na pewno angielska nazwa żonkila – &lt;EM&gt;daffodil&lt;/EM&gt; – wywodzi się właśnie od walijskiej wariacji imienia świętego – &lt;EM&gt;Daffyd&lt;/EM&gt;. Dzień św. Dawida obchodzony jest w całej Wielkiej Brytanii &lt;STRONG&gt;1. marca&lt;/STRONG&gt; i tegoż dnia właśnie rozpoczyna się niejako sezon żonkilowy. W parkach, w ogródkach i na trawnikach można oglądać całe dywany tych kwiatów, które mienią się wszystkimi możliwymi odcieniami żółci, a na ulicach spotyka się ludzi ze sztucznym żonkilem wpiętym w klapę płaszcza lub kurtki. Ale noszenie żonkila przy kurtce to w tym przypadku nie tylko symbol świętowania dnia walijskiego patrona, czy oczekiwania na wiosnę, której zapach z każdym dniem jest coraz mocniej wyczuwalny w powietrzu, ale symbol wspierania akcji charytatywnej &lt;STRONG&gt;&lt;EM&gt;&lt;A href="http://daffodil.mariecurie.org.uk/"&gt;The Great Daffodil Appeal&lt;/A&gt;&lt;/EM&gt;&lt;/STRONG&gt; organizowanej corocznie przez fundację &lt;STRONG&gt;Marie Curie Cancer Care&lt;/STRONG&gt;, która ludziom chorym na raka i inne choroby w fazie terminalnej zapewnia bezpłatną opiekę pielęgniarki w domu. Organizacja została założona w 1948 roku, ale tradycja marcowego zbierania pieniędzy i rozdawania żonkili rozpoczęła się w 1986 roku w Norwich i Liverpool, a już dwa lata później osiągnęła status kampanii ogólnokrajowej. Obecnie &lt;EM&gt;The Great Daffodil Appeal&lt;/EM&gt; jest &lt;A href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9Nh8hF4FsI/AAAAAAAAArc/2-Zo5VG0RYM/s1600/MC_logo_RGB.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 6px 0px 0px; WIDTH: 230px; FLOAT: left; HEIGHT: 85px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5463818465233606338 border=0 alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9Nh8hF4FsI/AAAAAAAAArc/2-Zo5VG0RYM/s320/MC_logo_RGB.jpg"&gt;&lt;/A&gt;chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych akcji charytatywnych w Wielkiej Brytanii wspieraną m.in. przez takie znane osoby jak Hugh Grant czy Stephen Fry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żonkilową akcję można wspierać również w Polsce. Już od 13 lat corocznie &lt;STRONG&gt;Towarzystwo Przyjaciół Chorych „Hospicjum im. św. Łazarza” w Krakowie&lt;/STRONG&gt; koordynuje ogólnopolską akcję &lt;STRONG&gt;&lt;EM&gt;&lt;A href="http://www.polanadziei.pl/"&gt;Pola Nadziei&lt;/A&gt;&lt;/EM&gt;&lt;/STRONG&gt;, która wzorem &lt;EM&gt;The Great Daffodil Appeal&lt;/EM&gt; się ma na celu zebranie funduszy na rzecz opieki dla osób terminalnie chorych. Kampania trwa niemal całą wiosnę i obejmuję nie tylko kwestę uliczną, ale również konkursy dla dzieci i młodzieży organizowane w szkołach, koncerty, festyny i inne imprezy plenerowe, jak również uruchomienie specjalnego &lt;STRONG&gt;Żonkilowego Tramwaju&lt;/STRONG&gt;. &lt;A href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9Npp4yoUrI/AAAAAAAAArk/tlXtflFdvks/s1600/1procent.png"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 83px; FLOAT: right; HEIGHT: 84px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5463826941270839986 border=0 alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9Npp4yoUrI/AAAAAAAAArk/tlXtflFdvks/s320/1procent.png"&gt;&lt;/A&gt;Wsparcie akcji nie jest trudne – wystarczy drobny datek wrzucony do puszki lub przekazanie 1% podatku. Niedługo mija termin składania PITów, więc jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił i nie ma pomysłu na co przekazać swój 1%, to chętnie proponuję &lt;EM&gt;Pola Nadziei&lt;/EM&gt;. Naprawdę warto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="410" height="306" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-34a6637d9eaa6d18" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v24.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D34a6637d9eaa6d18%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D20A3B355DCC297F2936413D93935C560323AC444.7737EE994021B6B17C8BD223600576A3BAC82ACD%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D34a6637d9eaa6d18%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D_blFylaNcoAal_LOwLxPgEx_5iM&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="410" height="306" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v24.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D34a6637d9eaa6d18%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D20A3B355DCC297F2936413D93935C560323AC444.7737EE994021B6B17C8BD223600576A3BAC82ACD%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D34a6637d9eaa6d18%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D_blFylaNcoAal_LOwLxPgEx_5iM&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------- &lt;br /&gt;&lt;STRONG&gt;*&lt;/STRONG&gt; Jan Parandowski &lt;EM&gt;Mitologia&lt;/EM&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-2092198735725013360?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/2092198735725013360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/04/narcissus-jonquilla-l.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2092198735725013360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2092198735725013360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/04/narcissus-jonquilla-l.html' title='Narcissus jonquilla L.'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S9DH9AXuR-I/AAAAAAAAArM/9QLbLJFOvx0/s72-c/Narcissus+.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1423126730063442304</id><published>2010-03-18T22:24:00.014+01:00</published><updated>2010-03-19T00:19:07.992+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Mamma mia!</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kw1E04K8I/AAAAAAAAAqc/yNiLSbKyC_M/s1600-h/mamma-mia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 226px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kw1E04K8I/AAAAAAAAAqc/yNiLSbKyC_M/s400/mamma-mia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450112924946803650" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj miałam przyjemność obejrzeć na żywo musical &lt;a href="http://www.mamma-mia.com/default.asp"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Mamma Mia&lt;/em&gt;!&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; I była to rzeczywiście prawdziwa przyjemność, bo nie tylko uśmiałam się jak dzika norka, to jeszcze miałam okazję pośpiewać głośno ponadczasowe przeboje &lt;em&gt;ABBY&lt;/em&gt; bez strachu, że ktoś mnie zbeszta za fałszowanie. Masterpiece po prostu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kx0K3SXzI/AAAAAAAAAqk/_RxpVe_owNg/s1600-h/mamma_mia_10.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 176px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kx0K3SXzI/AAAAAAAAAqk/_RxpVe_owNg/s320/mamma_mia_10.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450114008899280690" /&gt;&lt;/a&gt;Wstyd się przyznać, ale kiedy w 2008 w kinach pojawił się film o tym samym tytule, nie wiedziałam jeszcze, że został nakręcony na podstawie musicalu. Ta słodka niewiedza nie przeszkodziła mi zupełnie w natychmiastowym zakochaniu się w filmie, który według mnie jest rewelacyjny. Może z wyjątkiem postaci wyłupiastookiej Sophie. Ale Meryl Streep jako Donna i mój ulubiony Colin Firth grający Harrego świetni, choć trudno jest mi stwierdzić, czy lepsi niż aktorzy teatralni. Oglądanie sztuki na żywo wywołuje zupełnie inne emocje, a skoro w teatrze niemal bez przerwy wyłam ze śmiechu, znaczy, że aktorzy występujący w musicalu świetnie się spisali. Zwłaszcza odtwórczyni roli Rosie – &lt;strong&gt;Katy Secombe&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musical &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Mamma mia&lt;/strong&gt;!&lt;/em&gt; miał premierę w londyńskim &lt;em&gt;Prince Edward Theatre&lt;/em&gt; w kwietniu 1999 roku. Ale wszystko zaczęło się niemal 10 lat wcześniej, kiedy Judy Craymer późniejsza producentka przedstawienia wpadła na pomysł wykorzystania piosenek szwedzkiej grupy ABBA do opowiedzenia historii, która porwie publiczność i zarazi ją swoją pozytywną energią. I udało się to dzięki współpracy Catherine Johnson, autorki scenariusza i dialogów oraz męskiej połowy zespołu &lt;strong&gt;&lt;em&gt;ABBA&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; - Björnowi Ulvaeusowi i Benny’emu Anderssonowi, którzy opracowali muzykę. Całość wyreżyserowała Phyllida Lloyd. I choć żaden z autorów musicalu tak do końca nie wiedział, czego można się spodziewać po premierze – show okazał się hitem, który od ponad dziesięciu lat nie schodzi z afiszy nie tylko  w Londynie, ale m.in. również w Toronto i Nowym Jorku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kz9hTWhFI/AAAAAAAAAq0/U6-HcpohnqE/s1600-h/mm.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kz9hTWhFI/AAAAAAAAAq0/U6-HcpohnqE/s400/mm.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450116368564651090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1423126730063442304?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1423126730063442304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/03/mamma-mia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1423126730063442304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1423126730063442304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/03/mamma-mia.html' title='Mamma mia!'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S6Kw1E04K8I/AAAAAAAAAqc/yNiLSbKyC_M/s72-c/mamma-mia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-3622484879835552595</id><published>2010-03-14T09:27:00.007+01:00</published><updated>2010-03-14T12:13:21.686+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>Dotyk anioła</title><content type='html'>Przeczytałam ostatnio, że katolicyzm „zapożyczył” wiarę w anioły – niematerialne istoty będące pomocnikami Boga -  z Judaizmu. Co ciekawe, aniołowie lub byty im podobne występują w niemal wszystkich religiach, co według mnie jest kolejnym dowodem na to, że tak naprawdę wszyscy wierzymy w to samo - jedynie z niewielkimi różnicami, których błahość przez ludzką głupotę urasta niekiedy do rangi (pseudo)ważnego powodu do wojny religijnej. Ale nie o tym chciałam tak naprawdę pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S5yeH78S9eI/AAAAAAAAAqM/2XnG7_s891A/s1600-h/baby-face-1a.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S5yeH78S9eI/AAAAAAAAAqM/2XnG7_s891A/s400/baby-face-1a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448403508398323170" /&gt;&lt;/a&gt;Zainteresował mnie fakt, że w &lt;strong&gt;Talmudzie&lt;/strong&gt; można przeczytać o &lt;em&gt;Aniele Poczęcia&lt;/em&gt; o imieniu &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Laila&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, który towarzyszy dziecku od samego początku jego istnienia. Anioł przez dziewięć miesięcy trzyma nad dzieckiem lampę, w której świetle przekazuje mu całą wiedzę na temat &lt;strong&gt;Tory&lt;/strong&gt;. Naucza dziecko o tym co było, o tym co jest i co będzie. Dziecko dowiaduje się o tym kim jest, jakie są oczekiwania względem niego i jaką ma misje do spełnienia – słowem wszystko to, co będzie mu potrzebne do jego przyszłego życia na ziemi. Nienarodzone dziecko w łonie matki ma zdolność widzenia wszechświata w całej jego rozciągłości – ze wschodu na wschód i z północy na południe, a także rozumienia go w każdym aspekcie, od najmniejszej, fizycznej cząstki, aż do najbardziej skomplikowanych mechanizmów rządzących tymi cząstkami. Niestety w momencie narodzin, kiedy dziecko zaczyna widzieć światło dnia, Laila gasi lampę nad jego głową i kładzie mu palec na ustach, sprawiając, że w tej samej chwili dziecko zapomina o wszystkim, czego zostało nauczone. I ponoć właśnie stąd każdy z nas ma wgłębienie w górnej wardze – delikatną pamiątkę po &lt;em&gt;dotyku anioła&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomnienie wszystkiego, o czym powiedział dziecku anioł w łonie matki jest niezbędne do tego, aby mogło ono normalnie żyć. I choć po narodzinach nauka Tory nie jest już taka łatwa, Żydzi wierzą, że szczególny wysiłek, który człowiek wkłada w tę naukę jest spowodowany właśnie pragnieniem wypełnienia tej specyficznej pustki w pamięci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-3622484879835552595?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/3622484879835552595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/03/dotyk-anioa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3622484879835552595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3622484879835552595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/03/dotyk-anioa.html' title='Dotyk anioła'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S5yeH78S9eI/AAAAAAAAAqM/2XnG7_s891A/s72-c/baby-face-1a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-9023628314907526388</id><published>2010-02-20T19:36:00.014+01:00</published><updated>2010-02-20T20:31:41.124+01:00</updated><title type='text'>Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S4A1s0_RPhI/AAAAAAAAApk/tg8FcZCFT-Q/s1600-h/window+6.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S4A1s0_RPhI/AAAAAAAAApk/tg8FcZCFT-Q/s200/window+6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5440407394118090258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;10&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Myśmy nawet ten zmierzch stracili.&lt;br /&gt;Nikt nas nie widział z rękami złączonymi tego wieczora,&lt;br /&gt;kiedy noc błękitna zapadała nad światem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałem z mojego okna&lt;br /&gt;uroczystość zachodu na dalekich wzgórzach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak moneta czasem&lt;br /&gt;w moich rękach zapalał się kawałeczek słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominałem cię z sercem ściśniętym&lt;br /&gt;od tego smutku, z którego mnie znasz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc, gdzie byłaś?&lt;br /&gt;Wśród jakich ludzi?&lt;br /&gt;Jakie mówiłaś słowa?&lt;br /&gt;Dlaczego cała miłość przychodzi nagle wtedy,&lt;br /&gt;kiedy czuję się smutny i czuję, że daleko jesteś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upadła książka, którą zawsze się bierze o zmierzchu,&lt;br /&gt;i jak raniony pies u moich stóp wlókł się płaszcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze, zawsze się oddalasz, kiedy zapada wieczór,&lt;br /&gt;w tę stronę, gdzie biegnie mrok zacierając pomniki.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S4AsVXQymcI/AAAAAAAAApc/qCxvE44h5kE/s1600-h/pablo_neruda_1.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 182px; height: 220px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S4AsVXQymcI/AAAAAAAAApc/qCxvE44h5kE/s200/pablo_neruda_1.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5440397095396874690" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;Pablo Neruda&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Poeta urodzony w 1904r. w Chile.&lt;br /&gt;W 1971 r. został laureatem literackiej Nagrody Nobla. Kolumbijski pisarz (również noblista w dziedzinie literatury) Gabriel Garcia Marquez nazwał Nerudę najlepszym poetą XX wieku piszącego w jakimkolwiek języku, porównując go do króla Midasa, który wszystko co dotknie zamienia w poezję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-9023628314907526388?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/9023628314907526388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/02/dwadziescia-poematow-o-miosci-i-jedna.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/9023628314907526388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/9023628314907526388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/02/dwadziescia-poematow-o-miosci-i-jedna.html' title='Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S4A1s0_RPhI/AAAAAAAAApk/tg8FcZCFT-Q/s72-c/window+6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-653999662909399614</id><published>2010-02-11T21:31:00.004+01:00</published><updated>2010-02-11T22:58:25.124+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Pączek z dziurką</title><content type='html'>Dzisiaj &lt;strong&gt;Tłusty Czwartek&lt;/strong&gt; – czyli moje prywatne święto, o którym totalnie zapomniałam. Niestety. A może na szczęście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś Tłusty Czwartek początkował &lt;em&gt;Tłusty Tydzień&lt;/em&gt;, kiedy to można było popuszczać pasa dowoli przed okresem postu  – a pączek wcale nie był puszystą kulką z ciasta drożdżowego i  nadzieniem, tylko twardym wypiekiem z ciasta chlebowego ze słoniną pieczonym na smalcu.&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S3R9HjV9S1I/AAAAAAAAApU/j9yJU0ampBk/s1600-h/donut_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 393px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S3R9HjV9S1I/AAAAAAAAApU/j9yJU0ampBk/s400/donut_2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437108218842925906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-653999662909399614?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/653999662909399614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/02/paczek-z-dziurka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/653999662909399614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/653999662909399614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/02/paczek-z-dziurka.html' title='Pączek z dziurką'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S3R9HjV9S1I/AAAAAAAAApU/j9yJU0ampBk/s72-c/donut_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6048223281558676288</id><published>2010-01-21T13:27:00.008+01:00</published><updated>2010-01-21T14:32:45.108+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Na straganie</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1d-IAeGloI/AAAAAAAAAoM/-BFYjQOb06E/s1600-h/poczytaj_mi_mamo-thumb.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 5px 5px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 172px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1d-IAeGloI/AAAAAAAAAoM/-BFYjQOb06E/s320/poczytaj_mi_mamo-thumb.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428946551848736386" /&gt;&lt;/a&gt;Nabrała mnie ochota na mały powrocik do dzieciństwa, a szczególnie do książeczek z serii &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Poczytaj mi mamo&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; wydawanych przez wydawnictwo &lt;a href="http://www.nk.com.pl/engine/index.php?page=kategoria&amp;id=102"&gt;Nasza Księgarnia&lt;/a&gt;. Pamiętacie? Cienkie, kwadratowe i z charakterystycznymi rysunkami na tylnej okładce. Ja odziedziczyłam po siostrze całą stertę tych książeczek i myślę, że gdybym poszperała w domu, to pewnie znalazłabym jeszcze kilka z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do sedna – przypomniała mi się książeczka z wierszykiem &lt;strong&gt;Jana Brzechwy &lt;em&gt;Na straganie&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;. Podejrzewam, że to gotowanie chłopcom zupy zadziałało jak impuls na moją pamięć. &lt;em&gt;A to feler…&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1hS2bLsHoI/AAAAAAAAAok/Salrg4GnfhI/s1600-h/na_straganie.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1hS2bLsHoI/AAAAAAAAAok/Salrg4GnfhI/s320/na_straganie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429180445758332546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Na straganie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jan Brzechwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Na straganie w dzień targowy&lt;br /&gt;Takie słyszy się rozmowy: &lt;br /&gt;"Może pan się o mnie oprze, &lt;br /&gt;Pan tak więdnie, panie koprze." &lt;br /&gt;"Cóż się dziwić, mój szczypiorku, &lt;br /&gt;Leżę tutaj już od wtorku!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecze na to kalarepka: &lt;br /&gt;"Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!" &lt;br /&gt;Groch po brzuszku rzepę klepie: &lt;br /&gt;"Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?" &lt;br /&gt;"Dzięki, dzięki, panie grochu, &lt;br /&gt;Jakoś żyje się po trochu. &lt;br /&gt;Lecz pietruszka - z tą jest gorzej:&lt;br /&gt;Blada, chuda, spać nie może."&lt;br /&gt;"A to feler" - &lt;br /&gt;Westchnął seler.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burak stroni od cebuli, &lt;br /&gt;A cebula doń się czuli: &lt;br /&gt;"Mój Buraku, mój czerwony, &lt;br /&gt;Czybyś nie chciał takiej żony?" &lt;/em&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1d7YY2WGQI/AAAAAAAAAoE/2I9LhOmq-hY/s1600-h/stragan.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 0px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1d7YY2WGQI/AAAAAAAAAoE/2I9LhOmq-hY/s320/stragan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428943534735890690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Burak tylko nos zatyka: &lt;br /&gt;"Niech no pani prędzej zmyka, &lt;br /&gt;Ja chcę żonę mieć buraczą, &lt;br /&gt;Bo przy pani wszyscy płaczą."&lt;br /&gt;"A to feler" - &lt;br /&gt;Westchnął seler.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naraz słychać głos fasoli: &lt;br /&gt;"Gdzie się pani tu gramoli?!" &lt;br /&gt;"Nie bądź dla mnie taka wielka" - &lt;br /&gt;Odpowiada jej brukselka. &lt;br /&gt;"Widzieliście, jaka krewka!" - &lt;br /&gt;Zaperzyła się marchewka. &lt;br /&gt;"Niech rozsądzi nas kapusta!" &lt;br /&gt;"Co, kapusta?! Głowa pusta?!" &lt;br /&gt;A kapusta rzecze smutnie: &lt;br /&gt;"Moi drodzy, po co kłótnie, &lt;br /&gt;Po co wasze swary głupie, &lt;br /&gt;Wnet i tak zginiemy w zupie!" &lt;br /&gt;"A to feler" - &lt;br /&gt;Westchnął seler.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiałam wierszyki &lt;strong&gt;Jana Brzechwy&lt;/strong&gt;, kiedy byłam mała i nadal mam do nich słabość. Dlatego ucieszyłam się, kiedy w moim rodzinnym mieście na jednym z głównych deptaków poeta dostał własną miejscówkę na &lt;a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tarnow_usiadz_kolo_herberta_lub_osieckiej_i_czytaj_ksiazki_7535.html"&gt;Ławeczce Poetów&lt;/a&gt;. Przyznam się, że raz nawet usiadłam mu na kolanach, ale nie na długo, bo nie mogłam znieść zazdrosnego spojrzenia Kaczki Dziwaczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1hV4kMrvBI/AAAAAAAAAos/RohGOF79TZw/s1600-h/brzechwa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1hV4kMrvBI/AAAAAAAAAos/RohGOF79TZw/s400/brzechwa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429183781073042450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6048223281558676288?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6048223281558676288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/na-straganie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6048223281558676288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6048223281558676288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/na-straganie.html' title='Na straganie'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1d-IAeGloI/AAAAAAAAAoM/-BFYjQOb06E/s72-c/poczytaj_mi_mamo-thumb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5360031759696811297</id><published>2010-01-17T10:29:00.000+01:00</published><updated>2010-01-17T11:30:21.814+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><title type='text'>I love Europe</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1LhaMyaMHI/AAAAAAAAAng/jyVULV2umHw/s1600-h/EU-flags.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 5px 5px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 91px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1LhaMyaMHI/AAAAAAAAAng/jyVULV2umHw/s200/EU-flags.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427648341160374386" /&gt;&lt;/a&gt;Od 1985 roku &lt;strong&gt;9. maja&lt;/strong&gt; uznawany jest za &lt;strong&gt;Dzień Europy&lt;/strong&gt;. To właśnie 9 maja 1950r. miało miejsce wydarzenie, które stało się podwaliną stworzenia Uni Europejskiej. Tego dnia francuski minister spraw zagranicznych &lt;strong&gt;Robert Schuman&lt;/strong&gt; na konferencji prasowej odczytał deklarację, w której nawoływał państwa europejskie do stworzenia &lt;em&gt;Federacji Europejskiej&lt;/em&gt;, której podstawą będzie wspólna produkcja węgla i stali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego akurat dzisiaj piszę o początkach Uni Europejskiej? Głównym powodem jest konkurs na plakat reklamowy Dnia Europy, w którym bierze udział Polka – &lt;a href="http://drawear.blogspot.com/"&gt;&lt;strong&gt;Maria Mileńko&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Spośród wszystkich projektów nadesłanych przez młodych artystów, jury wyłoniło &lt;a href="http://www.designeurope2010.eu/index.php?lang=pl"&gt;dwunastu finalistów&lt;/a&gt;, których prace będą oceniane są przez internautów do końca stycznia. Projekt, który otrzyma najwięcej głosów zostanie oficjalnym plakatem reklamowym Dnia Europy 2010r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1LmhUv8QyI/AAAAAAAAAnw/qRbvLwkA0Ps/s1600-h/eu1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 283px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1LmhUv8QyI/AAAAAAAAAnw/qRbvLwkA0Ps/s400/eu1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427653961114731298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;Maria Mileńko (1987) &lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5360031759696811297?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5360031759696811297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/i-love-europe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5360031759696811297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5360031759696811297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/i-love-europe.html' title='I love Europe'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S1LhaMyaMHI/AAAAAAAAAng/jyVULV2umHw/s72-c/EU-flags.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1787711792603441901</id><published>2010-01-16T18:27:00.011+01:00</published><updated>2010-01-16T20:48:01.164+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Avatar</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0nNwO_SDZI/AAAAAAAAAnI/Ekf27-ChmYw/s1600-h/av.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0nNwO_SDZI/AAAAAAAAAnI/Ekf27-ChmYw/s400/av.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425093454685408658" /&gt;&lt;/a&gt;W ubiegłym tygodniu miałam okazję obejrzeć najnowszy film &lt;strong&gt;Jamesa Camerona &lt;/strong&gt;pt. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.avatarmovie.com"&gt;AVATAR&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;. Film bardzo wyczekiwany, bo pierwszy w reżyserii Camerona, który pojawił się po &lt;em&gt;Titanicu&lt;/em&gt; – hicie kinowym sprzed 12 lat.&lt;br /&gt;Jak już chyba kiedyś wspominałam, nie przepadam zbytnio za chodzeniem do kina, więc jeśli już się wybiorę, to musi być jakiś szczególny powód ku temu. W przypadku &lt;em&gt;Avatara&lt;/em&gt; zadziałały dwie rzeczy - film z mojego ulubionego gatunku SF i do tego w 3D. I w zasadzie to właśnie dla efektów specjalnych poszłam do kina, bo sama historia wydała mi się zaledwie futurystyczną wersją &lt;em&gt;Pocahontas&lt;/em&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powiem szczerze, tak jak zachwyciło mnie pod względem technicznym to, co zobaczyłam na ekranie, tak samo nie zaskoczyła mnie fabuła filmu. Cameron jako scenarzysta okazał się  raczej mało kreatywny, natomiast jako reżyser spisał się fantastycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że już w pierwszym tygodniu wyświetlania film zarobił mnóstwo pieniędzy, ale co moim zdaniem ważniejsze wbił się w świadomość milionów ludzi na całym świecie. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=2zaJdq0VUtk"&gt;Nie tylko pozytywnie.&lt;/a&gt; Na pewno dużo znaczenie miała w tym wszystkim szeroko prowadzona kampania promocyjna, która objęła m.in. sieć fastfoodów McDonald’s. Na stronie &lt;a href="http://www.mcdonalds.pl/avatar/"&gt;www&lt;/a&gt; sieci można zagrać w grę &lt;em&gt;Pandora Quest&lt;/em&gt; lub stworzyć swój własny niebieskoskóry avatar Na'vi. Włala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0o_r5bQ8oI/AAAAAAAAAnQ/ZmqmEbbTW4Y/s1600-h/mojavatar.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 121px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0o_r5bQ8oI/AAAAAAAAAnQ/ZmqmEbbTW4Y/s400/mojavatar.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425218724503286402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1787711792603441901?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1787711792603441901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/avatar.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1787711792603441901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1787711792603441901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/avatar.html' title='Avatar'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0nNwO_SDZI/AAAAAAAAAnI/Ekf27-ChmYw/s72-c/av.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7220892920469779729</id><published>2010-01-06T20:42:00.036+01:00</published><updated>2010-04-22T22:35:45.520+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Twelve Days of Christmas</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0OtZyrlV5I/AAAAAAAAAmw/3szE9ayDlHI/s1600-h/3_kings(1).jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 0px 7px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0OtZyrlV5I/AAAAAAAAAmw/3szE9ayDlHI/s200/3_kings(1).jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423369034897119122" /&gt;&lt;/a&gt;To będzie chyba już ostatnia notka świąteczna, tym bardziej, że dzisiaj święto Objawienia Pańskiego, które tradycyjnie zamyka okres &lt;em&gt;Świąt Bożego Narodzenia&lt;/em&gt;. Święto obchodzone w Kościele katolickim 6. stycznia przyjęło się potocznie nazywać świętem &lt;strong&gt;Trzech Króli&lt;/strong&gt; - Kacpra, Melchiora i Baltazara, na pamiątkę złożenia darów przez tychże króli (lub jak kto woli Mędrców ze Wschodu) Dzieciątku Jezus. Okres Świat Bożego Narodzenia rozpoczyna się oficjalnie &lt;strong&gt;25. grudnia&lt;/strong&gt;, w dniu w którym obchodzimy narodziny Jezusa w Betlejem i trwa przez kolejne 12 dni, aż do &lt;strong&gt;5. stycznia&lt;/strong&gt;. Przyjmuje się, że jest to ostatni dzień roku liturgicznego w Kościele rzymsko-katolickim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie dwunastu dniom Bożego Narodzenia poświęcona jest angielska pastorałka &lt;strong&gt;&lt;em&gt;The Twelve Days of Christmas&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;. Postanowiłam o niej napisać, bo odkąd usłyszałam ją w radio tuż przed świętami, aż do tej pory nie mogę przestać jej podśpiewywać pod nosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FF1xcKW2e-g&amp;hl=en_GB&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FF1xcKW2e-g&amp;hl=en_GB&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...On the twelfth day of Christmas, &lt;br /&gt;my true love sent to me &lt;br /&gt;Twelve drummers drumming, &lt;br /&gt;Eleven pipers piping, &lt;br /&gt;Ten lords a-leaping, &lt;br /&gt;Nine ladies dancing, &lt;br /&gt;Eight maids a-milking, &lt;br /&gt;Seven swans a-swimming, &lt;br /&gt;Six geese a-laying, &lt;br /&gt;Five golden rings, &lt;br /&gt;Four calling birds, &lt;br /&gt;Three French hens, &lt;br /&gt;Two turtle doves, &lt;br /&gt;And a partridge in a pear tree! &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypuszcza się, że ta pastorałka, której tekst po raz pierwszy został wydrukowany w Anglii w 1780 roku, powstała jeszcze w XVII w. i oryginalnie pochodzi z Francji. Wydawać by się mogło, że piosenka nie jest niczym więcej niż dziecinną wyliczanką pozbawioną większego sensu. Tylko pozornie. Biorąc pod uwagę historię Anglii, można śmiało powiedzieć, że począwszy od XVI w. katolicyzm i sami katolicy angielscy byli mocno szykanowani, co zmuszało ich do ukrywania swojej wiary. I właśnie &lt;strong&gt;&lt;em&gt;The Twelve Days of Christmas&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; jest zakamuflowaną pomocą małym katolikom w poznawaniu i zapamiętywaniu najważniejszych prawd ich wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0UdvmzDb5I/AAAAAAAAAnA/Y_-UbolAUzQ/s1600-h/12DaysPreview5.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 0px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 290px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0UdvmzDb5I/AAAAAAAAAnA/Y_-UbolAUzQ/s320/12DaysPreview5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423774029943369618" /&gt;&lt;/a&gt;My true love, czyli moja Prawdziwa Miłość, to sam Bóg, który zsyła podarki każdemu ze swoich dzieci, czyli wszystkim wierzącym i ochrzczonym:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1&lt;/strong&gt;. A partridge in a pear tree (kuropatwa na gruszy) to Jezus Chrystus na krzyżu, &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt;. Two turtle doves (dwie turkawki) – Stary i Nowy Testament, &lt;strong&gt;3&lt;/strong&gt;. Three French hens (trzy francuskie kury) – trzy Cnoty Teologiczne: Wiara, Nadzieja i Miłość, &lt;strong&gt;4&lt;/strong&gt;. Four calling birds (cztery śpiewające ptaki) – cztery Ewangelie, &lt;strong&gt;5&lt;/strong&gt;. Five golden rings (pięć złotych pierścieni) – pięć pierwszych ksiąg Starego Testamentu, tzw. Pięcioksiąg, &lt;strong&gt;6&lt;/strong&gt;. Six geese a-laying (sześć gęsi znoszących jaja) – sześć dni stworzenia świata, &lt;strong&gt;7&lt;/strong&gt;. Seven swans a-swimming (siedem pływających łabędzi) – siedem darów Ducha Świętego, &lt;strong&gt;8&lt;/strong&gt;. Eight maids a-milking (osiem mleczarek) – Osiem Błogosławieństw, &lt;strong&gt;9&lt;/strong&gt;. Nine ladies dancing (dziewięć tańczących panien) – dziewięć Owoców Ducha Świętego, &lt;strong&gt;10&lt;/strong&gt;. Ten lords a-leaping (dziesięciu skaczących władców) – Dziesięć Przykazań Bożych, &lt;strong&gt;11&lt;/strong&gt;. Eleven pipers piping (jedenastu grajków grających na dudach) – jedenastu wiernych apostołów, &lt;strong&gt;12&lt;/strong&gt;. Twelve drummers drumming (dwunastu bębniących muzyków) – dwanaście Prawd Wiary zawartych w &lt;em&gt;Składzie Apostolskim&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z własnego doświadczenia wnioskuję, że piosenka spełniała swoją funkcję dzięki łatwo wpadającej w ucho melodii (gorzej z wypadaniem w moim przypadku…) i ciągłe powtarzanie wersów. Już po trzecim wykonaniu w duecie z panem z radia znałam ją na pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na deser wykonanie &lt;em&gt;The Twelve Days of Christmas&lt;/em&gt; przez &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/sncmusic"&gt;Straight No Chaser.&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Panowie są boscy. I już chyba wiem, skąd &lt;em&gt;&lt;a href="http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/audiofeels.html"&gt;Audiofeels&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; czerpali natchnienie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="300"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2Fe11OlMiz8&amp;hl=en_GB&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2Fe11OlMiz8&amp;hl=en_GB&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7220892920469779729?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7220892920469779729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/twelve-days-of-christmas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7220892920469779729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7220892920469779729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/twelve-days-of-christmas.html' title='Twelve Days of Christmas'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0OtZyrlV5I/AAAAAAAAAmw/3szE9ayDlHI/s72-c/3_kings(1).jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8175517563441419753</id><published>2010-01-04T08:47:00.005+01:00</published><updated>2010-01-04T22:26:51.017+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><title type='text'>Talisman, Magia i Miecz</title><content type='html'>Choć nowy rok za pasem, wciąż jeszcze pozostaję w atmosferze słodkiego rozleniwienia i rozkoszuję się ostatnimi dniami na wsi. Przyznam się, że atmosferze zbliżających się świąt uległam już w listopadzie, kiedy zabrałam się za wymyślanie&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0Ci1hpLsHI/AAAAAAAAAl4/fklDPzx0IoQ/s1600-h/talisman4.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0Ci1hpLsHI/AAAAAAAAAl4/fklDPzx0IoQ/s320/talisman4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422512991801946226" /&gt;&lt;/a&gt; i kupowanie prezentów dla mojej przyszywanej rodziny. I choć nie jest łatwo trafić w gusta i upodobania osób, które zna się zaledwie trzy miesiące, skromnie powiem, że udało mi się bez pudła. Bez wątpienia jednak największą radość sprawiłam najmłodszemu z Młodych, a to za sprawą najnowszego wydania planszowej gry fantasy &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.galakta.pl/artykul_112.html"&gt;Talisman&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grę kupiłam z sentymentu do jej polskiego wydania sprzed co najmniej piętnastu lat, nad którą wraz z koleżankami (!) spędziłam niejedno popołudnie mając 12 - 13 lat. Z wypiekami na twarzy pokonywałam kolejne krainy, w których można było m.in. zostać zamienionym w ropuchę, co powodowało czarną rozpacz gracza, który nagle wszystko tracił lub wypełnić misję i w nagrodę otrzymać talizman, który był najważniejszym przedmiotem w grze, ponieważ tylko ten gracz, który go posiadał w swoim ekwipunku, mógł walczyć o "Koronę Władzy".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0EukGwHVNI/AAAAAAAAAmI/aOzY_oKF-44/s1600-h/magiaim.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 180px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0EukGwHVNI/AAAAAAAAAmI/aOzY_oKF-44/s200/magiaim.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422666624153375954" /&gt;&lt;/a&gt;Autorem gry jest &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.harris-authors.com/"&gt;Robert J. Harris&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, który wymyślił ją na początku lat osiemdziesiątych, będąc świeżo upieczonym absolwentem studiów humanistycznych. Weekend spędzony z przyjaciółmi nad grą &lt;em&gt;Dungeons and Dragons&lt;/em&gt; stanowił niejakie natchnienie do stworzenia &lt;em&gt;Talismanu&lt;/em&gt;. Sprawa wydała się o tyle prosta, że Harris już jako nastolatek wymyślił schemat gry planszowej &lt;em&gt;Rectocracy&lt;/em&gt;, której celem było zdobycie fotela rektora szkoły poprzez wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej. Schemat ten został wykorzystany w &lt;em&gt;Talismanie&lt;/em&gt;, choć początkowo Harris, który samodzielnie opracował wszystkie elementy gry, nazwał ją &lt;em&gt;Necromanter&lt;/em&gt;. Jej celem było dotarcie do pola znajdującego się w samym środku planszy o nazwie „Necromanter’s Isle”, a następnie pozbawienie życia wszystkich rywali. Gracz zanim jednak dotarł do tego miejsca, musiał przejść przez wiele pól w trzech różnych krainach, które stanowiły planszę do  gry. Harris opracował również karty postaci, każdej nadając odpowiedni charakter (zły, dobry lub neutralny), &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0EwIGkitsI/AAAAAAAAAmY/T2ZdAIQAz8A/s1600-h/vga_unicorn.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 131px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0EwIGkitsI/AAAAAAAAAmY/T2ZdAIQAz8A/s200/vga_unicorn.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422668342091757250" /&gt;&lt;/a&gt;umiejętności oraz predyspozycje psychiczne i fizyczne. Dodatkowo na grę składały się karty przygód, czarów i przedmiotów, które losowane były podczas rozgrywki. Po serii testów na własnych kolegach, Harris wysłał grę do wydawcy, który po wprowadzeniu kilku poprawek (zmiana tytułu na &lt;em&gt;Talisman&lt;/em&gt;, a Wyspy Nekromanty na Koronę Władzy) wypuścił grę na rynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra zrobiła furorę na całym świecie. Bardzo szybko znalazła rzesze fanów, którzy rozgrywali turnieje nie tylko w zaciszu domowym, ale również spotykali się na mistrzostwa różnego szczebla. Gra ewoluowała, nabierała kolorów. Kolejne edycje wzbogacane były rozszerzeniami, wśród których można było znaleźć nowe karty przygód i postaci oraz dodatkowe plansze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0GtiGUjWqI/AAAAAAAAAmg/hbgKzWBoiS0/s1600-h/dodatki.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 230px; height: 166px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0GtiGUjWqI/AAAAAAAAAmg/hbgKzWBoiS0/s320/dodatki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422806227654761122" /&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście gra trafiła również i do nas. Polski wydawca gry &lt;strong&gt;Sfera&lt;/strong&gt; zmienił nazwę &lt;em&gt;Talisman&lt;/em&gt; na &lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.gram.pl/art_8gjeJO6_Magia_i_Miecz_gra_planszowa_strona_1.html"&gt;Magia i Miecz&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;, ale nie była to jedyna zmiana. Jak się później dowiedziałam polskie wydanie planszówki było wyjątkowe także z powodu jedynej w swoim rodzaju grafiki. Rzecz tak trywialna, jak brak funduszy na zakup pełnej licencji angielskiej gry wraz z prawem do wykorzystania wszystkich jej ilustracji, spowodowała, że wydawca powierzył stworzenie grafiki planszy i wszystkich kart do gry &lt;strong&gt;&lt;a href="http://klaser.strefa.pl/gwk/gwk.html"&gt;Grzegorzowi W. Komorowskiemu&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, który na przełomie lat 80. i 90. był jednym z głównych grafików miesięcznika &lt;em&gt;Fantastyka&lt;/em&gt;. Opracowanie grafiki gry zajęło Komorowskiemu cztery miesiące, ale efekt tej pracy okazał się być o wiele lepszy od oryginału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0COxrPBJpI/AAAAAAAAAlw/1fXr-orcQeQ/s1600-h/talisman.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 193px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0COxrPBJpI/AAAAAAAAAlw/1fXr-orcQeQ/s400/talisman.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422490935424525970" /&gt;&lt;/a&gt;Najnowsza wersja (4.5) w zasadzie nie różni się zbytnio od tej, którą pamiętam. Samo wykonanie gry od strony technicznej jest na pewno lepsze – gruba, stabilna plansza, kolorowe karty przygód,  kartoniki punktów zastąpione plastikowymi pionkami i monetami, papierowe figurki postaci zamienione na plastikowe oraz kostki do gry wyglądające, jakby były zrobione z bursztynu. Po względem fabuły gra pozostała taka sama – plansza podzielona na trzy krainy, a w samym jej środku "Korona Władzy", o którą walczą gracze. Istotną zmianą jest dodanie tokenów przeznaczenia, które można zużyć, jeśli rzut kostką nie był pomyślny, co w znaczny sposób może wpłynąć na rozwój rozgrywki, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że poszczególne postacie otrzymują na początku różną liczbę tokenów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając za sobą kilka gier nowej wersji &lt;em&gt;Talismanu&lt;/em&gt;, mogę powiedzieć tylko jedno – jestem pewna, że gra znalazła kolejnych wielbicieli w młodszym pokoleniu. Na kolejny prezent kupię rozszerzenia &lt;em&gt;&lt;strong&gt;The Reaper&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;&lt;strong&gt;The Dungeon&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------&lt;br /&gt;*&lt;a href="http://przekroj.pl/kultura_gry_artykul,6066.html"&gt;&lt;strong&gt;Święta bez prądu&lt;/strong&gt; – &lt;em&gt;Przekrój 50/2009&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8175517563441419753?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8175517563441419753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/talisman-magia-i-miecz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8175517563441419753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8175517563441419753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/talisman-magia-i-miecz.html' title='Talisman, Magia i Miecz'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/S0Ci1hpLsHI/AAAAAAAAAl4/fklDPzx0IoQ/s72-c/talisman4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8609158314029512918</id><published>2010-01-02T10:36:00.009+01:00</published><updated>2011-09-24T00:24:18.062+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Auld Lang Syne</title><content type='html'>&lt;A href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz6EDCf6qbI/AAAAAAAAAlA/ks9ZEXHAhuY/s1600-h/happy_new_year.jpg"&gt;&lt;IMG style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; FLOAT: left; HEIGHT: 142px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5421916189145868722 border=0 alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz6EDCf6qbI/AAAAAAAAAlA/ks9ZEXHAhuY/s200/happy_new_year.jpg"&gt;&lt;/A&gt;Nowy Rok przywitałam na angielskiej wsi w polsko-brytyjskim towarzystwie, co miało swój niepowtarzalny urok dzięki podwójnemu świętowaniu zmiany daty na &lt;STRONG&gt;2010&lt;/STRONG&gt; rok. Pierwsze odliczanie ostatnich dziesięciu sekund starego roku nastąpiło o północy czasu kontynentalnego. Tradycyjnie polał się szampan, wymieniliśmy uściski i życzenia oraz odśpiewaliśmy &lt;EM&gt;&lt;STRONG&gt;Mazurek Dąbrowskiego&lt;/STRONG&gt;&lt;/EM&gt;, przy czym z dumą muszę stwierdzić, że pomimo wypitej wcześniej dość sporej ilości alkoholu nikomu nie pomyliły się słowa i wszyscy jak jeden mąż prawidłowo zaśpiewali &lt;EM&gt;"z ziemi włoskiej do Polski&lt;/EM&gt;"...&lt;br /&gt;Drugi toast został wzniesiony godzinę później – o północy czasu Greenwich. Nastąpiło ponowne odliczanie, kolejne uściski i życzenia (tych nigdy za wiele), a na koniec odpalenie sztucznych ogni. Pan domu czynił honory głównego ogniomistrza, natomiast goście chwycili się za ręce i odśpiewali tradycyjną noworoczną pieśń &lt;STRONG&gt;&lt;EM&gt;Auld Lang Syne&lt;/EM&gt;.&lt;/STRONG&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz8hxVKiw0I/AAAAAAAAAlY/qUmZJUIneaY/s1600-h/robert-burns.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz8hxVKiw0I/AAAAAAAAAlY/qUmZJUIneaY/s200/robert-burns.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422089607756038978" /&gt;&lt;/a&gt;Pieśń znana jest już od XVII wieku, kiedy to popularnej melodii folklorystycznej dodano słowa napisane przez szkockiego poetę &lt;a href="http://www.robertburns.org/"&gt;&lt;strong&gt;Roberta Burnsa&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, który uważany jest za bohatera narodowego i jedną z najwybitniejszych postaci epoki romantyzmu. Sam Burns skromnie przyznał, że jedynie spisał słowa starej pieśni, co jest prawdą biorąc pod uwagę podobieństwo pierwszego wersu i refrenu z wcześniejszą wersję wydrukowaną przez Jamesa Watsona. Niemniej jednak kolejne strofy są niewątpliwie oryginalnym dziełem poety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz8H5r24DmI/AAAAAAAAAlI/NAp1cqVAadM/s1600-h/auld-lang-syne.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 217px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz8H5r24DmI/AAAAAAAAAlI/NAp1cqVAadM/s400/auld-lang-syne.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422061163984195170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szkoci uważają, że &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Auld Lang Syne&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; jest najbardziej znaną piosenką na świecie. Według nich jej tekst został przetłumaczony na wszystkie możliwe języki, a sam utwór jest najczęściej wykonywaną melodią wszechczasów. Pomimo pewnej arogancji bijącej z tego twierdzenia, nie da się ukryć, że piosenka jest bardzo popularna i była wykonywana przez wielu artystów, w tym m.in. Elvisa Presleya, Jimiego Hendrixa, czy Bruce Springsteena. Utwór ma również swoje polskie tłumaczenie pod postacią pożegnalnej pieśni harcerskiej &lt;em&gt;Ogniska już dogasa blask&lt;/em&gt;. Ja sama nieraz śpiewałam ją wraz z kolegami i koleżankami na obozie harcerskim na zakończenie ogniska, a wspólnemu śpiewaniu niemal zawsze towarzyszyła symboliczna wymiana uścisku rąk w postaci „iskierki”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oryginalny tekst autorstwa Roberta Burns'a&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Should auld acquaintance be forgot,&lt;br /&gt;and never brought to mind ?&lt;br /&gt;Should auld acquaintance be forgot,&lt;br /&gt;and auld lang syne ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CHORUS:&lt;br /&gt;For auld lang syne, my jo,&lt;br /&gt;for auld lang syne,&lt;br /&gt;we’ll tak a cup o’ kindness yet,&lt;br /&gt;for auld lang syne.&lt;br /&gt;And surely ye’ll be your pint-stowp !&lt;br /&gt;and surely I’ll be mine !&lt;br /&gt;And we’ll tak a cup o’ kindness yet,&lt;br /&gt;for auld lang syne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We twa hae run about the braes,&lt;br /&gt;and pu’d the gowans fine ;&lt;br /&gt;But we’ve wander’d mony a weary foot,&lt;br /&gt;sin auld lang syne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CHORUS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We twa hae paidl’d i' the burn,&lt;br /&gt;frae morning sun till dine ;&lt;br /&gt;But seas between us braid hae roar’d&lt;br /&gt;sin auld lang syne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CHORUS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And there’s a hand, my trusty fiere !&lt;br /&gt;and gie's a hand o’ thine !&lt;br /&gt;And we’ll tak a right gude-willy waught,&lt;br /&gt;for auld lang syne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CHORUS&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8609158314029512918?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8609158314029512918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/auld-lang-syne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8609158314029512918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8609158314029512918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2010/01/auld-lang-syne.html' title='Auld Lang Syne'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sz6EDCf6qbI/AAAAAAAAAlA/ks9ZEXHAhuY/s72-c/happy_new_year.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1227610296829832064</id><published>2009-12-29T01:41:00.002+01:00</published><updated>2009-12-29T01:41:00.188+01:00</updated><title type='text'>1.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SzjgJ5jx6MI/AAAAAAAAAk4/CaIHp_NgSKY/s1600-h/tort1mn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SzjgJ5jx6MI/AAAAAAAAAk4/CaIHp_NgSKY/s400/tort1mn.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420328612214728898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Blog obchodzi dzisiaj swoje &lt;strong&gt;PIERWSZE URODZINY&lt;/strong&gt;. Przerzuci się więc z mleka i papek owocowo-warzywnych na lepsze (bo mięsne) kąski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim wielbicielom bloga - sztuk cztery o ile mi wiadomo - dziękuję i proszę o wyrozumiałość i cierpliwość. Czasem wraz z Weną przeżywamy ciche dni, a że obie jesteśmy uparte jak przysłowiowe osły, to i dni zamieniają się w tygodnie i miesiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że kolejny rok będzie ciekawy, co na pewno zaobfituje interesującymi notkami. Zielona walizka będzie się systematycznie zapełniać, a grono jej fanów może nawet wzrośnie do szczęśliwej liczby pierwszej o numerze 7.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A póki co wymyślamy życzenie i dmuchamy. Ole!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1227610296829832064?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1227610296829832064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/12/1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1227610296829832064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1227610296829832064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/12/1.html' title='1.'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SzjgJ5jx6MI/AAAAAAAAAk4/CaIHp_NgSKY/s72-c/tort1mn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4504781613641924020</id><published>2009-10-03T17:57:00.005+02:00</published><updated>2009-10-03T22:23:06.389+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><title type='text'>Know your limits</title><content type='html'>Sobota wieczór. Ktoś chętny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3jftfU30xJg&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3jftfU30xJg&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Reklama społeczna &lt;a href="http://www.homeoffice.gov.uk/about-us/news/alcohol-harm"&gt;&lt;strong&gt;Home Office&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; w Wielkiej Brytanii związana z ubiegłoroczną kampanią na rzecz przeciwdziałania nadużywania alkoholu przez młodych ludzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4504781613641924020?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4504781613641924020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/10/know-your-limits.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4504781613641924020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4504781613641924020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/10/know-your-limits.html' title='Know your limits'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4347979069654777813</id><published>2009-09-25T18:04:00.005+02:00</published><updated>2009-09-26T09:37:20.376+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Don't worry, it's art</title><content type='html'>Cytat z &lt;strong&gt;Jimiego Hendrixa&lt;/strong&gt;, amerykańskiego gitarzysty, wokalisty i kompozytora, który uchodzi za jedną z najwybitniejszych postaci muzyki rockowej. Znalezione na murze w kiepskiej dzielnicy Londynu - mieście, w którym artysta zmarł przedwczesną śmiercią w 1970 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sr0TilzSWII/AAAAAAAAAkU/moZmt0209ls/s1600-h/Zdj%C4%99cia-0005.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sr0TilzSWII/AAAAAAAAAkU/moZmt0209ls/s400/Zdj%C4%99cia-0005.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385482214388684930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4347979069654777813?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4347979069654777813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/09/dont-worry-its-art.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4347979069654777813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4347979069654777813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/09/dont-worry-its-art.html' title='Don&apos;t worry, it&apos;s art'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sr0TilzSWII/AAAAAAAAAkU/moZmt0209ls/s72-c/Zdj%C4%99cia-0005.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-912207592666279692</id><published>2009-09-12T14:57:00.009+02:00</published><updated>2009-12-27T09:14:43.250+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><title type='text'>Jesus Dress Up!</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SqQcARe1VEI/AAAAAAAAAhU/FyqgNJ0O5ZA/s1600-h/paperdollD280.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 155px; height: 155px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SqQcARe1VEI/AAAAAAAAAhU/FyqgNJ0O5ZA/s320/paperdollD280.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378454646005519426" /&gt;&lt;/a&gt;Dzieciństwo w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia było doświadczeniem, które w niesamowity sposób rozwinęło moją wyobraźnię. Z rozrzewnieniem wspominam zakładanie rajstop na głowę i udawanie, że jestem księżniczką z pięknymi długimi warkoczami albo wyszukiwanie kolorowych odłamków szkła, które stanowiły „chińską porcelanę” w czasie zabawy w dom w krzakach rosnących na podwórku przed blokiem. Było też lepienie ludzików z plasteliny o nienaturalnie wielkich głowach i rysowanie laurek ozdabianych kulfoniastymi &lt;em&gt;najlepszymi życzeniami&lt;/em&gt;. W tym wszystkim nie można zapominać o papierowych laleczkach, które można było do woli przebierać w najprzeróżniejsze stroje, wycinane z gotowych szablonów lub robione samodzielnie z papieru kolorowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SqQhh1AzdzI/AAAAAAAAAhc/6KPp7J9keMc/s1600-h/bobsmithsmiling_1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SqQhh1AzdzI/AAAAAAAAAhc/6KPp7J9keMc/s200/bobsmithsmiling_1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378460720037066546" /&gt;&lt;/a&gt;Pomysł na przebieranie płaskiej lalki został lekko zmodyfikowany i wykorzystany do wyprodukowania  serii magnesów na lodówkę, dzięki którym każdy użytkownik kuchni może upiększyć nudne w wyglądzie sprzęty AGD według własnego upodobania. Choć w zasadzie nie ma w tym nic niezwykłego – wszak magnesy dość często zdobią lodówki w wielu domach – to te, o których mowa, są dziełem amerykańskiego artysty o pseudonimie &lt;a href="http://www.normalbobsmith.com/"&gt;&lt;strong&gt;Normal Bob Smith&lt;/strong&gt;, &lt;/a&gt;który znany jest ze swojego dość szyderczego podejścia do chrześcijaństwa i symboli z nim związanych. W tym przypadku laleczką do przebierania jest ukrzyżowany &lt;strong&gt;Jesus Chrystus&lt;/strong&gt;, a jego stroje możemy wybierać spośród sześciu zestawów: &lt;em&gt;Final Justice, Original, Superstar, Christmass, Halloween&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;BDSM&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sqls5KjRGyI/AAAAAAAAAjs/kkJJc-fHJk4/s1600-h/fridgemagnetpage_bdsm.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 154px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sqls5KjRGyI/AAAAAAAAAjs/kkJJc-fHJk4/s200/fridgemagnetpage_bdsm.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379950959211387682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sqlsv9TBiyI/AAAAAAAAAjk/4nmqJhv_00A/s1600-h/supers.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 154px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sqlsv9TBiyI/AAAAAAAAAjk/4nmqJhv_00A/s200/supers.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379950801034775330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc Jezus może zostać ubrany m.in. w strój teletubisia, Elvisa Presleya, seksownej pielęgniarki, czarodzieja Merlina lub jak kto woli skrzata św. Mikołaja. Titulum na krzyżu można natomiast zamienić na &lt;em&gt;XMAS&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;TGIF&lt;/em&gt; (ang. dzięki Bogu już piątek) lub &lt;em&gt;No Pain No Gain&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sqlq3SPFRnI/AAAAAAAAAjU/QpwrbO6kQ5E/s1600-h/dorotka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sqlq3SPFRnI/AAAAAAAAAjU/QpwrbO6kQ5E/s200/dorotka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379948727891215986" /&gt;&lt;/a&gt;Normal Bob Smith, który jest jednocześnie grafikiem i pisarzem, zachęcony sukcesem komercyjnym magnesów, w 2000 roku udostępnił w internecie darmową grę &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.jesusdressup.com/"&gt;Jesus Dress Up!&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, która od samego początku istnienia cieszyła się dużą popularnością liczoną w milionach odsłon miesięcznie. Gra online oferuje więcej możliwości przebierania Jezusa niż magnesy – możemy dodatkowo wybierać spośród postaci z &lt;em&gt;Gwiezdnych Wojen&lt;/em&gt; lub z bohaterów książki &lt;em&gt;Czarnoksiężnik z krainy Oz&lt;/em&gt;. Zastanawiające jest to, że niemal identyczna zabawa – tym razem w przebieranie siedzącego na osiołku &lt;strong&gt;Mahometa&lt;/strong&gt; – nie może się pochwalić podobnym osiągnięciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce o Jesus Dress Up! zrobiło się głośno w październiku ubiegłego roku, kiedy w kioskach pojawiło się specjalne wydanie miesięcznika &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.focus.pl/"&gt;Focus&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. W numerze w całości poświęconemu religii katolickiej i jej różnym aspektom zamieszczono charakterystyczny dla gry wizerunek Jezusa, oczywiście w otoczeniu różnego rodzaju strojów, w które można go ubrać. Wywołało to burzę medialną.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Squo8QQbB9I/AAAAAAAAAj0/G4ejZwHRPY8/s1600-h/focus.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Squo8QQbB9I/AAAAAAAAAj0/G4ejZwHRPY8/s200/focus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380579932933654482" /&gt;&lt;/a&gt;Do Rady Etyki Mediów został wystosowany protest o treści: &lt;em&gt;Wszystko to ukazało się w dniach, w których wielu Polaków wspomina &lt;strong&gt;30. rocznicę&lt;/strong&gt; wyboru &lt;strong&gt;Jana Pawła II&lt;/strong&gt; na głowę Kościoła katolickiego. Jesteśmy oburzeni takim podejściem do osoby Jezusa Chrystusa. Jesteśmy oburzeni pogardą i nietolerancją wobec wszystkich ludzi, dla których Jezus Chrystus jest Bogiem i Zbawcą.&lt;/em&gt; Protest podpisali m.in. Wojciech Cejrowski, ks. Marek Gancarczyk i Jan Pospieszalski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-912207592666279692?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/912207592666279692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/09/jesus-dress-up.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/912207592666279692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/912207592666279692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/09/jesus-dress-up.html' title='Jesus Dress Up!'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SqQcARe1VEI/AAAAAAAAAhU/FyqgNJ0O5ZA/s72-c/paperdollD280.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8061641485904326282</id><published>2009-09-07T08:56:00.006+02:00</published><updated>2009-10-03T22:06:14.674+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>40 : 1</title><content type='html'>Wygląda na to, że im dłużej mieszkam za granicą, tym coraz większą patriotką się staję... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utwór &lt;strong&gt;&lt;em&gt;40:1&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; szwedzkiego zespołu metalowego &lt;strong&gt;&lt;a href="http://sabaton.pl/news.php"&gt;Sabaton&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; usłyszałam kilka miesięcy temu i choć nie jestem fanką tego rodzaju muzyki, muszę przyznać, że było w tym nagraniu coś, co mnie poruszyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Faut0rSheTk&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Faut0rSheTk&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupa Sabaton powstała w 1999r. w szwedzkiej miejscowości Falun, kiedy pięciu mężczyzn postanowiło założyć swój własny zespół grający muzykę metalową. W skład zespołu weszli: Joakim Brodén (wokal), Rikard Sundén  (gitara elektryczna), Oskar Montelius (gitara elektryczna), Pär Sundström (gitara basowa) oraz Richard Larsson (perkusja). W 2001r. perkusistę zastąpił Daniel Mullback, a w 2005r. do grupy dołączył klawiszowiec Daniel Mÿhr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpWV_G7CdoI/AAAAAAAAAdc/B9A0KeNhAxY/s1600-h/sabaton.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpWV_G7CdoI/AAAAAAAAAdc/B9A0KeNhAxY/s400/sabaton.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374366641759090306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sabaton wykonuje charakterystyczny rodzaj muzyki tzw. battle power metal, nawiązujący do historii wojen i bitew. Co ważne ich utwory nie nawołują do agresji, przeciwnie - mają wydźwięk antywojenny. Sabaton choć głównie upodobał sobie historię drugiej wojny światowej, to w swoim repertuarze ma również utwory o tematyce fantastycznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utwór &lt;em&gt;40:1&lt;/em&gt; poświęcony jest bohaterskiej obronie przeprawy na Narwi znajdującej się w okolicy Wizny. Bitwa ta została nazwana polskimi Termopilami, ze względu na wielką przewagę wojsk nieprzyjacielskich w stosunku do liczby obrońców (40:1). W dniach 7-12 września 1939 roku, 720 polskich żołnierzy pod dowództwem &lt;strong&gt;kpt. Władysława Raginisa&lt;/strong&gt; broniło tego ważnego strategicznie punktu przed ofensywą XIX korpusu pancernego liczącego 42 tysiące niemieckich żołnierzy. Polski oddział swoją odwagą i wytrwałością opóźnił marsz korpusu niemieckiego, przyczyniając się równocześnie do strat w jego wyposażeniu i ludziach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpWXx5lWhmI/AAAAAAAAAdk/DEt02HDrMUI/s1600-h/wiznakomiks.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 220px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpWXx5lWhmI/AAAAAAAAAdk/DEt02HDrMUI/s320/wiznakomiks.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374368613863425634" /&gt;&lt;/a&gt;Polskiej premierze oryginalnego teledysku utworu &lt;em&gt;40:1&lt;/em&gt; towarzyszyło wydanie komiksu pt. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Wizna 1939 - Art of War&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; autorstwa &lt;strong&gt;Rafała Roskowińskiego&lt;/strong&gt;. Komiks, którego rysunki częściowo są wzorowane na archiwalnych fotografiach pochodzących z okresu II wojny światowej, dzięki uprzejmości stowarzyszenia &lt;a href="http://www.wizna1939.eu/"&gt;Wizna 1939&lt;/a&gt; jest dostępny w internecie za darmo.  &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Poprzez wydanie komiksu o bitwie pod Wizną chcieliśmy się przyczynić do utrwalenia pamięci o tamtych wydarzeniach wrześniowych, o bezprzykładnej, bohaterskiej postawie Żołnierzy Polskich broniących polskiej ziemi, którzy nawet w obliczu tak niespotykanej przewagi militarnej hitlerowskiego najeźdźcy, walczyli do końca.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/148381.html"&gt;&lt;em&gt;Składamy hołd bohaterom&lt;/em&gt; – wywiad z Joakimem Brodén w dzienniku Rzeczpospolita&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8061641485904326282?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8061641485904326282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/40-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8061641485904326282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8061641485904326282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/40-1.html' title='40 : 1'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpWV_G7CdoI/AAAAAAAAAdc/B9A0KeNhAxY/s72-c/sabaton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-373929035824929507</id><published>2009-09-02T17:04:00.011+02:00</published><updated>2009-09-02T21:36:14.436+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Krakowski Krzan</title><content type='html'>Moje kolejne odkrycie w dziedzinie fotografii ma tym razem rodzime korzenie i w szczególny sposób jest bliskie mojemu sercu. &lt;strong&gt;Kraków&lt;/strong&gt; – miasto moich czasów studenckich, zatłoczonych tramwajów, spacerów nad Wisłą, zapiekanek na Kazimierzu, a później pracy w laboratorium, którego czasy świetności przypadały na głęboki PRL, co cała nasza załoga uważała za rozkosznie urocze (poza momentami, kiedy było bardziej męczące lub wręcz doprowadzające do szewskiej pasji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten właśnie Kraków &lt;em&gt;&lt;strong&gt;światłem malowany&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; pokazuje w swoich fotografiach &lt;a href="http://www.krzan.pl/"&gt;&lt;strong&gt;Paweł Krzan&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; – trzydziestoletni fotografik, którego fascynacja grodem Kraka zamienia zdjęcia tego miasta w prawie bajkowe scenerie. Paweł Krzan jest również autorem &lt;a href="http://www.krakow4u.pl/"&gt;strony internetowej&lt;/a&gt; całkowicie poświęconej Krakowowi, gdzie kilku tysiącom zdjęć towarzyszą opisy bardziej lub mniej znanych miejsc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rynek Główny&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp53klom2OI/AAAAAAAAAgE/RhRs-ZYV3TI/s1600-h/krzan4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp53klom2OI/AAAAAAAAAgE/RhRs-ZYV3TI/s400/krzan4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376866475588376802" /&gt;&lt;/a&gt;Fragment attyki Sukiennic&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6Whn0FjlI/AAAAAAAAAgM/TuqjFGGA7fo/s1600-h/krzan1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6Whn0FjlI/AAAAAAAAAgM/TuqjFGGA7fo/s400/krzan1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376900509494251090" /&gt;&lt;/a&gt;Wawel o poranku&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6WneyVU7I/AAAAAAAAAgU/jkwy9jhSLHc/s1600-h/krzan2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6WneyVU7I/AAAAAAAAAgU/jkwy9jhSLHc/s400/krzan2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376900610150192050" /&gt;&lt;/a&gt;Widok z Wawelu w stronę kościoła św. Stanisława&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6Wt0jygVI/AAAAAAAAAgc/LHiroXDxOA8/s1600-h/krzan3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 272px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6Wt0jygVI/AAAAAAAAAgc/LHiroXDxOA8/s400/krzan3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376900719073984850" /&gt;&lt;/a&gt;Przy ulicy Grodzkiej w Krakowie&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6aeTinfvI/AAAAAAAAAgk/9RXC2Pk-kWA/s1600-h/krzan5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp6aeTinfvI/AAAAAAAAAgk/9RXC2Pk-kWA/s400/krzan5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376904850559172338" /&gt;&lt;/a&gt;Przyznam się, że kiedy mieszkałam w Krakowie, nie zawsze umiałam dostrzec jego urok. Denerwowały mnie korki, miasto śmierdziało mi spalinami, a przez Rynek Główny zazwyczaj przebiegałam unikając chmary srających wszędzie gołębi. Dzisiaj - patrząc na fotografie Krzana, mam ochotę na naprawdę długi spacer po krakowskim starym mieście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-373929035824929507?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/373929035824929507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/09/krakowski-krzan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/373929035824929507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/373929035824929507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/09/krakowski-krzan.html' title='Krakowski Krzan'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sp53klom2OI/AAAAAAAAAgE/RhRs-ZYV3TI/s72-c/krzan4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5443123827829572906</id><published>2009-08-30T17:52:00.035+02:00</published><updated>2009-08-30T22:37:50.078+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><title type='text'>Kołyska Newtona</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprHZ2EtATI/AAAAAAAAAfc/MHn6ZiAgLR8/s1600-h/inewton.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 119px; height: 107px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprHZ2EtATI/AAAAAAAAAfc/MHn6ZiAgLR8/s200/inewton.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375828352046006578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie chodzi tutaj o bujane łóżeczko, w którym jako niemowlę sypiał &lt;strong&gt;sir Isaac Newton&lt;/strong&gt;, ale o zabawkę, której nazwa – &lt;em&gt;Newton’s cradle&lt;/em&gt; – została wymyślona w 1967r. przez angielskiego aktora &lt;strong&gt;Simona Prebble&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabawka składa się z kilku - na ogół pięciu - takich samych, zawieszonych obok siebie kulek. Każda kulka przymocowana jest do stojaka za pomocą dwóch jednakowych linek. Kiedy jedna z kulek zostanie odchylona i puszczona, uderza w szereg pozostałych kulek, powodując odchylenie tylko ostatniej z nich. Odchylenie i upuszczenie dwóch lub więcej kulek w analogiczny sposób powoduje odchylenie takiej samej ich liczby po przeciwnej stronie szeregu. Aby zabawka działała prawidłowo, wszystkie linki muszą być równej długości i nie mogą się stykać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e8/Newtons_cradle_animation_book.gif"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 410px; height: 290px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e8/Newtons_cradle_animation_book.gif" border="0" alt=""/&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wahania z zasadami&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kołyska Newtona jest zabawką urzekającą w swojej prostocie, choć jednocześnie stanowi układ, który w wyśmienity sposób przedstawia podstawowe prawa fizyki, jakimi są &lt;strong&gt;&lt;em&gt;zasada zachowania pędu&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; i &lt;em&gt;&lt;strong&gt;zasada zachowania energii&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; – w tym przypadku energii kinetycznej zderzających się sprężyście kulek. W momencie, kiedy odchylona kulka uderza w inną (zawieszoną nieruchomo), przekazuje jej swoją energię, a ta następnej i następnej kulce w rzędzie, aż do ostatniej, która nie mając już jak oddać pobranej energii – odchyla się, a następnie uderza w poprzednią kulkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprSTPWE2OI/AAAAAAAAAf8/CZrUjVWIwJA/s1600-h/newtonbreakfast.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprSTPWE2OI/AAAAAAAAAf8/CZrUjVWIwJA/s200/newtonbreakfast.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375840333198579938" /&gt;&lt;/a&gt;Zasada zachowania pędu powoduje, że odchylające się kulki poruszają się zawsze z taką samą prędkością. Ze względu to, że moment przekazywania pędu jest niedostrzegalny dla ludzkiego oka, postronny obserwator widzi tylko efekt działającego prawa fizycznego - ruchoma kulka uderzając w nieruchomą zatrzymuje się, po to aby zaczęła się poruszać kulka znajdująca się na końcu szeregu. Animacja powyżej pokazuje układ idealny, czyli taki, na który nie działają inne siły. W rzeczywistości opór powietrza sprawia, że po pewnym czasie kulki przestają się poruszać i trzeba ponownie którąś odchylić. W tym cała zabawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprRhckrrYI/AAAAAAAAAf0/jnH8ZpEyzRc/s1600-h/grande-berco-de-newton.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprRhckrrYI/AAAAAAAAAf0/jnH8ZpEyzRc/s200/grande-berco-de-newton.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375839477756046722" /&gt;&lt;/a&gt;Największa aktualnie kołyska Newtona (wpisana do księgi rekordów Guinnessa) jest własnością &lt;a href="http://www.thegeekgroup.org/pages/projects-newton-04.php"&gt;The Geek Group&lt;/a&gt; z siedzibą w Kalamazoo w stanie Michigan, USA. Została zaprojektowana przez &lt;strong&gt;Chrisa Boden’a&lt;/strong&gt; i składa się z 16 kul do kręgli, z których każda waży prawie 7 kg, a zawieszona jest na dwóch stalowych linach o długości ponad 6 metrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kołyska Newtona jest dzisiaj popularnym &lt;a href="http://www.toys4boys.pl/Kolyska-Newtona-item1687.html"&gt;elementem dekoracyjnym biurek&lt;/a&gt;: &lt;em&gt;to nieodłączny element grubych ryb, szych, wisienek na czubku i majonezów w kanapkach, słowem, jest to zabawka biurowa szefów sporych korporacji, takich jak w amerykańskich filmach.&lt;/em&gt; Stanowi ciekawostkę wystaw naukowych lub przyciągającą oko ekspozycję uliczną, jak również bywa motywem spotów i plakatów reklamowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprNYPH2yEI/AAAAAAAAAfs/Wtc9ATcUjnU/s1600-h/xmas113.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprNYPH2yEI/AAAAAAAAAfs/Wtc9ATcUjnU/s400/xmas113.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375834921480144962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5443123827829572906?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5443123827829572906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/koyska-newtona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5443123827829572906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5443123827829572906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/koyska-newtona.html' title='Kołyska Newtona'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SprHZ2EtATI/AAAAAAAAAfc/MHn6ZiAgLR8/s72-c/inewton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7525276584458360944</id><published>2009-08-24T18:05:00.014+02:00</published><updated>2009-09-03T21:07:33.573+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><title type='text'>Téméraire</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpK7YTCYnuI/AAAAAAAAAc0/aNX1Bc79ID4/s1600-h/turner.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 297px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpK7YTCYnuI/AAAAAAAAAc0/aNX1Bc79ID4/s400/turner.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5373563331507953378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;The fighting Téméraire tugged to her last berth to be broken up&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Joseph Mallord William Turner&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;1838-1839, olej na płótnie, National Gallery London&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Turner's Old Téméraire&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;James Russell Lowell&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Thou wast the fairest of all man-made things&lt;br /&gt;The breath of heaven bore up thy cloudy wings,&lt;br /&gt;And, patient in their triple rank,&lt;br /&gt;The thunders crouched about thy flank,&lt;br /&gt;Their black lips silent with the doom of kings.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The storm-wind loved to rock him in thy pines,&lt;br /&gt;And swell thy vans with breath of great designs;&lt;br /&gt;Long-wildered pilgrims of the main&lt;br /&gt;By thee relaid their course again,&lt;br /&gt;Whose prow was guided by celestial signs.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;How didst thou trample on tumultuous seas,&lt;br /&gt;Or, like some basking sea-beast stretched at ease,&lt;br /&gt;Let the bull-fronted surges glide&lt;br /&gt;Caressingly along thy side,&lt;br /&gt;Like glad hounds leaping by the huntsman's knees!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Heroic feet, with fire of genius shod,&lt;br /&gt;In battle's ecstasy thy deck have trod,&lt;br /&gt;While from their touch a fulgor ran&lt;br /&gt;Through plank and spar, from man to man,&lt;br /&gt;Welding thee to a thunderbolt of God.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Now a black demon, belching fire and steam,&lt;br /&gt;Drags thee away, a pale, dismantled dream,&lt;br /&gt;And all thy desecrated bulk&lt;br /&gt;Must landlocked lie, a helpless hulk,&lt;br /&gt;To gather weeds in the regardless stream.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Woe's me, from Ocean's sky-horizoned air&lt;br /&gt;To this! Better, the flame-cross still aflare,&lt;br /&gt;Shot-shattered to have met thy doom&lt;br /&gt;Where thy last lightnings cheered the gloom,&lt;br /&gt;Than here be safe in dangerless despair.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thy drooping symbol to the flag-staff clings,&lt;br /&gt;Thy rudder soothes the tide to lazy rings,&lt;br /&gt;Thy thunders now but birthdays greet,&lt;br /&gt;Thy planks forget the martyrs' feet,&lt;br /&gt;Thy masts what challenges the sea-wind brings.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thou a mere hospital, where human wrecks,&lt;br /&gt;Like winter-flies, crawl, those renowned decks,&lt;br /&gt;Ne'er trodden save by captive foes,&lt;br /&gt;And wonted sternly to impose&lt;br /&gt;God's will and thine on bowed imperial necks!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Shall nevermore, engendered of thy fame,&lt;br /&gt;A new sea-eagle heir thy conqueror name.&lt;br /&gt;And with commissioned talons wrench&lt;br /&gt;From thy supplanter's grimy clench&lt;br /&gt;His sheath of steel, his wings of smoke and flame?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;This shall the pleased eyes of our children see;&lt;br /&gt;For this the stars of God long even as we;&lt;br /&gt;Earth listens for his wings; the Fates&lt;br /&gt;Expectant lean; Faith cross-propt waits,&lt;br /&gt;And the tired waves of Thought's insurgent sea.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;*HMS Téméraire&lt;/strong&gt;: zaopatrzony w 98 dział liniowiec, który wsławił się w bitwie pod Trafalgarem w 1805 roku. Drugi w szyku liniowym zajmował miejsce tuż za flagowym &lt;em&gt;HMS Victory&lt;/em&gt; dowodzonym przez admirała Horatio Nelsona. Téméraire płynący pod dowództwem kapitana Eliab Harvey’a miał znaczny wpływ na przebieg bitwy i zwycięstwo floty brytyjskiej. W latach 1812–1815 ograbiony z części wyposażenia, ten żaglowiec-weteran był wykorzystywany jako pływające więzienie, a później również jako statek, na którym „terminowali” (często wbrew swojej woli) młodzi rekruci Royal Navy. W 1836r. Téméraire jako totalny wrak został doholowany do wybrzeży Londynu i tam rozebrany na części.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7525276584458360944?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7525276584458360944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/temeraire.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7525276584458360944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7525276584458360944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/temeraire.html' title='Téméraire'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SpK7YTCYnuI/AAAAAAAAAc0/aNX1Bc79ID4/s72-c/turner.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7281483283660651486</id><published>2009-08-19T18:08:00.038+02:00</published><updated>2009-08-21T15:39:07.865+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>Sznur modlitewny cz. I</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowjsPuHfPI/AAAAAAAAAZw/uNw8hFXRFTY/s1600-h/r%C3%B3%C5%BCaniec+zapachowy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowjsPuHfPI/AAAAAAAAAZw/uNw8hFXRFTY/s200/r%C3%B3%C5%BCaniec+zapachowy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371707698587335922" /&gt;&lt;/a&gt;Nie bardzo pamiętam moją Babcię Jancię, bo miałam zaledwie siedem lat, kiedy odeszła, ale jedno, co zawsze mi się z nią kojarzy, to &lt;strong&gt;różaniec&lt;/strong&gt;. Zrobiony z drzewa różanego, srebrno – bordowy  i pachnący w charakterystyczny sposób. Schowany w szufladzie przenosił swój zapach na wszystko, co znajdowało się obok niego, nawet jeszcze długo po śmierci Babci. Może właśnie przez Babcię traktuję różaniec jako przedmiot o szczególnej mocy, zwłaszcza w momentach kryzysowych, kiedy słabnie moje poczucie bezpieczeństwa i potrzeba mi  wewnętrznego wyciszenia i ukojenia myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia różańca sięga daleko jeszcze przed pojawieniem się chrześcijaństwa. Brytyjski archeolog &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.britishmuseum.org/explore/highlights/article_index/a/austen_henry_layard_1817-94.aspx"&gt;sir Austen Henry Layard&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; w 1849r. szukając śladów starożytnego miasta Niniwy na terenie dzisiejszego Iraku, znalazł datowaną na VIII lub IX wiek przed Chrystusem figurkę kobiety trzymającej w ręce coś na kształt różańca.&lt;br /&gt;Sznurki z zaplecionym węzełkami lub nanizanymi paciorkami, które pomagają w odmawianiu modlitwy lub w medytacji, w czasie której powtarza się cyklicznie pewne wyrażenia, wykorzystywane są na całym świecie przez wyznawców różnych religii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;MALA&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowkALw8-AI/AAAAAAAAAZ4/mdzzamdZjUM/s1600-h/untitled.bmp"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 180px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowkALw8-AI/AAAAAAAAAZ4/mdzzamdZjUM/s200/untitled.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371708041122871298" /&gt;&lt;/a&gt;Jednym z najbardziej znanych sznurów modlitewnych jest &lt;strong&gt;mala&lt;/strong&gt; (japa mala) używana w religiach dalekiego wschodu – buddyzmie i hinduizmie. Mala liczy &lt;strong&gt;108&lt;/strong&gt; koralików, co według buddyzmu Therawady – najbardziej ortodoksyjnego odłamu tej religii – odpowiada stu ośmiu emocjom: 36 odnoszącym się do przeszłości, 36 odnoszącym się do teraźniejszości i 36 odnoszącym się do przyszłości. &lt;em&gt;„Czym jest trzydzieści sześć uczuć? Jest to sześć uczuć zadowolenia oparte na rodzinnym życiu i sześć opartych na wyrzeczeniu; sześć uczuć zmartwień opartych na życiu rodzinnym i sześć na wyrzeczeniu; sześć uczuć opanowania opartych na życiu rodzinnym i sześć na wyrzeczeniu”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowrTT_7HYI/AAAAAAAAAag/DleokPLfIKE/s1600-h/budda+with+lapisa+mala.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowrTT_7HYI/AAAAAAAAAag/DleokPLfIKE/s200/budda+with+lapisa+mala.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371716066332056962" /&gt;&lt;/a&gt;108 to dla buddystów również szczególna liczba w innym kontekście, bo właśnie tyle spisano tomów nauk Buddy (tzw. Kandziur, bka'-'gyur). 108 to także liczba doskonałych cech Budy oraz liczba splamień (klesha), które przeszkadzają w osiągnięciu stanu Buddy, a pozbywa się ich podczas medytacji z wykorzystaniem mali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo często spotyka się male z dołączonymi do nich tzw. licznikami modlitw, które składają się z dwóch części i jak sama nazwa wskazuje służą do odliczania recytowanych mantr. Obie części składają się z 10 koralików przesuwanych na sznureczku, z czego jeden zakończony jest małą &lt;strong&gt;dorje&lt;/strong&gt; (vajrą) i służy do odkładania kolejnych setek, a drugi &lt;strong&gt;dzwoneczkiem&lt;/strong&gt;, który pomaga zliczać kolejne tysiące (sic! Niekiedy mantrę recytuje się 100000 razy!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowqJciLOvI/AAAAAAAAAaY/KCuvjySNR34/s1600-h/mala+counter.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 232px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowqJciLOvI/AAAAAAAAAaY/KCuvjySNR34/s320/mala+counter.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371714797312883442" /&gt;&lt;/a&gt;Dorje, inaczej diament, piorun to męski symbol, tego co niewzruszone, niezniszczalne, oznacza aktywność poprzez „zręczne metody”, natomiast dzwonek symbolizuje żeńskie właściwości – mądrość, przestrzeń i pustkę. Dzwonek i dorje stanowią uzupełnienie, tak jak uzupełniają się pierwiastek męski i żeński, razem symbolizują oświecony umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie odmawiania mantr ważne jest, aby odnosząc się do określonego bóstwa, wyrecytować odpowiednią ich liczbę. Nie bez znaczenia jest też wybór mali, a dokładniej materiału, z którego zrobione są koraliki i ich kolor. Ich wygląd powinien odpowiadać danemu bóstwu, np. niebieski &lt;em&gt;Lapis lazuli&lt;/em&gt; jest symbolem mądrości i wiąże się go z Baiszadżjaguru – Buddą uzdrowicielem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sowsb4avgdI/AAAAAAAAAao/NHetLE7WKGU/s1600-h/brahma_vishnu_shiva.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sowsb4avgdI/AAAAAAAAAao/NHetLE7WKGU/s200/brahma_vishnu_shiva.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371717313058800082" /&gt;&lt;/a&gt;Mala licząca 108 (plus 1) koralików jest również używana przez wyznawców hinduizmu. Podobnie jak w buddyzmie liczba 108 ma szczególne znaczenie, choćby ze względu na 54 litery alfabetu sanskryckiego, z których każda ma swoją odmianę męską (śiwa) i żeńską (śakti), co razem daje właśnie 108. Liczba ta odpowiada także ilości kanonicznych Upaniszad, pochodzących z VIII – III w.p.n.e filozoficzno-religijnych tekstów należących do wedyjskiego objawienia; liczbie &lt;a href="http://www.nriol.com/indianparents/lord-rama.asp"&gt;imion boskich&lt;/a&gt;, liczbie partnerek Kryszny zwanych Gopi, rodzajom rytualnych powitań słońca w Hatha Jodze oraz liczbie świętych miejsc. Pewna legenda mówi, że początkowo Śiwa nie był uważany za równego Wisznu i Brahmie. Dopiero po przedstawieniu im 108 form tańca mógł zostać z nimi zrównany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowyjeoPF-I/AAAAAAAAAaw/pGkcCFhKKKc/s1600-h/hand_mala3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 178px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowyjeoPF-I/AAAAAAAAAaw/pGkcCFhKKKc/s200/hand_mala3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371724040644794338" /&gt;&lt;/a&gt;W powszechnym użyciu przez wyznawców zarówno buddyzmu jak i hinduizmu są male z mniejszą liczbą koralików – 18, 27 – zawsze jednak jest to wielokrotność dziewiątki (dodatkowy jeden koralik nie jest wliczany). Popularne są male noszone na nadgarstkach jako bransoletki i pozwalają na dyskretną modlitwę/medytację prawie w każdym miejscu. Podobnie liczącą 28 paciorków malę używają dżiniści do odmawiania niektórych modlitw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RUDRAKSZA&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sow6ekQkfyI/AAAAAAAAAa4/uSJ0Q0_x5PM/s1600-h/rudraksha-mala.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 114px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sow6ekQkfyI/AAAAAAAAAa4/uSJ0Q0_x5PM/s200/rudraksha-mala.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371732752349822754" /&gt;&lt;/a&gt;Szczególnym rodzajem mali jest &lt;strong&gt;rudraksza&lt;/strong&gt; (rudrāksa), sznur modlitewny z nawleczonymi brązowymi pestkami rośliny &lt;em&gt;Elaeocarpus ganitrus roxburgii&lt;/em&gt;. Według legendy rudraksza, która wydaje niebieskie owoce, wyrosła z łez Śiwy i stąd też wywodzi się jej nazwa: Rudra – jedno z imion Śiwy i akśa – łza. Pestki tej rośliny mogą różnić się między sobą liczbą segmentów, co jest ważną cechą przy wyborze ich do tworzenia mali. Ponieważ rudraksza używana jest przede wszystkim przez wyznawców śiwaizmu, najchętniej wykorzystuje się pestki o pięciu segmentach, które symbolizują pięć twarzy Śiwy. Ciekawostką jest to, że &lt;em&gt;Elaeocarpus ganitrus&lt;/em&gt; od dawna była używana jako roślina lecznicza, korzystnie wpływająca na układ krążenia i układ nerwowy ze względu na jej elektromagnetyczne właściwości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7281483283660651486?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7281483283660651486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/sznur-modlitewny_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7281483283660651486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7281483283660651486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/sznur-modlitewny_19.html' title='Sznur modlitewny cz. I'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SowjsPuHfPI/AAAAAAAAAZw/uNw8hFXRFTY/s72-c/r%C3%B3%C5%BCaniec+zapachowy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5286704381248318678</id><published>2009-08-17T14:22:00.008+02:00</published><updated>2009-08-21T17:43:39.110+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><title type='text'>Chimera</title><content type='html'>Mitologia grecka obfituje w przeróżne postacie – bogów i boginie, satyrów i nimfy, herosów i zwykłych ludzi. Obok nich występują przedziwne istoty – pół ludzie pół zwierzęta, jak minotaur o ciele człowieka i głowie byka, centaury z ludzką głową i tułowiem konia, jak również hybrydy zwierząt – gryf, czyli lew z głową orła, skrzydlaty koń pegaz, czy chimera – kreatura o głowie lwa, ciele kozła i wężowym ogonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoRhzjAO63I/AAAAAAAAAYA/TuIVmd-Lr3Q/s1600-h/7488-004-208060B1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 276px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoRhzjAO63I/AAAAAAAAAYA/TuIVmd-Lr3Q/s400/7488-004-208060B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369524193929915250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;Chimera&lt;/strong&gt; była potomkiem Echidny, którą opisywano jako młodą czarnooką i żądną krwi kobietę z cętkowanym ogonem węża zamiast nóg oraz Tyfona – wielkiego, skrzydlatego człowieka, z którego dłoni zamiast palców wyrastało sto smoczych głów, a nogi oplatało kłębowisko żmij. Ta urocza para spłodziła również inne potwory, m.in. dwugłowego psa Orthrosa, Hydrę Lernejską, Cerbera, stugłowego smoka Ladona, czy Gorgonę.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoRhXnitoiI/AAAAAAAAAX4/cCJGBXbCPAU/s1600-h/220px-NAMA_Epinetron_Bell%25C3%25A9rophon.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoRhXnitoiI/AAAAAAAAAX4/cCJGBXbCPAU/s320/220px-NAMA_Epinetron_Bell%25C3%25A9rophon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369523714111939106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chimera jako zionąca ogniem i pustosząca ziemię kreatura, budziła gorzę, dlatego na rozkaz Jobatesa, króla Licji, została w końcu zabita przez Bellerofonta. Ta scena dość często była tematem starożytnego malarstwa i rzeźby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mitologiczny wstęp o chimerze to nie tylko wyraz sympatii dla twórczości Jana Parandowskiego. Jako domorosły biolog (no może nie taki całkiem domorosły) chimerą zainteresowałam się, kiedy usłyszałam o jej ludzkiej odmianie - a dokładnie o ludziach, którzy posiadają więcej niż jeden rodzaj DNA. Niemożliwe? A jednak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo naukowcy od dawna eksperymentują z DNA, nie tylko ludzkim ale i zwierzęcym. Już 25 lat temu w &lt;em&gt;Nature&lt;/em&gt; pojawił się artykuł o kozio-owczej hybrydzie &lt;strong&gt;geep&lt;/strong&gt; (nazwa pochodzi od połączenia angielskiego goat - koza i sheep – owca). Znane są również udane próby komibinacji genów człowieka i zwierzęcia – jak choćby przypadek świni z ludzką krwią lub myszy z ludzkimi neuronami. Takie chimery są jednak wynikiem eksperymentów naukowych i najprawdopodobniej nidgy nie powstałyby samoistnie. Zaskakujące jest natomiast to, że w przyrodzie naturalnie występują organizmy, które posiadają dwa różne zestawy genów. Także wśród ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoSkr40ArrI/AAAAAAAAAYQ/ksxJ9gsG3yU/s1600-h/z6028766X.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 260px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoSkr40ArrI/AAAAAAAAAYQ/ksxJ9gsG3yU/s400/z6028766X.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369597729624338098" /&gt;&lt;/a&gt;W jaki sposób powstają ludzkie chimery? Są trzy możliwości. Pierwszą z nich jest połączenie się w łonie matki dwóch embrionów powstałych  wyniku zapłodnienia dwóch jajeczek przez dwa różne plemniki. W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że jest to proces „odwrtony” do tworzenia się bliźniąt dwujajowych. Oczywiście może on zajść tylko w bardzo wczesnym stadium rozwoju zarodkowego, kiedy embriony stanowią jeszcze zlepek niewyspecjalizowanych komórek. W ten sposób rodzi się człowiek, którego poszczególne części ciała wytworzone są z komórek posiadających różne DNA (podobnie jak różne DNA mają bliźnięta dwujajowe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SolKBX7h1KI/AAAAAAAAAYo/-NzHp2JzHs4/s1600-h/13071738.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SolKBX7h1KI/AAAAAAAAAYo/-NzHp2JzHs4/s200/13071738.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370905418080048290" /&gt;&lt;/a&gt;Druga możliwość powstania człowieka-chimery zachodzi w momencie, kiedy w czasie dwujajowej ciąży bliźniaczej zarodki dzielą wspólne łóżysko. W takim przypadku może dojść do wymiesznia się ich krwi i wtedy każde z nich w krwioobiegu obok własnych komórek posiada również komórki bliźniaka. Wszystkie inne komórki ich ciała mają jedno, właściwe dla danego organizmu DNA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecią drogą do powstania ludzkiej chimery jest błąd w replikacji DNA w czasie rozwoju zarodkowego. Pojedyncza komórka, aby stać się gotowym do wyjścia na świat nowordkiem, przechodzi mnóstwo podziałów. Zdarza się, że gdzieś na początku tego procesu następuje błąd w kopiowaniu DNA, co jednak nie wypływa na prawidłowy rozwój zarodka. W efekcie na świat przychodzi człowiek, którego część komórek posiada inne DNA niż pozostałe. Taki organizm nazywa się &lt;strong&gt;mozaikowym&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SolJrLxSoCI/AAAAAAAAAYg/jS4WS9MjYb4/s1600-h/mecon.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 188px; height: 141px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SolJrLxSoCI/AAAAAAAAAYg/jS4WS9MjYb4/s400/mecon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5370905036858761250" /&gt;&lt;/a&gt;Do tej pory na całym świecie zanotowano zaledwie kilkadziesiąt przypadków ludzi - chimer. Jednym z nich jest &lt;a href="http://abcnews.go.com/Primetime/story?id=2315693&amp;page=1"&gt;&lt;strong&gt;Lydia Fairchild&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, która dowiedziała się, że jest hybrydą, kiedy przed sądem musiała udowodnić, że dzieci, które urodziła są jej własne, choć testy genetyczne to wykluczały. Biorąc pod uwagę, że człowiek-chimera w wyglądzie zewnętrzym nie różni się niczym od „normalnych” ludzi, a wykrycie, że jest chimerą wymaga szczegółowych badań genetycznych – można przypuszczać, że takich osób jest dużo więcej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5286704381248318678?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5286704381248318678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/chimera_17.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5286704381248318678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5286704381248318678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/chimera_17.html' title='Chimera'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SoRhzjAO63I/AAAAAAAAAYA/TuIVmd-Lr3Q/s72-c/7488-004-208060B1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6140186061310630138</id><published>2009-08-09T21:35:00.009+02:00</published><updated>2009-08-09T23:06:16.207+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><title type='text'>Exquisite corpse</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn8rY2W1gDI/AAAAAAAAAXI/133X7b8PbhE/s1600-h/CadavreExquis-thumb.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn8rY2W1gDI/AAAAAAAAAXI/133X7b8PbhE/s320/CadavreExquis-thumb.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368056986757070898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;Wyborny trup&lt;/strong&gt; (ang. exquisite corpse, fr. cadavre exquis) to urocza nazwa zabaway wymyślonej w 1925r. przez francuskiego poetę &lt;strong&gt;Jacques’a Prévert&lt;/strong&gt;. Zasady tej zabawy są bardzo proste i  polegają na tworzeniu przez jej uczestników  wspólnych zdań lub rysunków, przy czym kolejni gracze po napisaniu słowa lub narysowaniu fragmentu obrazka, zakrywają go zaginając kartkę. W ten sposób nasępna osoba nie wie co wymyślili jej poprzednicy. W efekcie  powstają surrealistyczne rysunki lub pozbawione sensu zdania, których przykładem jest choćby &lt;strong&gt;Wyborny trup będzie pił nowe wino&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;Le cadavre - exquis - boira - le vin – nouveau&lt;/em&gt;) – pierwsze zdanie, które utworzono w tej zabawie i od którego wywodzi się jej nazwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Exquisite bodies&lt;/strong&gt; to z kolei nazwa &lt;a href="www.wellcomecollection.org"&gt;wystawy&lt;/a&gt;, którą za darmo można oglądać w Londynie do 18. października. Wystawa ma trochę przewrotny tytuł i pomimo podobieństwa  nie ma nic wspólnego z niewinną zabawą, ponieważ poświęcona jest XIX-wiecznym figurom woskowym, które używane były jako modele w nauce anatomii, bądź praktyce medycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn8zIEzXhMI/AAAAAAAAAXQ/QVzz2FZEvc4/s1600-h/WTDV026701.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 215px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn8zIEzXhMI/AAAAAAAAAXQ/QVzz2FZEvc4/s400/WTDV026701.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368065494670083266" /&gt;&lt;/a&gt;Extraction of the placenta&lt;br /&gt;Plaster relief from a series illustrating the stages of childbirth&lt;br /&gt;Undated (c.1900)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn83msp5DuI/AAAAAAAAAXY/GrPasM-jPwQ/s1600-h/WTDV026703.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 279px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn83msp5DuI/AAAAAAAAAXY/GrPasM-jPwQ/s400/WTDV026703.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368070418810343138" /&gt;&lt;/a&gt;Head exhibiting syphilis, c.1900&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystawa może wydawać  się odrażająca i pewnie dla niektórych taka jest. Ja jednak jestem zdecydowana się na nią wybrać i mam wrażenie, że będzie bardziej interesująca niż ekspozycja znajdująca się muzeum figur woskowych &lt;a href="http://www.madametussauds.com/London/"&gt;Madame Tussauds&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5nNvjA2eW2k&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5nNvjA2eW2k&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6140186061310630138?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6140186061310630138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/exquisite-corpse.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6140186061310630138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6140186061310630138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/exquisite-corpse.html' title='Exquisite corpse'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sn8rY2W1gDI/AAAAAAAAAXI/133X7b8PbhE/s72-c/CadavreExquis-thumb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-428935109174508545</id><published>2009-08-02T14:19:00.007+02:00</published><updated>2009-08-03T18:07:26.609+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><title type='text'>Historia Polski w 10 minut</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Quld5950v6w&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Quld5950v6w&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic dodać, nic ująć. 10 minut powodów, które sprawiają, że jestem dumna z bycia &lt;strong&gt;Polką&lt;/strong&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-428935109174508545?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/428935109174508545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/polish-history-in-10-minutes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/428935109174508545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/428935109174508545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/polish-history-in-10-minutes.html' title='Historia Polski w 10 minut'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-2656672240536304209</id><published>2009-08-01T21:52:00.013+02:00</published><updated>2009-09-02T22:19:34.387+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Sypka Warszawa</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnVTWzdi4XI/AAAAAAAAAUo/BmayChpG6kY/s1600-h/pw.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnVTWzdi4XI/AAAAAAAAAUo/BmayChpG6kY/s200/pw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365286182318170482" /&gt;&lt;/a&gt;O Powstaniu Warszawskim chyba nie trzeba mówić żadnemu Polakowi. Toteż nie będę. Poza tym, że dzisiaj obchodzimy &lt;strong&gt;65. rocznicę&lt;/strong&gt; jego wybuchu. &lt;br /&gt;Z tej okazji możemy obejrzeć powstańczy teledysk do śpiewanej przez Annę Marię Jopek piosenki pt. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Sypka Warszawa&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, której tekst został napisany na podstawie fragmentów &lt;em&gt;Pamiętnika z Powstania Warszawskiego &lt;/em&gt;Mirona Białoszewskiego. Nagranie jest częścią wspólnego projektu kanału telewizyjnego &lt;a href="http://www.discoveryhistoria.pl/"&gt;Discovery Historia&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.1944.pl/"&gt;Muzeum Powstania Warszawskiego&lt;/a&gt; – &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Warszawa 1944. Bitwa o Polskę.&lt;/em&gt; &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tyFb31ajnaE&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tyFb31ajnaE&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-2656672240536304209?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/2656672240536304209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/sypka-warszawa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2656672240536304209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2656672240536304209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/08/sypka-warszawa.html' title='Sypka Warszawa'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnVTWzdi4XI/AAAAAAAAAUo/BmayChpG6kY/s72-c/pw.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1779255890349691872</id><published>2009-07-30T12:39:00.012+02:00</published><updated>2009-07-30T17:07:19.733+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Wielka stopa w obiektywie</title><content type='html'>Pochodzący z Niemiec &lt;strong&gt;&lt;a href="www.wuhrer-fotostylez.de"&gt;Thomas Wührer&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; to trzydziestoletni artysta - fotografik, na którego stronę internetową trafiłam zupełnie przypadkowo. I było to jedno z najciekawszych 'trafień' ostatnich dni. Zwłaszcza, kiedy obejrzałam galerię &lt;em&gt;fotomontagen&lt;/em&gt;, gdzie znajdują się zdjęcia modelek z przesadnie wyeksponowanymi stopami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem do końca pewna, &lt;em&gt;co autor miał na myśli&lt;/em&gt; – w zasadzie zupełnie nie wiem, o czym myślał podczas tej sesji zdjęciowej - co nie zmienia faktu, że fotografie z tak zaskakującym ujęciem tematu bardzo mi się podobają. Nie, nie jestem fetyszystką kobiecych stóp...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnGAvrnjzqI/AAAAAAAAAUA/3JY-opgkneM/s1600-h/2.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 254px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnGAvrnjzqI/AAAAAAAAAUA/3JY-opgkneM/s400/2.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364210187825827490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnGAS7tqLhI/AAAAAAAAAT4/gY4VItr7G_g/s1600-h/6.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 254px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnGAS7tqLhI/AAAAAAAAAT4/gY4VItr7G_g/s400/6.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364209693930171922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF-NlYIa7I/AAAAAAAAATY/JrBVy83fwvA/s1600-h/5.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 277px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF-NlYIa7I/AAAAAAAAATY/JrBVy83fwvA/s400/5.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364207403011697586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF_-KI9xFI/AAAAAAAAATw/xzesvtWdm84/s1600-h/1.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF_-KI9xFI/AAAAAAAAATw/xzesvtWdm84/s400/1.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364209337025545298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF_lVKvfsI/AAAAAAAAATo/xp8TFQ1E9m4/s1600-h/3.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 278px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF_lVKvfsI/AAAAAAAAATo/xp8TFQ1E9m4/s400/3.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364208910489059010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF-y_MCQLI/AAAAAAAAATg/qXdSJPnwP7M/s1600-h/4.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 288px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnF-y_MCQLI/AAAAAAAAATg/qXdSJPnwP7M/s400/4.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364208045595443378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1779255890349691872?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1779255890349691872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/07/wielka-stopa-w-obiektywie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1779255890349691872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1779255890349691872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/07/wielka-stopa-w-obiektywie.html' title='Wielka stopa w obiektywie'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SnGAvrnjzqI/AAAAAAAAAUA/3JY-opgkneM/s72-c/2.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7330587583580078803</id><published>2009-07-26T15:44:00.023+02:00</published><updated>2009-07-30T16:56:36.580+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr'/><title type='text'>Berek +</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Smxnn1KRiZI/AAAAAAAAARw/2TKDC3dJ0V8/s1600-h/berek.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Smxnn1KRiZI/AAAAAAAAARw/2TKDC3dJ0V8/s200/berek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362775190274148754" /&gt;&lt;/a&gt;O &lt;a href="http://www.berek.net.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Berku&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; Marcina Szczygielskiego wspominałam wcześniej w &lt;a href="http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/farfocle-namietnosci-nasturcji-i-cwokow.html"&gt;innym poście&lt;/a&gt;. Książkę przeczytałam kilka tygodni temu, ale do tej pory trudno było mi napisać o niej cokolwiek, bo sama nie byłam przekonana, jakie wrażenia dominują po jej lekturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Brawurowo opowiedziana historia dwojga ludzi, których pozornie nie łączy nic poza wzajemną nienawiścią. Paweł, typowy wielkomiejski gej, i Anna, przedstawicielka moherowych beretów, choć mieszkają w jednej kamienicy, tkwią w swoich własnych światach. Żadne z nich nie jest zdolne do zaakceptowania stylu życia drugiej strony. Eskalacja ich konfliktu nieuchronnie musi doprowadzić do dramatycznej konfrontacji...&lt;br /&gt;Dosadne opisy, bezkompromisowa satyra i niespodziewana delikatność rodem z filmu "Amelia" sprawiają, że "Berek" to lektura, od której nie sposób się oderwać.&lt;/em&gt; Tyle notka z okładki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SmxygvLcoXI/AAAAAAAAASY/9ey4qFUV80Y/s1600-h/untitled.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 148px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SmxygvLcoXI/AAAAAAAAASY/9ey4qFUV80Y/s400/untitled.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362787163037278578" /&gt;&lt;/a&gt;Dla mnie książka jest przede wszystkim dowodem inteligencji i świetnego poczucia humoru autora. Mój ulubiony fragment to rozmowa Pawła (głównego bohatera) z jego najlepszym kumplem Michałem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;[...] Patrz, nie spotakła się z nim.&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;- Kinga. Nie przyszła na spotkanie.&lt;br /&gt;- Jaka Kinga?&lt;br /&gt;- No, Cichopek, żona Mroczka.&lt;br /&gt;- Michał, co ty pierdolisz?&lt;br /&gt;- Cichopek. O, ta – Michał pokazuje na ekran. – Gra żonę Mroczka.&lt;br /&gt;- Cichopek i Mroczek. Rany boskie, co to jest? Krasnoludki z &lt;em&gt;Królewny Śnieżki&lt;/em&gt;? &lt;em&gt;Na jagody&lt;/em&gt;?&lt;br /&gt;- No coś ty! To największe polskie gwiazdy aktualnie!&lt;br /&gt;- Straszne! Pewnie w następnym odcinku okaże się, że Cichopek i Koszałek Opałek mają romans, a Mroczek zawoła Żwirka i Muchomorka, żeby mu razem spuścili łomot.&lt;br /&gt;- Głupi jesteś, ona jest bardzo fajna.&lt;br /&gt;- Przerażające – mówię i zaciągam się blantem. Jestem już całkiem nieźle ujarany. – Idole masowej świadomości  na miarę naszych czasów. Hejkum-kejkum. Rany boskie, żyjemy w Kingsajzie! [...]&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka bywa też momentami obrzydliwa. Bardzo dosadne sceny seksu gejowskiego , których chyba jedynym celem jest zszokowanie czytelnika, bo jakoś nie umiem znaleźć w nich nic, co można by  uznać  za wyrafinowany zabieg literacki  – mnie zwyczajnie odrzucają. I nie dlatego, że opis dotyczy  par homoseksualnych, ale zwyczajnie nie podoba mi się “fizjologiczno-ginekologiczny” styl autora w tym przypadku. Może jestem uprzedzona, ale nawet jeśli wsadzanie palca w tyłek stanowi czystą przyjemność dla obu stron (bez względu na to, kto komu wsadza i czy jest to facet czy kobieta) to niekoniecznie chcę o tym czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Smx7VpeiLII/AAAAAAAAASo/ipDxDH8suuc/s1600-h/berek-kwadrat.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Smx7VpeiLII/AAAAAAAAASo/ipDxDH8suuc/s200/berek-kwadrat.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362796868132809858" /&gt;&lt;/a&gt;Obok scen seksu jest też wielkie pragnienie miłości. Bycia kochanym i potrzebnym. Kochania i troski o drugą osobę.  I to w przypadku obu głównych postaci. Przerysowanych w swej odmienności, jednak jak się ostatecznie okazuje – bardzo do siebie podobnych w tym, czego pragną najbardziej. Warto przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W warszawskim &lt;a href="http://www.teatrkwadrat.pl/"&gt;&lt;strong&gt;Teatrze Kwadrat&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; w lutym tego roku miała miejsce premiera spektaklu &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Berek – czyli upiór w moherze&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;,  który powstał na podstawie powieści Szczygielskiego. W głównych rolach występują Ewa Kasprzyk i Paweł Małaszyńki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZcMIvc1Kvdg&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZcMIvc1Kvdg&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7330587583580078803?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7330587583580078803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/07/berek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7330587583580078803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7330587583580078803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/07/berek.html' title='Berek +'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Smxnn1KRiZI/AAAAAAAAARw/2TKDC3dJ0V8/s72-c/berek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7243520179798044823</id><published>2009-06-30T16:56:00.017+02:00</published><updated>2010-01-23T18:11:11.495+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><title type='text'>Geldvermehrung</title><content type='html'>Jako początkujący foreksowiec, który zalicza finansowe wzloty i upadki (częściej) niemal z nabożną czcią przyjmuję wszelkie &lt;EM&gt;rozmnożenie&lt;/EM&gt; pieniędzy na koncie. Naiwnie myślałam, że decyzje, które podejmuję mają z tym coś wspólnego… Jednak niemiecka firma &lt;A href="http://www.bontrust-finance.de/"&gt;&lt;STRONG&gt;Bontrust - Finance&lt;/STRONG&gt;&lt;/A&gt; uświadomiła mi, że jednak nie. Wygląda na to, że moje złotówki często cierpią na migrenę. Albo &lt;STRONG&gt;&lt;EM&gt;globusa&lt;/EM&gt;*&lt;/STRONG&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="316" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-f7faa116fd109d17" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v4.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df7faa116fd109d17%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D817F9DF2350740AD2DB90A2CE0B607B88CA17F8F.43546D73683949ADC20BFCB47D5A27E724AAD7A4%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df7faa116fd109d17%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Di2ttHPpS2rIL8u5pAZkIKF0DDiU&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="420" height="316" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v4.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df7faa116fd109d17%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331053246%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D817F9DF2350740AD2DB90A2CE0B607B88CA17F8F.43546D73683949ADC20BFCB47D5A27E724AAD7A4%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df7faa116fd109d17%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Di2ttHPpS2rIL8u5pAZkIKF0DDiU&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;STRONG&gt;*&lt;/STRONG&gt; jak Emilia Korczyńska z &lt;EM&gt;Nad Niemnem&lt;/EM&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7243520179798044823?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=f7faa116fd109d17&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7243520179798044823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/geldvermehrung.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7243520179798044823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7243520179798044823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/geldvermehrung.html' title='Geldvermehrung'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-8220110697443859394</id><published>2009-06-20T22:33:00.015+02:00</published><updated>2009-06-30T18:30:40.432+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>"Władca Pierścieni" w TVN      (to była reklama...)</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sj1O-d2e7rI/AAAAAAAAAQ4/z0zzcuU0BLY/s1600-h/peter+jackson.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 157px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sj1O-d2e7rI/AAAAAAAAAQ4/z0zzcuU0BLY/s200/peter+jackson.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5349518767458021042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Filmową trylogię &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Władcy Pierścieni&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; Petera Jacksona ubóstwiam. Całość oglądałam kilka razy, łącznie z wydłużoną wersją reżyserską, a nawet jeszcze studenciem będąc wybrałam się do kina na nocny maraton filmowy tejże trylogii. Sama. I było bosko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miesiącu &lt;strong&gt;TVN&lt;/strong&gt; uraczyło swoich widzów kolejnymi częściami &lt;em&gt;Władcy Pierścieni&lt;/em&gt; i nie ma w tym nic wyjątkowego, bo wszakże to już nie pierwszy raz, gdy możemy oglądać w tv szpiczaste uszy boskiego Legolasa i owłosione stopy mniej boskiego Froda. Wyjątkowe natomiast są reklamy, przygotowane przez TVN jako „przypominajki”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Drużyna Pierścienia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0lIg7CAQZbo&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0lIg7CAQZbo&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dwie Wieże&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/37y5E8BT97c&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/37y5E8BT97c&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Powrót Króla&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9HtSwdYoj0I&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9HtSwdYoj0I&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, kto jest autorem tych reklam, ale wykazał się prawdziwą pomysłowością i poczuciem humoru. Lekko przewrotnym, bo czy mi się tylko wydaje, czy ta ostatnia jest o lekkim zabarwieniu gejowsko-erotycznym?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-8220110697443859394?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/8220110697443859394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/wadca-pierscieni-w-tvn-to-bya-reklama.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8220110697443859394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/8220110697443859394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/wadca-pierscieni-w-tvn-to-bya-reklama.html' title='&quot;Władca Pierścieni&quot; w TVN      (to była reklama...)'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/Sj1O-d2e7rI/AAAAAAAAAQ4/z0zzcuU0BLY/s72-c/peter+jackson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-9072081817656150274</id><published>2009-06-15T14:36:00.013+02:00</published><updated>2009-06-15T15:08:02.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>热带果王-榴莲</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjZHKYLnksI/AAAAAAAAAQw/27ZfA9LGApI/s1600-h/durian+fruit.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjZHKYLnksI/AAAAAAAAAQw/27ZfA9LGApI/s400/durian+fruit.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347539851164488386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Durian - śmierdzący król owoców&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba żaden inny owoc nie wzbudza tylu sprzecznych uczuć co durian. Opakowany w grubą, kolczastą skórę kryje wnętrze pełne niespodzianek. Ponoć ludzie, którzy mieli okazję z nim obcować dzielą się na tych, którzy go kochają i na tych, co nienawidzą.&lt;br /&gt;Owoc pochodzi z Indonezji, ale obecnie uprawiany jest w wielu krajach azjatyckich. Co ciekawe – jego smak w dużej mierze zależy od tego, gdzie wyrósł. Najsmaczniejszy durian uprawiany jest w Malezji i to właśnie jego odmiana uważana jest za króla owoców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróżniczka i dziennikarka &lt;a href="http://www.beatapawlikowska.com/"&gt;&lt;strong&gt;Beata Pawlikowska&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; tak opisuje ten owoc: &lt;em&gt;Opakowany w twardą, kolczasta skorupę. W środku - potwornie śmierdzący, jak zgniłe mięso połączone ze starym spleśniałym serem. Ale w smaku - bajeczny, śmietankowo-orzechowy, delikatnie kremowy...&lt;/em&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjKUMUs_NoI/AAAAAAAAAQQ/8XojgJFkFt0/s1600-h/no+durian.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjKUMUs_NoI/AAAAAAAAAQQ/8XojgJFkFt0/s200/no+durian.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346498647078942338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedzenie duriana niektórzy porównują do kosztowania ambrozji w toalecie miejskiej i pewnie jest w tym sporo racji, skoro wnoszenie i spożywanie duriana w miejscach publicznych jest zabronione. Duriany sprzedawane są na targach miejskich i najczęściej od razu na miejscu zjadane, żeby ich okropny zapach nie mógł przylepić się do ubrania, włosów i wszystkich innych możliwych rzeczy w około.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z najbardziej znanych „durianów” na świecie jest mieszczące się w &lt;strong&gt;Singapurze &lt;a href="www.esplanade.com/index.jsp"&gt;Esplanade - Theatres on the Bay&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Otwarte w październik 2002 roku centrum kulturalne – będące halą koncertową, centrum konferencyjnym i galerią  sztuki jednocześnie – swoim kształtem przypomina przeciętego na pół ogromnego duriana, a sami Singapurczycy nazywają go &lt;em&gt;Singapore Durian Convention Center&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjZFlV44uYI/AAAAAAAAAQo/_Y-N8WDNvkg/s1600-h/esplanade.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjZFlV44uYI/AAAAAAAAAQo/_Y-N8WDNvkg/s400/esplanade.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347538115382262146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-9072081817656150274?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/9072081817656150274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/9072081817656150274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/9072081817656150274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/blog-post.html' title='热带果王-榴莲'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjZHKYLnksI/AAAAAAAAAQw/27ZfA9LGApI/s72-c/durian+fruit.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1984902576114500552</id><published>2009-06-11T22:39:00.032+02:00</published><updated>2009-06-12T13:44:46.561+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Twilight &amp; New Moon</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjF09COJV-I/AAAAAAAAAPg/bjA11ebxtA4/s1600-h/StephanieMeyer.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjF09COJV-I/AAAAAAAAAPg/bjA11ebxtA4/s200/StephanieMeyer.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346182824582535138"/&gt;&lt;/a&gt;Będąc w Polsce nie uległam wszechobecnej mani zaczytywania się w  książkach &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.stepheniemeyer.com/"&gt;Stephenie Meyer&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, jak również nie wpadłam w histerię po obejrzeniu &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=edLB6YWZ-R4"&gt;Zmierzchu&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; – ekranizacji pierwszej części sagi. Przyznam się, że całą serię traktowałam jak ubajkowioną odmianę literatury młodzieżowej, coś w sam raz dla nastoletnich dziewczątek będących fankami Hannah Montana itp. Dlatego też w księgarni półkę z sagą &lt;strong&gt;Twilight&lt;/strong&gt; ominęłam szerokim łukiem, a do kina zwyczajnie nie poszłam. Kilka tygodni później wyjechałam…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na miejscu postanowiłam spożytkować nadmiar wolnego czasu na poprawę języka – jednym słowem trochę z nudów zaczęłam czytać książki po angielsku. Niestety domowa biblioteczka nie mogła zaoferować mi nic ciekawego, więc z radością wybrałam się do księgarni. Uwielbiam księgarnie za ich cudowny zapach papieru i tuszu. Mogę godzinami myszkować między półkami, zachwycając się kolorami okładek, gładkością kartek. Wybrać jedną książkę i zatopić się w zupełnie innym świecie choć na kilka minut. Tak było i tym razem, choć poza klasyką literatury rozpoznawałam tylko niewielką część nazwisk autorów, w tym Stephenie Meyer. Wiedziałam, że jej książki będzie się czytało lekko, łatwo i przyjemnie. Skromne fundusze nie pozwalały zaszaleć, ale traf chciał, że księgarnia oferowała promocję trzy książki w cenie dwóch. Tym sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką trzech części sagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjIsaKP7R5I/AAAAAAAAAP4/cG8QC6ZcE_I/s1600-h/saga.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 217px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjIsaKP7R5I/AAAAAAAAAP4/cG8QC6ZcE_I/s400/saga.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346384535581575058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z lekkim zażenowaniem muszę przyznać, że wpadłam w świat &lt;strong&gt;Belli Swan&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;Edwarda Cullena&lt;/strong&gt; jak śliwka w kompot. Znajomość, a raczej niewystarczająca znajomość języka angielskiego nie pozwoliła mi stwierdzić, czy mam do czynienia z dobrą literaturą czy raczej z grafomanią, o jaka nieraz oskarżano panią Meyer. Fakt, że książka jest przesłodzona do granic możliwości, niemniej ma swój urok, a mnie pozwoliła poczuć się jakbym miała 14 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjIyNDLMYTI/AAAAAAAAAQA/QbF-3weI1go/s1600-h/twilight_poster.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjIyNDLMYTI/AAAAAAAAAQA/QbF-3weI1go/s200/twilight_poster.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346390907414143282" /&gt;&lt;/a&gt;Naturalnym krokiem dalej był zakup DVD z filmem. I przyznam się, że nie było to dobre posunięcie. Co tu dużo mówić – fajna historia z fantastyczną możliwością przedstawienia jej w postaci obrazów została mega spartolona. Gdybym nie czytała książki, nie wiedziałabym dlaczego postacie podejmują takie a nie inne decyzje, dlaczego Bella po zaledwie kilku rozmowach z Edwardem wie, że jest w nim zakochana, a Edward zachowuje się jak pies ze schizofrenią – jednego dnia warczy na nią bez powodu, a drugiego z maślanymi oczami nie odstępuje jej na krok i łasi się do nogi. Poza tym trochę drewniana gra aktorska – zwłaszcza odtwórczyni roli Belli - młodziutkiej &lt;strong&gt;Kristen Stewart&lt;/strong&gt;, mydłkowaty &lt;strong&gt;Robert Pattinson&lt;/strong&gt;, &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjI8ywNDc0I/AAAAAAAAAQI/2VUPhCocfv4/s1600-h/new-moon-poster.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjI8ywNDc0I/AAAAAAAAAQI/2VUPhCocfv4/s200/new-moon-poster.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346402550272979778" /&gt;&lt;/a&gt; który z boskiego książkowego Edwarda zrobił niedojdę, a na koniec kilka wyłapanych błędów technicznych składa się na gniot filmowy. Który obejrzałam już cztery razy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie czytam ostatnią część sagi i z niecierpliwością czekam na ekranizację &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SJ9afRgToxE"&gt;&lt;em&gt;Księżyca w nowiu&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;, która ma pojawić się w kinach w listopadzie. Wiem, że reżyserują ją ktoś inny, co pozwala mieć cichą nadzieję, że filmowa druga część sagi będzie lepsza niż pierwsza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1984902576114500552?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1984902576114500552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/twilight-new-moon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1984902576114500552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1984902576114500552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/06/twilight-new-moon.html' title='Twilight &amp; New Moon'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SjF09COJV-I/AAAAAAAAAPg/bjA11ebxtA4/s72-c/StephanieMeyer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-3943487889531061523</id><published>2009-04-27T16:23:00.038+02:00</published><updated>2009-09-02T22:18:20.490+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Single Ladies in London</title><content type='html'>W listopadzie ubiegłego roku ukazał się nowy, dwupłytowy album &lt;strong&gt;Beyoncé&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.beyonceonline.com/pl/home"&gt;I Am... Sasha Fierce&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SfXbztynnQI/AAAAAAAAAOg/t4ug0yHwcj4/s1600-h/STANDARDcover.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SfXbztynnQI/AAAAAAAAAOg/t4ug0yHwcj4/s200/STANDARDcover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329407415574568194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obie płyty są odzwierciedleniem dwóch różnych osobowości wokalistki. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;I am&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; - z utworami takimi jak &lt;strong&gt;If I Were A Boy&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;Ave Maria&lt;/strong&gt;, czy moim ulubionym &lt;strong&gt;Halo&lt;/strong&gt; - pokazuje jej spokojną, wrażliwą naturę, natomiast &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Sasha Fierce&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; to zestaw bardziej dynamicznch, trochę zwariowanych piosenek, których słuchanie powodouje podrygiwanie, tudzież nieopanowane machanie nogą. Sama Beyoncé twierdzi, że Sasha Fierce to jej alter ego, które w końcu dostało własne imię: &lt;em&gt;To tak jakbym miała w sobie kogoś, kto przejmuje nade mną kontrolę kiedy wychodzę na scenę i zaczynam swój występ. To drugie wcielenie chroni prawdziwą mnie, jaka kryje się pod make-upem, poza zasięgiem świateł sceny czy blaskiem jupiterów. Sasha jest bardziej zabawowa, agresywna i otwarta – czyli taka jaką fani znają mnie z tego, co robię w życiu. Podwójna pyta pozwala mi dokładniej opisać obydwie postaci&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Single Ladies (Put A Ring On It)&lt;/strong&gt; jest głównym utworem na płycie Sasha Fierce. Piosenkę promuje czarno-biały &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=x1nixzYHDus"&gt;teledysk&lt;/a&gt;, w którym Beyoncé wraz z dwoma towarzyszącymi jej tancerkami - wszystkie ubrane tylko w czarne, obcisłe kostiumy i wysokie obcasy - wykonują seksowny układ taneczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu na &lt;em&gt;Piccadilly Circus&lt;/em&gt; w samym centrum Londynu można było zobaczyć 100 młodych, ślicznych dziewczyn tak samo ubranych i tańczących dokładnie ten sam układ, co Beyoncé - oczywiście w rytm piosenki &lt;strong&gt;Single Ladies&lt;/strong&gt;. Występ był żywą reklamą darmowego koncertu Beyoncé, który odbedzię się w londyńskim O2 Arena w listopadzie, a ktorego sponsorem jest Trident Gum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OLj5zphusLw&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OLj5zphusLw&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, bycie singielką, zwłaszcza w Londynie, może byc całkiem fajne...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-3943487889531061523?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/3943487889531061523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/04/single-ladies-in-london.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3943487889531061523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/3943487889531061523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/04/single-ladies-in-london.html' title='Single Ladies in London'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SfXbztynnQI/AAAAAAAAAOg/t4ug0yHwcj4/s72-c/STANDARDcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-5125928783384290374</id><published>2009-02-14T23:37:00.014+01:00</published><updated>2009-02-15T21:37:11.785+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Happy tree friends</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZgoRMvX-0I/AAAAAAAAAN4/hQSYAHKDvas/s1600-h/htf_logo.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 157px; height: 205px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZgoRMvX-0I/AAAAAAAAAN4/hQSYAHKDvas/s400/htf_logo.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5303032837171575618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://happytreefriends.atomfilms.com/index.html"&gt;Happy tree friends&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; to grupa leśnych zwierzątek, których przygody można oglądać w serii krótkich filmików produkowany przez&lt;span style="font-style:italic;"&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mondo Mini Shows&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Animacje utrzymane w cukierkowych kolorach bynajmniej nie są bajkami dla dzieci, bo to co łączy wszystkie epizody to makabryczna śmierć bohaterów każdego odcinka. Naprawdę straszna - zwierzątka zostają zmiażdżone przygniecione szafami lub kłodami drzewa, rozćwiarotwane, poparzone lub obdarte ze skóry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A bohaterów jest w sumie dwudziestu, choć w pojedynczym epizodzie występuję ich od jednego do kilku. Jednym z moich ulubionych jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lumpy&lt;/span&gt; - niebieski łoś o bardzo małym rozumku, bardzo niezdarny, który na dodatek rzadko myśli nad tym co robi. Co ciekawe, często z jego winy giną inne zwierzątka, za to on sam jeśli już umiera - to stosunkowo mało spektakularnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZgoxEPXn7I/AAAAAAAAAOA/C82Rw6NvqtE/s1600-h/253_lumpy_russell_fishing.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZgoxEPXn7I/AAAAAAAAAOA/C82Rw6NvqtE/s200/253_lumpy_russell_fishing.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5303033384645664690" /&gt;&lt;/a&gt;Rozbraja mnie nie również wiewiórka &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nutty&lt;/span&gt; - nie wiem czy dlatego, że jest zielona, czy dlatego, że ma wielką słabość do słodyczy. A może przez to szklane oczko?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Happy tree friends&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; stały się ulubieńcami dorosłej (i nie tylko dorosłej, bo przecież to co niedozwolone, to najfajniejsze) publiczności. Ich podobizny wykorzystywane są jako ozdoba ubrań, zeszytów, piórników, naklejek, magnesów na lodówkę, wszelkiego rodzaju breloczków, kalendarzy itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są również bohaterami gier komputerowych oraz... trailerów filmowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AlQ8lal0l-I&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/AlQ8lal0l-I&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I coś w sam raz na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Walentynki&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kJBL1PqIMDA&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/kJBL1PqIMDA&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-5125928783384290374?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/5125928783384290374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/happy-tree-friends.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5125928783384290374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/5125928783384290374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/happy-tree-friends.html' title='Happy tree friends'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZgoRMvX-0I/AAAAAAAAAN4/hQSYAHKDvas/s72-c/htf_logo.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1998829922032454983</id><published>2009-02-12T16:13:00.012+01:00</published><updated>2009-06-24T21:31:51.204+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Audiofeels</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZQ3hQuKmoI/AAAAAAAAANA/bjUysyeiTwM/s1600-h/mamtalent+audiofeels.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZQ3hQuKmoI/AAAAAAAAANA/bjUysyeiTwM/s200/mamtalent+audiofeels.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301923705885727362" /&gt;&lt;/a&gt;O grupie ośmiu śpiewających facetów z Poznania zrobiło się głośno dzięki ich udziale w tvnowskim programie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mam Talent&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, w którym ostatecznie zajęli trzecie miejsce. Niemniej filmiki z ich występami wokalnymi można było znaleźć w sieci dużo wcześniej, bo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.audiofeels.pl/"&gt;Audiofeels&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; działają od kwietnia 2007r. i to dzięki internetowi dali poznać się szerszej publiczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy obejrzałam video zarejestrowane na ich występie z 19.04.2008r. w poznańskim klubie Blue Note, to zakochałam się we wszystkich ośmiu naraz. Choć powinnam napisać dziewięciu - bo przecież akustyk to nie mniej ważna osoba w zespole. Oczywiście to nagranie najwięcej według mnie zawdzięcza gościnnie zaproszonej &lt;a href="http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewProfile&amp;friendID=93282430"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kasi Rościńskiej&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; znanej jako K8 - uroczej, z pięknym, silnym głosem. &lt;br /&gt;Co ciekawe, pomysł na utwór &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crazy&lt;/span&gt; w ich wspólnym wykonaniu, pojawił się dopiero tydzień przez planowanym koncertem, a pierwsza próba odbyła się zaledwie trzy dni przed. Kasia była też pomysłodawczynią ruchu scenicznego do piosenki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W internecie pojawiły się komentarze, że gdyby Audiofeels wraz z Kasią wykonali w finale &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mam Talent&lt;/span&gt; właśnie ten utwór, to wygraliby program. Kto wie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sXVP1-tr2aI&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/sXVP1-tr2aI&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to oryginalna wersja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Crazy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; w wykonaniu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gnarls'a Barkley'a&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="290"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/j-sb6mfR9lQ&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/j-sb6mfR9lQ&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co, która lepsza? Bo moim zdaniem K8 i Audiofeels. I bynajmniej nie z powodu patriotyzmu lokalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;GNARLS BARKLEY &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Crazy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I remember when, I remember, I remember when I lost my mind&lt;br /&gt;There was something so pleasant about that phase&lt;br /&gt;Even your emotions had an echo&lt;br /&gt;In so much space&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And when you're out there&lt;br /&gt;Without care,&lt;br /&gt;Yeah, I was out of touch&lt;br /&gt;But it wasn't because I didn't know enough&lt;br /&gt;I just knew too much&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Does that make me crazy?&lt;br /&gt;Does that make me crazy?&lt;br /&gt;Does that make me crazy?&lt;br /&gt;Possibly [radio version]&lt;br /&gt;Probably [album version]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And I hope that you are having the time of your life&lt;br /&gt;But think twice, that's my only advice&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Come on now, who do you, who do you, who do you, who do you think you are,&lt;br /&gt;Ha ha ha bless your soul&lt;br /&gt;You really think you're in control&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Well, I think you're crazy&lt;br /&gt;I think you're crazy&lt;br /&gt;I think you're crazy&lt;br /&gt;Just like me&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My heroes had the heart to lose their lives out on a limb&lt;br /&gt;And all I remember is thinking, I want to be like them&lt;br /&gt;Ever since I was little, ever since I was little it looked like fun&lt;br /&gt;And it's no coincidence I've come&lt;br /&gt;And I can die when I'm done&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maybe I'm crazy&lt;br /&gt;Maybe you're crazy&lt;br /&gt;Maybe we're crazy&lt;br /&gt;Probably&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uh, uh&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1998829922032454983?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1998829922032454983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/audiofeels.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1998829922032454983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1998829922032454983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/audiofeels.html' title='Audiofeels'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SZQ3hQuKmoI/AAAAAAAAANA/bjUysyeiTwM/s72-c/mamtalent+audiofeels.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6449994637614245790</id><published>2009-02-08T18:51:00.005+01:00</published><updated>2009-02-08T22:39:54.255+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Farfocle namiętności nasturcji i ćwoków</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY8V6vHj54I/AAAAAAAAAMQ/B7QMC315GYo/s1600-h/racz_szczyg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 156px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY8V6vHj54I/AAAAAAAAAMQ/B7QMC315GYo/s400/racz_szczyg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5300479385263138690" /&gt;&lt;/a&gt;Z osobą &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marcina Szczygielskiego&lt;/span&gt; spotkałam się czytając &lt;a href="http://www.kobieta.pl/gwiazdy/wywiady/zobacz/artykul/tomasz-raczek-i-marcin-szczygielski/"&gt;wywiad&lt;/a&gt;, który ukazał się z okazji rozdania Róż Gali 2008. Marcin Szczygielski wraz z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomaszem Raczkiem&lt;/span&gt; zwyciężyli w kategorii Piękna Para. Oczywiście ze względu na popularność Tomasza Raczka słyszałam o jego wstępie do książki Szczygielskiego, w której bezpośrednio przyznał się do trwającego już niemal 15 lat związku z autorem. Wyznanie to choć nie było przypadkowe, niespodziewanie chyba dla obu panów odbiło się głośnym echem. Echo okazało się pozytywne, a nagroda tygodnika Gala - przyznawana przez czytelników - była kropką nad i, która potwierdziła, że była to dobra decyzja. Ale o Raczku i Szczygielskim oraz książce &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Berek&lt;/span&gt; napiszę innym razem (jak już ją przeczytam...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYX_n8XnvgI/AAAAAAAAAK4/AWaEg32b37w/s1600-h/nasturcje+i+cwoki.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 126px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYX_n8XnvgI/AAAAAAAAAK4/AWaEg32b37w/s200/nasturcje+i+cwoki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297921598356438530" /&gt;&lt;/a&gt;O książce &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nasturcje i ćwoki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; usłyszałam od koleżanki, która określiła ją jako zabawne czytadło. Przy okazji oddawania książek do biblioteki miejskiej zapytałam o nią, ale nie mieli, więc szczerze mówiąc zapomniałam i o książce i o jej autorze. Dopiero wspomniany wyżej wywiad przypomniał mi o niej, co zaowocowało zakupami na allegro. Użytkownicy tego serwisu dobrze wiedzą, że nie opłaca się kupować tylko jednej rzeczy, więc od razu do koszyka dołożyłam drugą książkę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Farfocle namiętności&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, której fabuła jest kontynuacją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nasturcji i Ćwoków&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.latarnik.com.pl/"&gt;Wydawca&lt;/a&gt; określa książkę jako kryminał romantyczny: &lt;span style="font-style:italic;"&gt; To humorystyczna historia sercowych perypetii stylistki jednego z popularnych kobiecych magazynów.&lt;br /&gt;Rozczarowana ostatnim nieudanym związkiem bohaterka postanawia od tej pory kierować się w miłości rozumem, a nie sercem i starannie wybiera kolejnego kandydata. Jej wybór pada na mieszkającego za ścianą sąsiada. Dziewczyna razem ze swoją przyjaciółką starannie "rozpracowują" nieświadomego ich planów chłopaka, śledząc każdy jego krok.&lt;br /&gt;Pech w tym, że kiedy już główna bohaterka dochodzi do wniosku, że jej wybór jest słuszny i przystępuje do działania, kandydat nie przejawia najmniejszych chęci do zawarcia bliższej znajomości. W dodatku na horyzoncie pojawia się poprzedni narzeczony, który usiłuje odzyskać serce dziewczyny. Jej życie zaczyna się komplikować, a jakby tego wszystkiego było mało przypadkowo wplątuje się w sensacyjną aferę, w której niebagatelną rolę odgrywa tajemniczy pustostan oraz pewien hydraulik.&lt;br /&gt;Jak znaleźć na to wszystko czas i siły, kiedy praca zajmuje dwanaście godzin na dobę, a despotyczna szefowa zmusza do coraz bardziej karkołomnych wysiłków w zdobywaniu kolejnych "prezentów dla czytelniczek" dołączanych do pisma?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugiej części sytuacja głównej bohaterki komplikuje się jeszcze bardziej:&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Co robić, gdy orientujesz się, że twój chłopak flirtuje z innymi dziewczynami za pomocą internetu? &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY8YyURC2fI/AAAAAAAAAMY/tqvBT1TCpak/s1600-h/farfocle+nametnosci.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 126px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY8YyURC2fI/AAAAAAAAAMY/tqvBT1TCpak/s200/farfocle+nametnosci.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5300482539151088114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Że szuka wrażeń na wirtualnych randkach, a nawet zamieszcza tam swoje ogłoszenie ze zdjęciem? Czy zemsta to na pewno dobry pomysł? A może lepiej podszyć się pod spragnioną wrażeń internautkę i korespondować incognito... z własnym facetem? A przede wszystkim ? czy jesteś pewna, że rzeczywiście znasz tego, z kim dzielisz życie? Czy naprawdę wiesz kim on jest? [...]&lt;br /&gt;Ta pełna humoru, a zarazem wzruszająca książka to współczesna opowieść o miłości, zdradzie w epoce internetu i dorastaniu, na które nigdy nie jest za późno. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale znalazłam kilka akapitów, które kazały zastanowić się nad życiem. Dodatkowo naprawdę bardzo miło spędziłam czas w pociągu przewracając kolejne strony powieści. Nie wiem jednak czy współpasażerowie równie miło spędzili podróż ze mną na siedzeniu obok rechoczącą bez przerwy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6449994637614245790?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6449994637614245790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/farfocle-namietnosci-nasturcji-i-cwokow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6449994637614245790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6449994637614245790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/farfocle-namietnosci-nasturcji-i-cwokow.html' title='Farfocle namiętności nasturcji i ćwoków'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY8V6vHj54I/AAAAAAAAAMQ/B7QMC315GYo/s72-c/racz_szczyg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1373682926955784278</id><published>2009-02-07T20:03:00.001+01:00</published><updated>2009-02-08T11:59:16.031+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><title type='text'>Choco &amp; chili</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY3TQ9WwH4I/AAAAAAAAAMI/-RS6eC8zhfE/s1600-h/products_lindor.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 176px; height: 137px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY3TQ9WwH4I/AAAAAAAAAMI/-RS6eC8zhfE/s200/products_lindor.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5300124624786300802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zawsze śmieszyły mnie reklamy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rozpływającej się w ustach&lt;/span&gt; czekolady o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;aksamitnym smaku&lt;/span&gt;. Aż do momentu, kiedy spróbowałam mlecznych pralinek &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lindor&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; firmy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.lindt.com/3553/3555/3557.asp"&gt;Lindt&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Czekoladki rozpłynęły się w moich ustach, a na języku poczułam ich słodki, aksamitny smak... Od tej pory jestem wielką fanką słodyczy wyrabianych przez tą szwajcarską firmę, która może poszczycić się już prawie 160-letnią tradycją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję, że mam słabość do czekolady i do słodyczy ogólnie. Ale umiem również docenić smak, który w szczególny sposób dogodzi mojemu podniebieniu. Taki smak odkryłam w kolejnym produkcie Lindt. Pod wpływem kolegi, który wrócił niedawno z Ameryki Południowej postanowiłam spróbować czekolady z chili, o której wspominał w swoich opowieściach. Oczywiście on nie jadł tam szwajcarskich słodyczy, tylko te wyrabiane na miejscu, ale jego opowiadanie sprawiło, że pociekła mi ślinka na myśl o tym egzotycznym połączeniu czekolady z chili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY3Qtqi8jZI/AAAAAAAAAL4/yrJIbFJklvs/s1600-h/lindt-excellence-chili.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 184px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY3Qtqi8jZI/AAAAAAAAAL4/yrJIbFJklvs/s200/lindt-excellence-chili.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5300121819418496402" /&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście sięgnęłam po moją ulubioną markę, która jednocześnie jest jedną z niewielu dostępnych w polskich sklepach produkujących słodycze o takim smaku. Kupiłam gorzką czekoladę z chili z serii &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Excellence&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Spróbowałam... i znów się rozpłynęłam. Mnie samej trudno ubrać w słowa smak, który czułam trzymając na języku kostkę czekolady i pozwalając, żeby powoli roztapiała się w moich ustach. Na stronie internetowej firmy czekolada jest tak opisana: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koneserzy czekolady, którzy spróbują Excellence Chili, poczują najpierw delikatny, zrównoważony smak kakao, a następnie wyjątkowy posmak korzenny, harmonijnie wpisujący się w smak główny. Czekolada Lindt z chili tworzy niezwykłe doznania zmysłowe. To najwyższej jakości czekolada o korzennym posmaku, wzbogacona szczyptą chili, które podkreśla wyraźny smak czarnej czekolady.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mogę dodać? Niebo w gębie po prostu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1373682926955784278?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1373682926955784278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/choco-chili_07.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1373682926955784278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1373682926955784278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/choco-chili_07.html' title='Choco &amp; chili'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SY3TQ9WwH4I/AAAAAAAAAMI/-RS6eC8zhfE/s72-c/products_lindor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-543012889782526044</id><published>2009-02-05T23:12:00.014+01:00</published><updated>2009-02-06T01:30:54.789+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><title type='text'>Le fils de l'homme</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYtq2fZ8wwI/AAAAAAAAALQ/L0T8TG1Dm9A/s1600-h/magritte.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYtq2fZ8wwI/AAAAAAAAALQ/L0T8TG1Dm9A/s200/magritte.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299446870907339522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;René Magritte&lt;/span&gt; to belgijski malarz surrealista, którego twórczość zajmuje niewątpliwie ważne miejsce w sztuce XX wieku. Jego obrazy - prawie idealnie, niemal fotograficznie odwzorowujące przedmioty czy miejsca - zaskakują, a niekiedy nawet szokują ujęciem rzeczywistości. Są połączeniem zwyczajnego, można powiedzieć codziennego realizmu i fantastycznej, tajemniczej bajkowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim ulubionym obrazem Magritte'a i chyba jednym z najbardziej znanych jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Syn człowieczy"&lt;/span&gt;. Obraz olejny namalowany w 1964r. przedstawia mężczyznę ubranego w garnitur, czerwony krawat i czarny melonik, którego twarz niemal w całości zasłonięta jest przez wiszące w powietrzu zielone jabłko i tylko pomiędzy listkami dostrzec można jedno oko. Mężczyzna pokazany na tle zachmurzonego nieba stoi przed murkiem, za którym widać rozciągające się aż po horyzont morze.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYt0dnjb5xI/AAAAAAAAALY/3O2Q00OlB7A/s1600-h/Magritte_TheSonOfMan.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYt0dnjb5xI/AAAAAAAAALY/3O2Q00OlB7A/s320/Magritte_TheSonOfMan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299457438714160914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trudno jednak doszukiwać się znaczenia poszczególnych elementów przedstawionych na obrazie. Wiadomo jedynie, że malowany był jako autoportret, a sam Magritte tak go skomentował: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;At least it hides the face partly. Well, so you have the apparent face, the apple, hiding the visible but hidden, the face of the person. It's something that happens constantly. Everything we see hides another thing, we always want to see what is hidden by what we see. There is an interest in that which is hidden and which the visible does not show us. This interest can take the form of a quite intense feeling, a sort of conflict, one might say, between the visible that is hidden and the visible that is present.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obraz ten od wielu lat porusza wyobraźnię twórców - czy to pisarzy, czy scenarzystów, już nawet nie wspominając o setkach wariacji malarskich czy graficznych na jego temat. W 1999r. powstał (rewelacyjny moim zdaniem!) film &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Thomas Crown Affair"&lt;/span&gt; z Piercem Brosnanem w tytułowej roli, w którym wykorzystano motyw &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Syna człowieczego&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Vr2vA88rHj0&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Vr2vA88rHj0&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce twórczość Magritte'a doczekała się nawet gry komputerowej. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maricn M. Drews&lt;/span&gt; w ramach części praktycznej swojej pracy dyplomowej stworzył &lt;a href="http://www.trh.art.pl/magritte/"&gt;calkowicie darmową grę&lt;/a&gt; przygodową, której akcja rozgrywa się we Wrocławiu (dla mnie osobiście wybór Wrocławia dodaje grze specyficznego uroku) - lekko zmienionym przez surrealistyczne obiekty z obrazów malarza. Gra, która została stworzona jako pomoc edukacyjna, ma być dowodem na to, że można uczyć - bawiąc. W tym przypadku poznawanie dzieł słynnego malarza następuje poprzez wcielenie się w bohatera gry, który krok po kroku przemierza miasto rozwiązując kolejne zagadki. Przewodnikiem w grze jest właśnie postać &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Syna człowieczego&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYuAai9QV-I/AAAAAAAAALg/9ZdtqFXFagU/s1600-h/graj_za_darmo_3_magritte.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 287px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYuAai9QV-I/AAAAAAAAALg/9ZdtqFXFagU/s400/graj_za_darmo_3_magritte.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299470580080203746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-543012889782526044?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/543012889782526044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/le-fils-de-lhomme.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/543012889782526044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/543012889782526044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/le-fils-de-lhomme.html' title='Le fils de l&apos;homme'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYtq2fZ8wwI/AAAAAAAAALQ/L0T8TG1Dm9A/s72-c/magritte.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4821157120158419688</id><published>2009-02-01T11:04:00.028+01:00</published><updated>2009-02-01T17:52:23.809+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><title type='text'>Матрёшка</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYV4uLKAPLI/AAAAAAAAAJw/352hteJBAsQ/s1600-h/Matrioszki_1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYV4uLKAPLI/AAAAAAAAAJw/352hteJBAsQ/s200/Matrioszki_1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297773271335320754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Matrioszka&lt;/span&gt; (ros. матрёшка) to dla mnie kultowa rosyjska zabawka. Składa się z kilku drewnianych lalek o różnej wielkości, wydrążanych w środku. Każda z nich z wyjątkiem ostatniej jest przepołowiona, tak, aby można w nią było schować mniejszą. Lalki mają charakterystyczny opływowy kształt i zazwyczaj są kunsztownie, niekiedy nawet ręcznie pomalowane. Najczęściej przedstawiają kobiety ubrane w strój ludowy, stąd też wywodzi się ich nazwa - Matriona (zdrobniale Matrioszka) było niegdyś bardzo popularnym kobiecym imieniem w Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza Matrioszka powstała pod koniec XIX wieku inspirowana lalkami japońskimi, jak również tworzonymi przez Karla Faberge'a jajkami, z których każde w swoim wnętrzu kryło małe, misternie wykonane dzieło sztuki jubilerskiej.&lt;br /&gt;Matrioszki pokazane w 1900r. na Wystawie Światowej w Paryżu podbiły serca ludzi i od tej pory są masowo produkowane ciesząc się ogromną popularnością jako pamiątka z Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYXEydVGE-I/AAAAAAAAAKY/eeVtZmmdn6A/s1600-h/Russian_Leaders_Matriochka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 179px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYXEydVGE-I/AAAAAAAAAKY/eeVtZmmdn6A/s400/Russian_Leaders_Matriochka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297856907816866786" /&gt;&lt;/a&gt;Dzisiaj Matrioszki możemy spotkać w różnych wydaniach - obok typowych babuszek, wyrabia się lalki przedstawiające znanych polityków, artystów czy nawet postacie historyczne. Fotografia powyżej pokazuje właśnie serię przywódców rosyjskich: największa lalka stanowi podobiznę Jelcyna, a kolejne Gorbaczowa, Breżniewa, Chruszczowa, Stalina, Lenina, Mikołaja II, Katarzynę Wielką, Piotra Wielkiego i Iwana Groźnego. Mogę się tylko domyślać, że ten zestaw został wykonany jeszcze przed wyborem Putina na prezydenta Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matrioszki zawładnęły wyobraźnią ludzi i świetnie odnalazły się we współczesnej kulturze. Bezsprzecznie kojarzące się z Rosją są wykorzystywane do promocji kraju w różnych dziedzinach. W ubiegłym roku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vogue&lt;/span&gt; z okazji 10. rocznicy ukazywania się na rynku rosyjskim, poprosił znanych projektantów o przyozdobienie lalek zgodnie z najnowszymi trendami mody. 31 lalek o charakterystycznym, aczkolwiek nieco odchudzonym kształcie, zostało sprzedanych na aukcji charytatywnej, z której dochód - prawie milion dolarów - przekazano fundacji opiekującej się sierotami w Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYWOhfIHPQI/AAAAAAAAAJ4/ifHl3zChTgQ/s1600-h/lalki+vouge1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYWOhfIHPQI/AAAAAAAAAJ4/ifHl3zChTgQ/s400/lalki+vouge1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297797242613611778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.vogue.ru/promotions/fashion/081021-1635.aspx"&gt;Galeria wszystkich lalek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj pomysł lalek Matrioszek jest wykorzystywany w przeróżny sposób. Z wielkim rozbawieniem oglądałam komplet przedstawiający bohaterów &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gwiezdnych Wojen&lt;/span&gt;, składający się z 18 figurek podzielonych na sześć zestawów. Wśród nich znajdują się  m.in. laleczki przedstawiające Dartha Vadera &gt; Anakina Skywalkera &gt; małego Anakina, czy Imperatora Palpatine &gt; Hrabiego Dooku &gt; Darth Maul'a. &lt;a href="http://www.bigboystoys.pl/item99__Matrioszki_Star_Wars.html"&gt;Matrioszki Star Wars&lt;/a&gt; mogą stanowić fantastyczny prezent dla fana serii. Śmieszne i totalnie niepraktyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.bigboystoys.pl/gfx/more/matrioszki2.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 150px;" src="http://www.bigboystoys.pl/gfx/more/matrioszki2.gif" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4821157120158419688?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4821157120158419688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4821157120158419688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4821157120158419688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/02/blog-post.html' title='Матрёшка'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYV4uLKAPLI/AAAAAAAAAJw/352hteJBAsQ/s72-c/Matrioszki_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-1593815562499772251</id><published>2009-01-31T10:45:00.036+01:00</published><updated>2009-02-08T23:06:19.190+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Marzi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYQiW3swpFI/AAAAAAAAAHo/dqvJmvcIs98/s1600-h/marzena+sowa.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYQiW3swpFI/AAAAAAAAAHo/dqvJmvcIs98/s200/marzena+sowa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297396837998699602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marzena Sowa&lt;/span&gt; urodziła się w 1979r. w Stalowej Woli. Tam dorastała i stamtąd przeprowadziła się do Krakowa studiować filologię romańską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po trzecim roku wyjechała do Francji, gdzie ukończyła studia na Uniwersytecie Michel de Montaigne w Bordeaux. We Francji poznała &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sylviana Savoia&lt;/span&gt; - fotografa, który w późniejszym czasie stał się autorem rysunków do komiksu o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marzi&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sama twierdzi wyjazd do Francji pozwolił jej na zdystansowanie się do polskiej rzeczywistości, tak odmiennej od tej, którą zobaczyła na miejscu. Również wspomnienia z dzieciństwie z nowej perspektywy zaczęły wyglądać zupełnie inaczej. Historie o życiu w Polsce lat 80-tych, które Marzena opowiadała Sylvianowi, ten przyjmował z pewnym niedowierzaniem. Słuchając, próbował sobie wyobrazić tę egzotyczną dla niego komunistyczną rzeczywistość, a wyobrażenia przenosił na papier w szkicach.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYQkSw7HQ_I/AAAAAAAAAHw/B4BlfJmL8d8/s1600-h/sylvain+savoia.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 194px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYQkSw7HQ_I/AAAAAAAAAHw/B4BlfJmL8d8/s200/sylvain+savoia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297398966483633138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To właśnie Sylvian namówił Marzenę na spisanie tych opowieści - "dla wnuków". I tak powstał pamiętnik pełen historii z życia małej Marzeny. O karpiu pływającym w wannie przed świętami, o zabawach w windzie, o wakacjach u rodziny na wsi, o teleranku i kolejkach w sklepach. Savoia przeczytał pamiętnik i pomyślał, że stanowi on dobry materiał na książkę. Postanowił zaryzykować i stworzył rysunki do dwóch historii, a następnie wysłał je do wydawnictwa. Projekt został przyjęty i to był początek powstania komiksu o Marzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca nad komiksem dla obojga jest wielką frajdą, ale też ciężką pracą. Sylvianowi, który do tej pory rysował komiksy realistyczne, Marzi dała możliwość zmiany kreski na bardziej karykaturalną i ekspresywną. Realizm został jednak zachowany w szczegółach - wyglądzie przedmiotów codziennego użytku, takich jak pralka Frania, czy nawet pudełko zapałek z charakterystycznym motylem. Oboje dbali również o oddanie wyglądu miasta, takiego jakim zapamiętała go Marzena. Pomogły im w tym zdjęcia wyszukiwane w internecie, ale odbyli też wycieczkę do Polski, żeby Sylvian mógł "naocznie" poznać miejsca, gdzie dzieją się opisywane historie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory powstały trzy tomy komiksu, choć w Polsce ukazały się dopiero dwa (wydawnictwo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Egmont&lt;/span&gt;). Marzena i Sylvian pracują nad kolejnymi. W zamyśle historia małej Marzi ma obejmować pięć książek. Być może jej późniejsze doświadczenia - nauka w liceum, pójście na studia i wyjazd do Francji zostaną przedstawione w kolejnych trzech tomach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRBa2yVBqI/AAAAAAAAAI4/YuKxi52vZDY/s1600-h/marzi+1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRBa2yVBqI/AAAAAAAAAI4/YuKxi52vZDY/s200/marzi+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297430991333557922" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzieci i ryby głosu nie mają&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy tom opowieści o Marzi zawiera kilkanaście historii o rzeczywistości w Polsce epoki PRL-u widzianej oczami kilkuletniej dziewczynki. Nie ma tu oceniania wydarzeń, czy ludzi, jest tylko opis zwyczajnego życia - zabaw z koleżankami, przygotowania do świąt, czy wakacji na wsi, a wszystko na tle wydarzeń, które mała dziewczynka zauważa, choć może nie rozumie do końca ich znaczenia - jak pielgrzymka Papieża, czy pojawienie się czołgów na ulicach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRAoqp-1yI/AAAAAAAAAIg/KzaDM2tJz0c/s1600-h/komiks1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 125px; height: 170px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRAoqp-1yI/AAAAAAAAAIg/KzaDM2tJz0c/s200/komiks1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297430129083864866" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRA-jrznOI/AAAAAAAAAIo/rK_h_ZTa4t8/s1600-h/komiks2.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 125px; height: 170px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRA-jrznOI/AAAAAAAAAIo/rK_h_ZTa4t8/s200/komiks2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297430505169591522" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRBO5IRn4I/AAAAAAAAAIw/cOfZm4i3lwM/s1600-h/komiks3.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 125px; height: 170px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRBO5IRn4I/AAAAAAAAAIw/cOfZm4i3lwM/s200/komiks3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297430785804050306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hałasy dużych miast&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Drugi tom przygód Marzi - już troszkę starszej. Książka moim zdaniem smutniejsza od poprzedniej części. Opisuje dzieciństwo dziewczynki w Polsce, &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRFQNtaKSI/AAAAAAAAAJA/jiYiSxvFJV0/s1600-h/marzi+2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYRFQNtaKSI/AAAAAAAAAJA/jiYiSxvFJV0/s200/marzi+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297435206554888482" /&gt;&lt;/a&gt; w której powoli zaczyna być słychać echa niezadowolenia z tego, co się dzieje. Oczywiście Marzi nie ocenia tego, nie moralizuje. Tylko słucha rozmów dorosłych pełnych niezrozumianych słów takich jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;samodzielna struktura, nielegalny&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;czy strefa wpływów&lt;/span&gt;. Nie może spać, kiedy tato nie wraca wieczorem po pracy do domu, a mama w rozmowie z sąsiadką mówi o buncie. Obok tych historii znajdujemy również inne - o rowerowej wyprawie na grzyby, o koleżance, która miała pachnące kredki czy rodzinnym oglądaniu "Niewolnicy Isaury" w telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96856,4572982.html?as=2&amp;ias=4"&gt;Komiksowa Sowa&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-1593815562499772251?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/1593815562499772251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/marzi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1593815562499772251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/1593815562499772251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/marzi.html' title='Marzi'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYQiW3swpFI/AAAAAAAAAHo/dqvJmvcIs98/s72-c/marzena+sowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7423601625376894083</id><published>2009-01-29T06:16:00.016+01:00</published><updated>2009-09-02T13:18:57.084+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>Rezerwat</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.rezerwat.paisafilms.pl/"&gt;Zaprasiamy na Pragie...&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYFBtK2jhBI/AAAAAAAAAHY/q2W8G53alTw/s1600-h/rezerwat.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYFBtK2jhBI/AAAAAAAAAHY/q2W8G53alTw/s200/rezerwat.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296586881027507218" /&gt;&lt;/a&gt;Debiut reżyserski &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Łukasza Palkowskiego&lt;/span&gt; z 2007r. Umknął mi w tamtym czasie, choć oczywiście słyszałam o nim, z racji nagrody, którą otrzymał na XXXII FPFF w Gdyni. Przypomniałam sobie o nim czytając wywiad z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sonią Bohosiewicz&lt;/span&gt; zamieszczony w jednej z tzw. górnopółkowych gazet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żaden film już dawno tak mnie nie wzruszył. Historia młodego fotografa - w tej roli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marcin Kwaśny&lt;/span&gt; - który raczej z przymusu niż z własnego wyboru przeprowadza się do mieszkania w starej kamienicy na warszawskiej Pradze. Kamienica i jej okolica jest jak tytułowy rezerwat, w którym spotyka (nie)zwyczajnych ludzi. Na początku jako obserwator - dokumentalista tego niezwykłego miejsca, z czasem zaczyna być jego częścią, a codzienność sąsiadów powoli staje się również jego własną. Historia opowiedziana bez zbędnej tkliwości, a mimo tego porusza, przyciąga, zaczarowuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="290"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0B291Vb4TSU&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0B291Vb4TSU&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="290"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7423601625376894083?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7423601625376894083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/rezerwat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7423601625376894083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7423601625376894083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/rezerwat.html' title='Rezerwat'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYFBtK2jhBI/AAAAAAAAAHY/q2W8G53alTw/s72-c/rezerwat.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-2177131248960356264</id><published>2009-01-28T20:57:00.017+01:00</published><updated>2009-02-01T11:22:40.241+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chemia'/><title type='text'>A to przez maialinę</title><content type='html'>.................................................................................&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYC-jXvT8MI/AAAAAAAAAHM/JVS7bxR2hFU/s1600-h/3858.4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYC-jXvT8MI/AAAAAAAAAHM/JVS7bxR2hFU/s200/3858.4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296442676664856770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Właśnie dowiaduję się, że konwalia zawiera alkaloid: maialinę. Cóż za miła wiadomość. Maialina. I miłość musi zawierać w sobie ją, wziąwszy pod uwagę, że maialina jest w smaku podobno gorzka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.................................................................................&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dłuższej chwili wdychania zapachu konwalii odsuwamy ją ,gdyż otwiera nam się zbyt natarczywy raj.&lt;br /&gt;I miłość bywa dla tych samych powodów daleko odsuwana.&lt;br /&gt;A to przez - maialinę."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maria Pawlikowska-Jasnorzewska&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szkicownik poetycki (1939)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-2177131248960356264?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/2177131248960356264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/to-przez-maialine.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2177131248960356264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/2177131248960356264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/to-przez-maialine.html' title='A to przez maialinę'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SYC-jXvT8MI/AAAAAAAAAHM/JVS7bxR2hFU/s72-c/3858.4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7035890882077417609</id><published>2009-01-26T20:27:00.011+01:00</published><updated>2009-09-02T13:17:06.744+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasta'/><title type='text'>La sombra del viento</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SX4SOH5cj-I/AAAAAAAAAGc/cruMU7Wp0QU/s1600-h/l9658254875_6368.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SX4SOH5cj-I/AAAAAAAAAGc/cruMU7Wp0QU/s200/l9658254875_6368.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295690245681745890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książkę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Carlosa Ruiza Zafona &lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Cień wiatru" &lt;/span&gt;widziałam na wystawie prawie każdej mijanej księgarni. Trochę z przekory postanowiłam jej nie kupować, przekonana, że bestsellerami stają się niekoniecznie te książki, które powinny, ale te, na które akurat jest moda. Ludzie kupują je, przeglądają i nieczytane stawiają na półce. Bo ładnie tam wygląda. Niemniej jednak postanowiłam sprezentować ją siostrze na gwiazdkę z myślą, że może kiedyś sama przekonam się, ile ta książka jest warta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nim to się stało, w moje ręce trafił audiobook. Przez cztery dni dzięki pięknemu czytaniu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Andrzeja Mastalerza&lt;/span&gt; wraz z Danielem Sempere błądziłam ulicami XX-wiecznej Barcelony, wraz z nim poszukiwałam jakichkolwiek informacji o dawno zapomnianych książkach Juliana Caraxa i tak jak Daniel zachwycałam się śliczną Beą.&lt;br /&gt;Książka mnie uwiodła. Całkowicie i niespodziewanie. Słuchałam jej w pociągu, w drodze do pracy, w wannie i wieczorem przed snem leżąc już w łóżku. Nie myślałam, że spodoba mi się "słuchanie" książek. Zawsze wydawało mi się to upośledzeniem wyobraźni, która w tym przypadku zostaje zdominowana przez interpretację lektora. Nic podobnego. Pan Mastalerz nie przeszkadzał mi w poznawaniu tej pięknej historii, mogę nawet powiedzieć, że jego ciepły głos dodał jej uroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SX4VUFnn1iI/AAAAAAAAAGk/B9S1rUNkA1o/s1600-h/00-Cien-wiatru.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SX4VUFnn1iI/AAAAAAAAAGk/B9S1rUNkA1o/s200/00-Cien-wiatru.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295693646684214818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.newsweek.pl/artykuly/papierowe-zauroczenie,30780,1"&gt;Papierowe zauroczenie.&lt;/a&gt; Ciekawy artykuł o Zafonie i nie tylko...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7035890882077417609?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7035890882077417609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/la-sombra-del-viento.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7035890882077417609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7035890882077417609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/la-sombra-del-viento.html' title='La sombra del viento'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SX4SOH5cj-I/AAAAAAAAAGc/cruMU7Wp0QU/s72-c/l9658254875_6368.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7720552262553171368</id><published>2009-01-18T10:57:00.022+01:00</published><updated>2009-01-31T14:08:59.992+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grafika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='malarstwo'/><title type='text'>Yerkaland</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMGBqAqviI/AAAAAAAAAFA/eoV7vW7-i9M/s1600-h/yer-01.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 199px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMGBqAqviI/AAAAAAAAAFA/eoV7vW7-i9M/s200/yer-01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292580612617190946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jacek Yerka&lt;/span&gt; (wł. Jacek Kowalski) urodził się w 1952r. w Toruniu. Podobnie jak jego rodzice skończył Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.&lt;br /&gt;Sam o sobie: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przyszedłem na świat obciążony dziedzicznie i to podwójnie. Moje najwcześniejsze wspomnienia łączą się z zapachami farb, tuszy, papieru, gumek do mazania i pędzli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W artystycznej współpracy rodziców, to ojciec był nosicielem dobrych pomysłów, a mama bardzo perfekcyjnym wykonawcą. Na szczęście, odziedziczyłem po rodzicach ich jasne strony, przynajmniej na polu sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejszą dla mnie osobą w dzieciństwie była mama ojca - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wanda&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Całe życie nazywałem ją babunią. Spędziłem w jej mieszkaniu i na wspólnych spacerach po lesie najpiękniejsze chwile dzieciństwa. Babunia miała złote serce i anielską cierpliwość i nigdy na mnie nie podniosła głosu.&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do niej, dziadek &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jachu&lt;/span&gt;, jak go nazywaliśmy, był apodyktycznym cholerykiem i nie znosił sprzeciwu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś wypełniał chyba księgi rachunkowe, a ja, dwulatek, koniecznie chciałem mu pokazać, że już potrafię narysować auto, oczywiście na tych księgach. Krzyknął wtedy na mnie niegramatycznie - "nie rysowaj!", za co traktowałem go już z dystansem do końca życia. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMGU5PZFBI/AAAAAAAAAFI/CaAXHMJWKPM/s1600-h/jacekyerka12sx8.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMGU5PZFBI/AAAAAAAAAFI/CaAXHMJWKPM/s200/jacekyerka12sx8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292580943122994194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako nadwrażliwe dziecko, miałem od początku kłopoty w kontaktach z otoczeniem i rówieśnikami. Nienawidziłem wychodzenia na podwórko. Siadałem z ołówkiem i zagłębiałem się w inną rzeczywistość. Niewiele wtedy malowałem, za to uwielbiałem rysować i rzeźbić.&lt;br /&gt;Palce miałem zawsze pocięte ostrym nożykiem, z którym się nie rozstawałem. To była moja ucieczka od szarej, a czasem przerażającej rzeczywistości; rysunki, setki rysunków i małe rzeźby: łódki, głowy, postacie, fantastyczne maski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszmar, jakim była dla mnie szkoła, przeżyłem po części dlatego, że nauczyciele pozwalali mi rzeźbić nawet na lekcjach; sprawdziwszy uprzednio, że mam podzielność uwagi i dokładnie wiem w każdej chwili, o czym mówią.&lt;br /&gt;W liceum natomiast stałem się nietykalny, gdy najgorszym zbirom klasowym zrobiłem udane portrety długopisem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chciałem być artystą, jak rodzice. Myślałem o astronomii lub medycynie. Dopiero rok przed maturą wziąłem pierwszy raz farby olejne do ręki i zacząłem się przebijać przez tajemniczy świat kolorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMH6uiuc7I/AAAAAAAAAFY/SF_pTnlyBkA/s1600-h/21_yerkloa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMH6uiuc7I/AAAAAAAAAFY/SF_pTnlyBkA/s200/21_yerkloa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292582692597953458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze przed studiami przećwiczyłem w praktyce wszystkie kierunki współczesnego malarstwa od impresjonizmu do abstrakcji. Chwilę zafascynowałem się Cezannem, namalowałem stos akwareli w stylu Paula Klee i już na pierwszym roku studiów stwierdziłem, że jedyną rzeczą, która mnie bez przerwy fascynuje, nakręca i inspiruje, jest XV-wieczne niderlandzkie malarstwo tablicowe. To był taki mój wzorzec z Sevres, do którego przez lata starałem się porównywać moje obrazy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, na malarstwie gorąco mnie namawiano, żebym malował zupełnie inaczej, w rezultacie z malarstwa miałem trójkę. Wybrałem więc jako specjalizację grafikę warsztatową.&lt;br /&gt;Nieodżałowany prof. Edmund Piotrowicz po pierwszej korekcie powiedział mi, że całkowicie się ze mną nie zgadza , ale o coś mi chodzi więc daje mi zupełnie wolną rękę ; i rzeczywiście, korekt już więcej nie miałem i czułem się trochę jak na bardzo pracowitym , trzyletnim plenerze - realizowałem swoje senne wizje w technice miedziorytu, z dokładnością i w stylu Durera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMIR12s2lI/AAAAAAAAAFg/kw6AjNMuX2c/s1600-h/31-d.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMIR12s2lI/AAAAAAAAAFg/kw6AjNMuX2c/s200/31-d.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292583089697774162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na studiach prowadziłem podwójne życie artystyczne - z jednej strony zajęcia, projekty, zaliczenia, plakaty na różne konkursy, a z drugiej codziennie wieczorem kilka godzin nad następnym obrazem pokazywanym tylko rodzinie i przyjaciołom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plakaty to odrębny etap w moim życiu. Przypadkowo, na drugim roku studiów, odkryto u mnie dar robienia trafionych w sedno plakatów, co w połączeniu z perfekcyjną techniką owocowało licznymi sukcesami na krajowych i międzynarodowych konkursach.&lt;br /&gt;Za pierwszy zrobiony w życiu plakat (l nagroda w konkursie z okazji 50-lecia Polskiego Związku Łowieckiego w 1972r.), kupiłem sobie największe jakie można było w 1972 roku, albumy Durera i Boscha.&lt;br /&gt;Za jeden z ostatnich (l nagroda na międzynarodowym konkursie w Mediolanie promującym rozwój publicznego transportu w 1980r.) mieszkanie i dobry samochód.&lt;br /&gt;Z zamawianych plakatów i nagród w różnych konkursach, utrzymywałem się do 1980 roku, jednocześnie w wolnych chwilach malując swoje sny i wspomnienia z dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMJbfeYe4I/AAAAAAAAAFw/ZmIkuQxy_uA/s1600-h/yerka_do_zamiany.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 161px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMJbfeYe4I/AAAAAAAAAFw/ZmIkuQxy_uA/s200/yerka_do_zamiany.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292584355000515458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie Grażyny Hase i jej galerii wciągnęło mnie bez reszty w malarstwo. I tak też trwa do dzisiejszego dnia, niezależnie od życiowych kryzysów, zmian i zawirowań.&lt;br /&gt;Po galerii Grażyny Hase związałem się z galerią sióstr Wahl.&lt;br /&gt;Od 1991 roku moim agentem została Elżbieta Lavastre z Francji, a od 1994 związałem się z Morpheus Gallery w Beverly Hills i Jamesem Cowanem, wydawcą moich albumów.&lt;br /&gt;W latach 1998-2002 wystawiałem w Galerii SD w Panoramie, a obecnie współpracuję z Domem Aukcyjnym Agra-art i Konradem Szukalskim jako jedynym agentem i przedstawicielem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1996 roku za namową Andrzeja Ważnego zacząłem robić również pastele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłomem w monotonii pracy nad kolejnymi obrazami okazała się propozycja z Hollywood.&lt;br /&gt;Producent Renę Daalder zakupił prawa do 50 piosenek Beatlesów l po odkryciu albumów z moimi obrazami uznał, że trzeba to połączyć w filmie science-fiction "Strawberry Fields". Brałem udział w początkowej fazie produkcji filmu projektując postacie, organiczne maszyny-potwory i nierealne pejzaże . Odpryskiem tej pracy są obrazy i pastele: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Poprzez wszechświat, Plaża techno, Stworzenie życia, Przerwany piknik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMJMEm9zqI/AAAAAAAAAFo/nVuZ8hyWx60/s1600-h/pejzaz_fantastyczny_2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMJMEm9zqI/AAAAAAAAAFo/nVuZ8hyWx60/s200/pejzaz_fantastyczny_2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292584090090720930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Największym moim źródłem inspiracji zawsze były, są i będą przeżycia ze wczesnego dzieciństwa - tamte miejsca, nastroje, nawet zapachy i technika z lat 50-tych: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pomiędzy niebem i piekłem, Atak o poranku, Lato w mieście, Kolej na poziomki, Łazienka oceaniczna, Raj w podwórzu, Halloween&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; - to tylko przykłady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobna grupa obrazów jest inspirowana snami - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;New Age Manhattan, Metropolis, Przeprowadzka, Sonet, Drzewko poziomkowe , Zawrót głowy, Król borowik, Katedra ,Dom nad wodospadem, Sen nocy letniej, Nauka pływania, Stworzenie wody, Ślepa uliczka.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobyt na wsi w różnych częściach Polski zaowocował całą grupą "rustykalnych" obrazów - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pogoda pod bzem, Amok żniwny, Przesyłka expresowa, Pod pejzażem , Zazdrość, Kosmiczna stodoła, Przygoda na wakacjach, Ursus Zwyciezca, Polny kredens, Pełna miska&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, itp&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMKhRquaaI/AAAAAAAAAF4/xNZnL_u8mtY/s1600-h/bnatyskaf.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 149px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMKhRquaaI/AAAAAAAAAF4/xNZnL_u8mtY/s200/bnatyskaf.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5292585553885030818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tekst pochodzi ze strony &lt;a href="http://www.yerkaland.com"&gt;Yerkaland&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7720552262553171368?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7720552262553171368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/yerkaland.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7720552262553171368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7720552262553171368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/yerkaland.html' title='Yerkaland'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SXMGBqAqviI/AAAAAAAAAFA/eoV7vW7-i9M/s72-c/yer-01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-6633829387655807811</id><published>2009-01-10T09:49:00.002+01:00</published><updated>2009-01-31T14:08:35.720+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Wszyscy mężczyźni mojego kota</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWjM6OrJaOI/AAAAAAAAAEQ/trRn6zXRKls/s1600-h/9422a79850f0119e2d1f03e8933979a6.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWjM6OrJaOI/AAAAAAAAAEQ/trRn6zXRKls/s200/9422a79850f0119e2d1f03e8933979a6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289703063090194658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Notka z okładki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ada ma 32 lata, albo 33, albo... A zresztą, która kobieta po osiemnastce zwraca uwagę na takie błahostki? Wiadomo na pewno, że ma kota, który nie może jej wybaczyć tego, że niegdyś go wykastrowała, kot zaś ma uczulenie na mężczyzn. Nie da się też ukryć, że Ada zwymiotowała na szefa, kiedy ten wyrzucał ją z pracy, no i trafiają jej się sami wybrakowani faceci. Nic dziwnego: w dzisiejszym świecie trudno znaleźć interesującego mężczyznę, który byłby hetero, a przy okazji jeszcze należał do zagrożonego wyginięciem gatunku singli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy mężczyźni mojego kota to przezabawna powieść o młodych ludziach, którzy w nietypowy sposób próbują zrobić coś ze swoim życiem. Nie jest to łatwe, szczególnie w „Krakówku - imprezowej stolicy Polski”, gdzie wszystkie drogi prowadzą od knajpy do knajpy (z przerwą na zapiekankę), a ciężki kac utrudnia zrozumienie bełkotu szefa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masz dość mdłych powieści o łzawych romansach i dziewicach po czterdziestce? Witamy w klubie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę połknęłam jednym kęsem. Zabawna, urocza, pełna optymizmu.&lt;br /&gt;Zainteresowanym polecam &lt;a href="http://adatoniewypada.blog.onet.pl/"&gt;blog Ady&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-6633829387655807811?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/6633829387655807811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/wszyscy-mczyni-mojego-kota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6633829387655807811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/6633829387655807811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/wszyscy-mczyni-mojego-kota.html' title='Wszyscy mężczyźni mojego kota'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWjM6OrJaOI/AAAAAAAAAEQ/trRn6zXRKls/s72-c/9422a79850f0119e2d1f03e8933979a6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-4610557036889928888</id><published>2009-01-06T13:03:00.001+01:00</published><updated>2009-01-31T14:08:14.880+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka użytkowa'/><title type='text'>Uwielbiam!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWNzbwT974I/AAAAAAAAADw/Xz5yJoyQqxQ/s1600-h/Dior-J-adore-Woman-Zestaw-EDP-BM-SG-torebka,images_product,19,3348900869011.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWNzbwT974I/AAAAAAAAADw/Xz5yJoyQqxQ/s200/Dior-J-adore-Woman-Zestaw-EDP-BM-SG-torebka,images_product,19,3348900869011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288197308125409154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mój prezent gwiazdkowy pachnie jaśminem. To moje ukochane perfumy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;J'adore&lt;/span&gt; Christiana Diora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapach J'adore jest stosunkowo młody, ponieważ został stworzony przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Calice Becker&lt;/span&gt; w 1999 roku. Wylansowany na koniec wieku, miał być podsumowaniem dotychczasowych stylów w perfumiarstwie, swoistym zwieńczeniem wizerunku kobiecości. Woda jest uosobieniem elegancji i delikatności oraz dbałości o szczegóły, charakteryzujące Dior Haute Couture.&lt;br /&gt;Ten owocowo-kwiatowy zapach został stworzony dla kobiet pełnych uroku, spontaniczności i humoru. Jest obietnicą zmysłowości, pożądania i ukrytych tajemnic...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nuta głowy&lt;/span&gt;: bergamotka, melon, brzoskwinia, gruszka, jaśmin, mandarynka, liście bluszczu. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nuta serca&lt;/span&gt;: magnolia, fiołek, frezja, róża, konwalia, orchidea, kapryfolium. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nuta bazy&lt;/span&gt;: śliwka damasceńska, czarna porzeczka, drzewo amarantowe, drzewo cedrowe, cynamon, wanilia, piżmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co mnie urzeka w J'adore to nie tylko jego zapach, który uwielbiam czuć na swojej skórze, ale też flakon, który stojąc na półce obok łóżka cieszy oko swoim wyrafinowanym kształtem. Flakon został zaprojektowany przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hervé Van Der Straeten'a&lt;/span&gt;, który w subtelny sposób połączył ze sobą starożytny kształt amfory, czyli naczynia, w którym w odległej przeszłości przechowywano perfumy oraz opływowość kobiecego ciała. Nakrętka z charakterystycznymi złotymi pierścieniami nawiązuje do naszyjników projektowanych przez Johna Galliano, dyrektora artystycznego domu mody Dior, choć inspiracją do jej stworzenia były długie, oplecione złotymi obręczami szyje kobiet z jednej z tajlandzkich wiosek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWNzwW5uEYI/AAAAAAAAAD4/ZNFlL4Sr2cQ/s1600-h/Dior_Jadore.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWNzwW5uEYI/AAAAAAAAAD4/ZNFlL4Sr2cQ/s320/Dior_Jadore.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288197662081683842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-4610557036889928888?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/4610557036889928888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/uwielbiam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4610557036889928888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/4610557036889928888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2009/01/uwielbiam.html' title='Uwielbiam!'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SWNzbwT974I/AAAAAAAAADw/Xz5yJoyQqxQ/s72-c/Dior-J-adore-Woman-Zestaw-EDP-BM-SG-torebka,images_product,19,3348900869011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2687039451091470688.post-7048270168470332605</id><published>2008-12-29T20:34:00.001+01:00</published><updated>2009-01-31T14:07:25.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chemia'/><title type='text'>O zapachach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SVkw058UmEI/AAAAAAAAAC4/wx8uFBcAA4U/s1600-h/cynamon_d.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SVkw058UmEI/AAAAAAAAAC4/wx8uFBcAA4U/s320/cynamon_d.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5285309323161147458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapach cynamonu - zawdzięczamy aromatycznemu aldehydowi o wdzięcznej nazwie cynamal. Związek ten ze swej natury jest organiczny i nienasycony...&lt;br /&gt;Prostota jego struktury jest zadziwiająca. Wystarczy jednak niewielka zmiana warunków reakcji, a zapach cynamonu przeistacza się w zapach jaśminu (czyli amylowej pochodnej cynamalu).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Istnieje wiele związków cechujących się zapachem jaśminu, co dla jego miłośników jest nader dobrą wiadomością, gdyż nie muszą ograniczać się jedynie do pochodnej cynamalu.&lt;br /&gt;Jednym z nich jest indol, związek zaskakujący w swej dwoistości. W tajemniczy sposób pachnie jaśminowo jedynie w dużym rozcieńczeniu. Stosowany nierozważnie i w zbyt wysokim stężeniu ma nieprzyjemną woń fekaliów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chemia jest fascynująca. Nawet zimą, kiedy jaśmin już nie kwitnie, tylko jego zapach uwolniony ze szklanej fiolki, powoli paruje z rozgrzanej skóry szyi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2687039451091470688-7048270168470332605?l=zielonawalizka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/feeds/7048270168470332605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2008/12/zapach-cynamonu-zawdziczamy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7048270168470332605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2687039451091470688/posts/default/7048270168470332605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zielonawalizka.blogspot.com/2008/12/zapach-cynamonu-zawdziczamy.html' title='O zapachach'/><author><name>lesiaqous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04504645243605670759</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/-16tkJ6v_ZzI/TnzYAtqbUTI/AAAAAAAABA0/9_SNLAdO2lo/s220/sepia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tdG4ktVsNPg/SVkw058UmEI/AAAAAAAAAC4/wx8uFBcAA4U/s72-c/cynamon_d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
